Człowiek przed morzem chmur
fot. Atlantic Ambience / pexels

Moje zaufanie do Pana Boga wywodzi się z przekonania, że skoro Pan Jezus nie opuścił mojego brata Judasza, to nie opuści i mnie. Nie dlatego, że ja na takie opuszczenie nie zasługuję, tylko dlatego, że On kocha do końca.

Z Wojciechem Ziółkiem SJ rozmawia Ewa Skrabacz

Mówimy, że wszystko jest w rękach Pana Boga. W takim razie ta rozmowa też. Skoro tak, to czy w ogóle warto się starać o jej dobry przebieg, czy raczej powiedzieć: Prowadź, Panie?

To chyba jest tak, jak w starym dowcipie żydowskim: żeby wygrać na loterii, najpierw trzeba kupić los. Dopiero wtedy można się modlić, żeby właśnie ten los wygrał. Owszem, wszystko jest w rękach Pana Boga, ale w takim znaczeniu, że tylko On wie, jak tym wszystkim pokierować. Bo może mi się tylko wydawać, że wygrana na loterii mnie uszczęśliwi, a On naprawdę wie, czego rzeczywiście mi potrzeba i za czym tęsknię. Podobnie jest z naszą rozmową: choćbyśmy się nie wiem jak starali, planowali, to tylko od Pana Boga zależy, czy i jakie przyniesie ona owoce. Nam się może wydawać, że chodzi o to, aby ludzie czytali ten tekst z zapartym tchem i wypiekami na twarzy, ale może czymś o wiele lepszym będzie, jeśli czytelnicy zagrożą redakcji bojkotem, gdyby jeszcze kiedykolwiek miała opublikować coś równie nudnego i nijakiego. Porażka bywa nazywana „nauczką”, bo często dotkliwa klęska to jedyny sposób, aby ktoś choć troszeczkę mógł skosztować smaku pokory. Tak czy inaczej, naszym psim obowiązkiem jest robić wszystko, co potrafimy, żeby rozmowa wyszła jak najlepiej, żeby ludziom dobrze się ją czytało. Ignacy mówił: „Módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a działaj, jakby wszystko zależało od ciebie”.

Od jakiegoś czasu język zaśmieca nadmiarowe i źle używane „jakby”, ale w tej sentencji jest ono kluczowe. Bo gdy na przykład zanadto uwierzę w swoją sprawczość, mogę się stać więźniem własnej wizji.

A ile się przy tym naprzeżywam! Przecież jeśli nie ma tego uwalniającego „jakby”, to paraliżujący strach pojawia się natychmiast. Jeżeli wszystko zależy tylko ode mnie, to nie mogę popełnić żadnego błędu. A żeby nie popełnić błędu, to każde życiowe zdarzenie, przedsięwzięcie czy zadanie przeżywam w nieustannym napięciu. Parafrazując Wieszcza, można powiedzieć, że „nie tyle przejdzie uczuć przez duszę w rozpaczy, ile lęków mi grozi, że znów coś spartaczę”. Wieczne napięcie odbiera nie tylko wolność w przeżywaniu tego, co niesie życie, ale odbiera też samą radość życia. A tymczasem chodzi o to, że mamy zrobić to, co do nas należy, pamiętając jednak, że cała reszta, czyli owoce, rezultaty naszych starań zależą już tylko od Pana Boga. Ponoć w takich rozmowach wskazane są osobiste przykłady. Nazywam się Wojciech Ziółek i mam taki osobisty przykład: wszystko, co w moim życiu najważniejsze, co w sposób bardzo konkretny i nieodwracalny na mnie wpłynęło, działo się przypadkiem. Przypadkiem w takim sensie, że nie było zaplanowane, wymyślone, a następnie konsekwentnie realizowane. Jednak z perspektywy czasu widzę, że właśnie w tym było Boże prowadzenie, że z tego wyniknęło dobro.

Ale to nie jest opowieść o tym, że nie wolno planować, nie wolno się przygotowywać? Nie chcemy popaść w drugą skrajność.

No tak, w życiu planujemy, staramy się, idziemy za jakimiś pragnieniami. Ale przecież nie wiemy, co z tego wyniknie. Nie wiemy nawet, skąd te pragnienia. Dlaczego u ciebie takie, a u mnie inne? Jak to się stało, że jeden studiuje mechatronikę, a drugi zgłębia tajniki filozofii przyrody ożywionej? To banalne przykłady, ale pokazujące, że nie wszystko da się wyjaśnić, wytłumaczyć. Już tutaj, nawet na tak podstawowym poziomie, musi być jakaś otwartość na to, co życie niesie, prawda?

Czyli ignacjańskie rozeznawanie? Bo czasem można rozpaczliwie iść za czymkolwiek i wtedy byle horoskop prawdę ci powie i drogę wskaże. Jeśli nie wsłuchamy się w głos Boga w nas, to pójdziemy za czymkolwiek.

Nie od razu bym sięgał po ignacjańskie rozeznaw

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2026, nr 05, a przeczytasz cały numer

Wyczyść
Nie opuści…
Wojciech Ziółek SJ

urodzony w Radomiu, w 1963 roku, w czerwcu, znaczy, w połowie czerwca, właściwie to w drugiej połowie czerwca, dokładnie 21 czerwca – jezuita, uratowany grzesznik....

Nie opuści…
Ewa Skrabacz

politolog, nauczyciel akademicki. Współpracuje z Radiem Doxa, portalem Deon.pl. Honorowy dawca krwi, amatorka biegów długodystansowych. Ewa Skrabacz jest aktywna na...

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze