Chwyć za broń!

Chwyć za broń!

Oferta specjalna -25%

List do Rzymian

0 opinie
|
Wyczyść
Dodaj do koszyka

Rozwój sytuacji mógł przyprawić amerykańskich obrońców życia o rozpacz. Próbowali wszystkich sposobów, by powstrzymać falę aborcji – angażowali się w politykę, urządzali debaty, demonstrowali, pikietowali kliniki ginekologiczne, organizowali happeningi, nie płacili podatków – wszystko na nic. Statystyki były nieubłagane: liczba aborcji rosła. Żadna z idących przerwać ciążę kobiet, które spotykali pod klinikami, wykrzykując antyaborcyjne hasła, nie zmieniła zdania.

Nadzieją wydawał się wynalazek ultrasonografu. Od tej pory aborter tracił alibi, że nie wie, co robi. Obraz USG wyraźnie pokazywał, że nie jest to wycięcie tkanki, lecz likwidacja ludzkiego istnienia. Nawet to jednak nie pomogło. Mało tego, w USA rozpowszechniła się praktyka tzw. aborcji partial birth, czyli „przez częściowe urodzenie”. Polega ona na uśmierceniu dziecka w późnej fazie ciąży, kiedy jego główka znajduje się już poza łonem matki. Najczęściej robi się wówczas dziurę w czaszce częściowo urodzonego niemowlęcia i wysysa z niej mózg – materiał poszukiwany przez firmy farmaceutyczne i kosmetyczne. W Stanach Zjednoczonych każdego roku dokonuje się kilkanaście tysięcy tego typu „zabiegów” na dzieciach, które zdolne są już do przeżycia poza organizmem matki.

Michael Griffin z Pensacoli na Florydzie wiedział o tym wszystkim doskonale. Jako działacz ruchu obrońców życia zdawał sobie sprawę, że wszystkie sposoby, jakich próbowano, by przerwać ten przypływ śmierci, zawiodły. Im dłużej się nad tym zastanawiał, w tym większą wpadał rozpacz. W marcu 1993 roku po długich rozmyślaniach podjął decyzję. Sięgnął po broń i śmiertelnie postrzelił znanego w okolicy abortera doktora Michaela Gunna. W sierpniu tego samego roku w jego ślady poszła aktywistka ruchu antyaborcyjnego z Grant’s Pass w Oregonie, Rachelle Shannon, która postrzeliła innego abortera, George’a Tillera. Później były pastor protestancki Paul Hill zastrzelił w Pensacoli ginekologa Johna Brittona i ochroniarza kliniki Jamesa Barretta. Listę tę można by ciągnąć jeszcze długo…

W podobnej rozpaczy pogrążony był inny działacz ruchu pro life ks. Phillipp Reilly z Nowego Jorku. Latem 1989 roku po dwudziestu dwóch latach bezowocnego zaangażowania w obronę życia ukląkł przed Najświętszym Sakramentem i powiedział Bogu, że się poddaje. Próbował przecież wszystkiego…

„Czy na pewno próbowałeś wszystkiego?”, usłyszał wówczas wyraźny głos. „A modlitwa? Czy modlitwa jest na pierwszym miejscu?”.

Wtedy przyszło olśnienie. Ksiądz poprosił Boga o armię, by pokonać cywilizację śmierci. Armią okazały się trzy babcie, jeden dziadek i młoda dziewczyna. Rekrutacja do jednostki odbywała się tylko na podstawie pragnienia modlitwy. Wkrótce pod największą klinikę aborcyjną w stanie Nowy Jork wyruszyła niecodzienna procesja: trzy babcie, dziadek, dziewczyna i ksiądz. Trzy godziny stali przed drzwiami, odmawiając różaniec.

Od tamtej pory powoli ruch modlitewny w intencji przemiany serc kobiet poddających się aborcji i w intencji ratowania dzieci nienarodzonych ogarnął całą Amerykę. W diecezji brooklyńskiej, od której zaczęły się modlitwy i marsze różańcowe, istniały 43 kliniki aborcyjne. W ciągu ostatnich dziesięciu lat zamknięto 23 z nich. W całym stanie Nowy Jork zlikwidowano zaś 37 tego typu placówek. Każdego roku w mieście Nowy Jork notuje się 5000 przypadków kobiet, które w drodze do kliniki w ostatniej chwili zrezygnowały z aborcji. W Detroit modlitwa przed dwiema tamtejszymi klinikami zaczęła się przed dwoma laty i zdołano w tym czasie uratować 2050 istnień ludzkich. Statystyki mówią, że od ośmiu lat liczba aborcji dokonywanych w USA systematycznie spada.

Ruch modlitewny ks. Reilly’ego rozszerzył się w tym czasie z Ameryki na Australię, Nową Zelandię i Europę Zachodnią. Z całego świata przychodzą świadectwa kobiet, które zdecydowały się jednak urodzić dziecko.

Ksiądz Reilly mówi, że możliwe są dwie postawy. Pierwsza to postawa św. Piotra z Ogrójca. Kiedy strażnicy aresztują Jezusa, Piotr chwyta za miecz i jednemu z nich obcina ucho. Chrystus powstrzymuje jednak swojego ucznia – rozumie jego gniew, ale nie pochwala przemocy.

Druga postawa wiąże się osobami św. Jana i Maryi. Kliniki aborcyjne są bowiem dzisiejszymi Golgotami, na których przy zachęcie bądź obojętności świata dokonuje się mordowanie niewinnych. Na Golgocie obok konającego Chrystusa obecni byli Matka Boża i Jan Ewangelista. Nie krzyczeli, nie demonstrowali, nikogo nie atakowali i nie oskarżali. Oni się tylko modlili. „Nasze zadanie pod współczesnymi Golgotami jest takie samo”, mówi ks. Reilly.

Jego przesłanie jest jasne. Nie można zła zwyciężyć złem. „Zło dobrem zwyciężaj”, powtarza za św. Pawłem. Nie chwytaj za rewolwer, chwyć za różaniec. Najsilniejszą bronią jest modlitwa.

Chwyć za broń!
Grzegorz Górny

urodzony 30 marca 1969 r. – polski dziennikarz i publicysta, redaktor naczelny kwartalnika „Fronda”, publicysta i reportażysta, autor wielu artykułów. W latach 2003-2009 publikował felietony na łamach miesięcznika „W drodz...