Mistrzowie i herosi…
fot. adam kring / UNSPLASH.COM

Mistrzowie i herosi…

Oferta specjalna -25%

Pierwszy List do Koryntian

0 opinie
|
Wyczyść
Dodaj do koszyka

Po zwycięstwie Francji w piłkarskich mistrzostwach świata, po powszechnej euforii i narodowym zbrataniu, po powrocie do internacjonalnych haseł i — z racji pochodzenia niektórych piłkarzy — zapewnień, iż „ojczyzna” Zidane’a jest krajem otwartym na przybyszów, po futbolowej gorączce szykowano się na kolejne sportowe święto, czyli Tour de France. Coroczny, barwny, przemierzający Francję korowód, tak kolarzy, jak i różnego rodzaju ekip, niespodziewanie, wbrew temu, czego należało oczekiwać, wzbudził nie tylko sportowe emocje.

Afera rozpoczęła się od zatrzymania na belgijsko-francuskiej granicy samochodu firmowego Festiny. Znaleziono w nim ampułki zawierające hormon zwiększający liczbę czerwonych ciałek krwi (EPO) i hormon wzrostu (HGH). Wśród ponad 800 ampułek były też anaboliczne sterydy i amfetamina. Kierowca wozu i zarazem masażysta kolarskiej ekipy Belg Willy Voet tłumaczył się, że wiezie medykamenty przeznaczone do własnego użytku, szybko jednak zmienił zdanie i stwierdził, że działał na zlecenie swoich zwierzchników. Szef Festiny Francuz Bruno Roussel i lekarz ekipy Belg Eric Ryckaert trafili do aresztu. Wycofanie się „podejrzanej grupy” z wyścigu dookoła Francji wcale nie wyciszyło sprawy.

Po zamieszaniu z Festiną wybuchła, „z opóźnionym zapłonem”, nowa afera dopingowa. Jeszcze w marcu, na autostradzie A 26, blisko granicy z Belgią, zatrzymano „pojazd w barwach TVM”, w którym znaleziono 104 strzykawki i 4 fiolki z hormonami EPO. Dlaczego wstępne dochodzenie wszczęto dopiero 10 czerwca? Dlaczego sprawa kolarskiej ekipy TVM–Farm Frites nabrała rozgłosu 11 lipca, czyli kilka dni po rozpoczęciu Tour de France? Dlaczego policja interweniowała dopiero podczas wyścigu? — dziwili się sportowcy i dziennikarze. Dyrektor sportowy TVM Holender Cees Priem nazwał działania francuskiej policji aktem złej woli. Zatrzymany przez policję wraz z lekarzem Rosjaninem Andrejem Michajłowem oraz dwoma innymi członkami swej ekipy szef holenderskiej ekipy tłumaczył, że środki dopingowe znalazły się w samochodzie TVM… nie wiadomo skąd. „Nigdy, przez dwadzieścia trzy lata swojej kariery, nie miałem do czynienia z żadnym dopingiem” — przekonywał Cees Priem.

Deputowany z Mozeli, Denis Jacquat, pełniący niegdyś funkcję lekarza w Tour de l’Avenir, uważa, że doping nie jest niczym nowym i szczególnym, bowiem od niepamiętnych czasów ludzie posługiwali się różnymi nieuczciwymi metodami, by zaznaczyć swą przewagę i zdobyć sławę. Lud zaś musi mieć igrzyska ze „swymi herosami, mitami i dramatami”. Problem w tym, że brakuje jasnych i zdrowych zasad, a zbyt wiele jest hipokryzji. Trzeba walczyć nie tylko o prawdziwego ducha sportowego, lecz o zdrowie sportowców (w 1967 roku, wspinając się na górę Ventoux, zmarł z powodu dopingu Tom Simpson). Potrzebna jest współpraca na płaszczyźnie międzynarodowej tak medyków, jak i specjalistów nie tylko kolarskich. Potrzebne są ujednolicone przepisy, natychmiastowe i skuteczne działanie. Konieczne są odpowiednie sankcje, które będą konsekwentnie egzekwowane, a nade wszystko należy powrócić do tego, co było: sportowej, pełnej prawdziwych i wielkich przeżyć rywalizacji, umiejętności i talentu, wreszcie szlachetności i entuzjazmu.

Na razie mało kto pamięta o szlachetności i dawnym sportowym zapale, za to przypomina się „zbyt długą czarną listę” Tour de France. Powracają nie tylko na łamy prasy, ale i w codziennych rozmowach Francuzów przebrzmiałe sensacje, byli aferzyści, wielkie splamione nazwiska, nie wyjaśnione historie, dopingowe oszustwa. Mało kto pyta o przyczyny — likwiduje się skutki. To, że dziś „z powodu wozu Festiny” wiele jest hałasu, niczego — zdaniem pesymistów — nie zmieni, bowiem „w sporcie wyczynowym doping pozostaje tematem tabu”. I nie rządzą nim „prawa szlachetnej rywalizacji”, lecz pieniądze i hipokryzja, popyt i podaż, mity i namiętności, bogate koncerny, a nawet mafie.

Nikt zapewne nie jest dziś tak naiwny, żeby w sporcie wyczynowym patrzył wyłącznie na nowe rekordy, niezwykłe, wręcz niemożliwe do osiągnięcia, a jednak realne wyniki. Do sławy nie wystarczą też same pieniądze. W sporcie, tak jak w każdej innej dziedzinie, potrzebne są umiejętności i talent. Nie jest jednak obojętne, jaki użytek robi się ze swoich umiejętnoś-ci i talentów. Nie jest obojętne, czemu służą konkretne wysiłki, a także menadżerowie i prezesi.

Skorumpować można się wszędzie. Wszędzie są tacy, którzy szukają „ułatwień” i sukcesów za wszelką cenę. W każdym środowisku czy instytucji rządzić mogą (i często rządzą) układy i powiązania. Nie tylko kolarski światek jest „zamknięty i pełen przemilczeń”. Doping stosują nie tylko sportowcy i nie ogranicza się on wyłącznie do anabolików czy sterydów.

Doping jest w gruncie rzeczy chorobą świadomości, dowodem, że człowiek szukając potwierdzenia, uznania czy akceptacji zadowala się fałszywą prawdą. Jest potwierdzeniem własnej słabości czy — inaczej mówiąc — pozornej wielkości. Jest jedną z pochodnych filozofii sukcesu, która przestała zważać na środki i metody, dostrzegając tylko skutki — nie sięgając przyczyn, dla których winno dążyć się do (szeroko pojętej!) doskonałości.

Zawsze będą tacy, którym się wydaje, że cel uświęca środki. Nie znaczy to jednak, że ci, którzy pierwsi dotarli „do mety”, są herosami i mistrzami. Osiem błogosławieństw to nie żadne mrzonki, lecz bardzo życiowe rady…

Paryż

Mistrzowie i herosi…
Marek Wittbrot SAC

urodzony 16 września 1960 r. w Polanowie – pallotyn, dziennikarz, redaktor, fotografik, autor tekstów poświęconych literaturze i sztuce współczesnej, duszpasterz środowisk twórczych, działacz polonijny we Francji, był redaktorem miesięcznika katolickiego „Nasza Rodzina" (199...