Kazanie na otwarcie

Kazanie na otwarcie

Jezus mówi: „Dokonało się!”. I wypełnieniem Jego życia jest akt ofiarowania swojej Matki i swego ukochanego ucznia. Zawierza ich sobie na wzajem. „Niewiasto, oto syn Twój”, „Oto Matka twoja”. Zakończeniem życia Jezusa jest akt ufności, który daje początek wspólnocie, Kościołowi. Ukochany uczeń zabiera Marię do swojego domu. Razem budują nowy dom, którego fundamentem jest zaufanie.

Kulminacją życia Dominika był również akt ufności. Na pierwszej kapitule generalnej w Bolonii w 1220 roku, przekazał Zakon w nasze ręce. Zawierzył głoszenie Słowa naszej trosce. Będąc generałem, chciał złożyć dymisję, ale bracia na to się nie zgodzili. Niemniej przekazał im władzę podejmowania decyzji, ponieważ nam ufał. U podstaw naszego wspólnego życia, naszego braterstwa leży to zaufanie. Na każdej kapitule generalnej podejmujemy zaufanie, którym obdarzył nas Dominik. Życie i misja Zakonu są w naszych rękach. Zawierzono nam budowanie naszego wspólnego domu, wzajemną opiekę nad sobą oraz nad naszą misją. Z pomocą naszego brata Dominika możemy okazać się godni tego zaufania.

Jak mamy troszczyć się o życie i misję Zakonu? Gdy umiera Jezus, Maria i ukochany uczeń stoją pod krzyżem i patrzą na Niego. Ale On odwraca od Siebie uwagę. Muszą spojrzeć na siebie: „Niewiasto, oto syn twój”, „Oto Matka twoja”. Być może to jest to, co zrobił również Dominik. Jesteśmy tutaj w obecności jego szczątków, ale on odwraca naszą uwagę od siebie. Chciałby zniknąć, zostać pochowany pod stopami braci. Chciałby być po prostu bratem Dominikiem, jednym z braci założycieli. Zwraca nas ku sobie, abyśmy patrzyli na siebie: „Oto twój brat”. „Oto twoja siostra”. Początkiem ufnej akceptacji jest odwrócenie się od tego, co nas w danym momencie pochłania i wzajemne spojrzenie na siebie.

Pojechałem na swoją pierwszą kapitułę generalną do Oakland dziewięć lat temu. Była to także kapituła prowincjałów. Pamiętam bardzo dobrze swoje mieszane uczucia w samolocie. Z jednej strony byłem zachwycony, że mogłem na chwilę uciec z prowincji i zapomnieć o wszystkich problemach. Z drugiej pytałem siebie, w jaki sposób wpłyną na nas decyzje Kapituły. Co to zmieni w mojej małej prowincji? Czy wpłynie na nasze życie?

Dominik mówi: „Oto twój brat”. Obróć się i spójrz na brata obok siebie. Posłuchaj, czym żyje, na co ma nadzieję, co go boli. Zaczynamy przyjmować zaufanie Dominika, gdy otwieramy oczy i uszy na drugich. W naszym kościele w Kigali, w Rwandzie, jest mozaika przedstawiająca Jezusa na krzyżu, z Marią i Dominikiem u swych stóp. Dominik ma ślad po kuli na policzku, pozostałość ostatniego konfliktu. Czy odważamy się słyszeć o tym, co przechodzą nasi bracia i siostry w Kongo, w Burundi i Rwandzie, w Algierii, w Chiapas, w Ro-sji, w Wenezueli i Kolumbii? Czy odważamy się pozwolić na to, by ich życie zburzyło nasz spokój, by dotknęły nas ich potrzeby?

Druga kapituła generalna miała miejsce tu, w Bolonii, siedemset siedemdziesiąt lat temu. To znacząca liczba. Była to wielka kapituła misyjna. Bracia zostali wysłani na Węgry, do Niemiec, Polski i Grecji. Wysłano nawet człowieka zwanego Gilbert Ash, aby założył Zakon w tym dalekim, mglistym kraju, Anglii. Czy są nas w stanie poruszyć potrzeby nowych misji Zakonu we Wschodniej Europie, Afryce i Azji? Każda kapituła nawołuje nas do wyjścia poza własną Prowincję, na większą misję, którą jest Zakon. „Oto twój brat”.

Może Dominik zaprasza nas do jeszcze większej wrażliwości. Ukochany uczeń zabiera Marię do domu. Otwiera dla niej swoje drzwi. Czy zaprosimy braci do naszych domów, naszych trosk i naszej misji? Czy pozwolimy Zakonowi o to prosić?

Otrzymujemy petycje dotyczące misji Zakonu we Wschodniej Europie, które wpłyną na życie tam pracujących braci. Pracuje komisja nad Angelicum, która może zmienić życie braci tam uczących; mamy propozycje zbierania funduszy, które mogą wpłynąć na nasze własne plany finansowe. Będzie wezwanie do misji w Azji, zwłaszcza w Chinach. Czy posłuchamy? Na pewno będą uwagi dotyczące roli generała i Rady Głównej oraz tego, jak moglibyśmy pracować lepiej. Czy odważę się ich wysłuchać? Czy raczej będę wolał, by bracia zamilkli?

Czy tak jak ukochany uczeń otworzymy nasz dom dla zakonnic, sióstr i świeckich? Czy zbudujemy większy dom dla Rodziny Dominikańskiej?

Na tej kapitule podejmujemy zaufanie, którym obdarzył nas Dominik, abyśmy dbali o misję głoszenia Słowa. Jesteśmy tu, aby budować nasze wspólne życie, a to wymaga od nas podwójnej otwartości. Po pierwsze, aby każdy odważył się wyjść poza wąskie ramy problemów swojej prowincji i zoba-czył potrzeby braci i sióstr. „Oto twój brat”. I po drugie, by każdy z nas otworzył swój dom dla innych, żeby przyszli i zobaczyli kim jestem i co robię. W taki sposób budujemy większy dom, którym jest Zakon.

Izajasz pokazuje nam wizję czasów powszechnego zaufania, gdy wilk zamieszka z jagnięciem, dziecię będzie się bawić w norze kobry, a cały świat zanurzy się w morzu znajomości Boga. Będzie to czas pokoju, kiedy zniknie wreszcie nieufność. Na tej kapitule możemy próbować wzrastać we wzajemnym zaufaniu, wilki i owce, węże i dzieci (choć nie powiem, którzy są wężami, a którzy dziećmi), a nawet Francuzi i Brazylijczycy. Brawo Francja!

Podzielę się jeszcze dwiema obserwacjami. Troska o życie i misję Zakonu wymaga czasu. Spędzimy razem wiele godzin debatując, głosując, wnosząc poprawki, kłócąc się. Czasami będziemy źli i znudzeni i będziemy się zastanawiać, czy to wszystko ma sens. Pamiętam starego brata mówiącego do Damiana, mojego poprzednika, gdy przejeżdżał przez Londyn: „Myślę, że kapituły generalne to strata czasu. Nigdy się nic nie zmienia”. A drugi brat, poprzedni prowincjał, odpowiedział natychmiast: „Ależ bracie, gdyby ich nie było, zmieniłoby się bardzo wiele. Gdyby nie było kapituł generalnych, Zakon rozpadłby się w ciągu dwudziestu lat”.

U nas jest tak, jak w domu. Musisz spędzić godziny rozmawiając z drugimi, dyskutując nad mniej ważnymi rzeczami, słuchając, co inni mają do powiedzenia, po prostu po to, żeby pozostać rodziną. Musisz naprawić kurki, zrobić zakupy, przygotować jedzenie, pozmywać. Tyle czasu ewidentnie zmarnowanego. Ale gdybyśmy nie „zmarnowali” tego czasu nie byłoby domu i nie byłoby rodziny. Kapituły należą do tych rzeczy, które scalają nasz wspólny dom. To tak, jak podczas oddychania lub spania, wydaje się, że nic się nie dzieje, ale gdybyśmy zaprzestali to robić, wkrótce zauważylibyśmy różnicę.

Na koniec pamiętajcie o nożu Dominika. Nóż, który Dominik zawsze nosił ze sobą, jest jednym z symboli tego Zakonu — jest symbolem wolności Dominika. On powiedział kiedyś, że jeśliby kiedykolwiek usłyszał o bracie, który by wierzył, że konstytucje Zakonu obowiązują pod grzechem, „biegałby wkoło konwentów i odcinał te prawa swoim nożem”. To nóż człowieka wolnego. Dominik zawierzył nam swoją wolność. To wolność do czynienia nowych rzeczy, do mówienia otwarcie, do odpowiadania na nowe misje. To wolność tych, którzy — jak powiedział św. Paweł — nie otrzymali ducha niewoli, aby się na nowo pogrążyć w bojaźni, ale ducha przybrania za synów. Módlmy się, aby Bóg wylał na nas ducha wolności, wolności Dominika.

Kazanie na otwarcie
Timothy Radcliffe OP

urodzony 22 sierpnia 1945 r. w Londynie w Wielkiej Brytanii – dominikanin, wieloletni profesor Nowego Testamentu na Uniwersytecie Londyńskim, generał Zakonu Kaznodziejskiego (1992-2001). Święcenia kapłańskie przyjął w 19...