Płomień
Oferta specjalna -25%

Liturgia krok po kroku

0 votes
Wyczyść

Opowiadał mi frater Adalbertus:

„Przebywałem kiedyś w pewnym mieście, w którym odbywał się właśnie festiwal teatrów ulicznych. Atmosfera na ulicach była niemal świąteczna, w części miasta wstrzymano ruch kołowy, a tłum widzów przechadzał się między zabytkowymi kamieniczkami, obserwując popisy ulicznych artystów. Kogóż tam nie można było zobaczyć! Byli uliczni akrobaci i żonglerzy, upudrowani mimowie i wielkie kukły poruszające się powoli ponad tłumem. Wśród nich moją uwagę zwrócił długowłosy brodacz, pstrokato ubrany – jak to często bywa w przypadku teatrów ulicznych. Nawet sznurowadła w butach miał zielone. Chodził wśród tłumu z drabiną, a pod pachą trzymał wielką księgę. Raz po raz przystawał, rozkładał drabinę i wchodził na nią wysoko, po czym wyjmował spod pachy swą księgę i otwierał ją, a spomiędzy kartek buchał płomień. Potem zamykał księgę, schodził z drabiny, składał ją, przechodził kilka kroków dalej i powtarzał to samo. Zaciekawiła mnie ta sztuczka, przecisnąłem się więc wśród tłumu, by lepiej mu się przyjrzeć. Podszedłszy bliżej, spostrzegłem, że księgą, której do swych sztuczek używa, jest ni mniej, ni więcej, tylko Biblia! Pismo Święte! Uniósłszy się gniewem, krzyknąłem:

– Świętokradco! Jak śmiesz używać Pisma Świętego do kuglarskich sztuczek?

W odpowiedzi na to on zapytał z miną niewiniątka:

– O jakich sztuczkach mówisz, dobry człowieku?

– Jak to o jakich? O twoich sztuczkach z ogniem!

– Nie wiem, na jakiej podstawie twierdzisz, że to są sztuczki. Może sam chcesz zobaczyć moją księgę?

To mówiąc, podał mi swe wielkie tomidło. Było to, na pierwszy rzut oka, najzwyklejsze wydanie Biblii. Otwarłem je na pierwszej lepszej stronie i zacząłem czytać: »Ja was chrzczę wodą, abyście się nawrócili, ale za mną idzie mocniejszy ode mnie, ja nie jestem nawet godzien butów za Nim nosić. On was będzie chrzcić wiatrem i…«.

W tym momencie z kart księgi buchnął wysoki płomień. Przestraszyłem się nie na żarty. Czytając taką księgę, można się nieźle poparzyć albo i nawet spalić na kupkę popiołu. Jest niebezpieczna i lepiej ją zamknąć – pomyślałem. Zatrzasnąłem ją głośno i zapytałem tego dziwaka:

– Powiedz mi, kuglarzu, czy jesteś może mistrzem jakichś tajemnych sztuk?

– Ja miałbym być mistrzem, w dodatku tajemnych sztuk? Skądże, ja jestem tylko Szuszwolem ze Swarzyndza.

To powiedziawszy, odebrał mi swą księgę, wziął drabinę i odszedł”.

Płomień
Włodzimierz Fenrych

urodzony 10 maja 1955 r. w Poznaniu – absolwent historii sztuki na UAM w Poznaniu, obieżyświat, publikował w „Czasie Kultury”, „Spotkaniach” i „Tygodniku Powszechnym”. Autor cyklu felietonów pt....

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze