Kopuła kościoła przedstawiająca Trójcę Świętą
fot. Atlantic Ambience / pexels

Wj 34,4b–6.8–9 / Dn 3,52–56 / 2 Kor 13,11–13 / J 3,16–18

[31 maja 2026 / Uroczystość Najświętszej Trójcy]

Niech będzie to chwila kontemplacji i bycia ze Słowem Boskim, a przecież tylko ludzkim, to znaczy zbyt małym, by pomieścić Jego wielkość i tajemnicę. Ona bowiem zawsze wymyka się słowom, można jej doświadczyć, przeżyć spotkanie z nią, ale opowieść o tym skazana jest najczęściej na chropowatość i niemoc językowej materii. Mamy tylko przebłyski, same zaś słowa podprowadzają jedynie do aktu zawierzenia, a więc poddania się Sensowi i zaufaniu Obecności. Być może staje się to możliwe dzięki pierwotnemu odczuciu bycia kochanym, czułemu dotykowi, pieszczocie, bliskości czy byciu widzianym i chcianym przez kogoś. Nasz umysł i serce, a także ciało otwierają się wtedy na odkrycie tego, że nie jesteśmy sami, że życie jest formą zanurzenia w czymś większym, byciem w Obecności. Dla Izraela zgoda na Boga oznaczała zgodę na Boskie Słowo, obdarowany tą zasadą Życia trwał w przekonaniu, że ten Większy pozostaje w relacji z nim i że tęskni za bliskością, za człowiekiem.

W czytaniu z Księgi Wyjścia usłyszymy, że Bóg jest erek appajim – ma długi nos. Przetłumaczono ten zwrot jako „nieskory do gniewu”, a to dlatego że przy długim nosie „gniewliwe powietrze” musi przebyć większy dystans. Ten, którego poznaje Izrael, jest więc jak miłosierny, cierpliwy i łaskawy ojciec. Nauczyć się ojca może jednak tylko syn. Bycie synem stanowi swego rodzaju jedyną możliwą odpowiedź na Boże Słowo. Uczyli się tego przez całą swoją historię Izraelici, uczy się tego Kościół i każdy z nas osobiście, uczymy się synostwa. Niemożliwego, bo często wystawiamy na próbę Jego „długi nos”, ale w Chrystusie wszystko staje się możliwe, możemy być synami w Synu. „Tak Bóg umiłował świat, że Syna swojego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne”. Chrystus Syn Boży nie przychodzi potępić, ale zbawić. Tchnąć nowe życie w to, co umarło, co straciło siłę i rozpęd, co ugrzęzło w jakiejś ciemności i niemocy, co jest za stare i zbyt grzeszne, by żyć. Owo tchnienie to Paraklet, który wszystkiego nauczy. Wszystko to Miłość i tylko tego, i aż tego nas nauczy.

Artykuł pochodzi z miesięcznika W drodze 2026, nr 05. Kup cały numer.

Wyczyść
Długi nos Boga
Tomasz Zamorski OP

urodzony w 1970 r. w Tarnobrzegu – dominikanin, kaznodzieja, rekolekcjonista, wykładowca homiletyki, doktor teologii. Do Zakonu wstąpił w 1989 roku, a w 1996 r. przyjął święcenia kapłańskie....

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze