okładka książki Felietony zza hołdy ks. Grzegorz Strzelczyk Śląska prowincja

W cyklu „Po godzinach” Roman Bielecki OP poleca: „Felietony zza hołdy”

Lektura tekstów zza hołdy, pierwotnie ukazujących się na łamach miesięcznika „W drodze” pod nazwą Śląska prowincja, dała mi okazję do osobistej refleksji. Odgrzebuję w pamięci rok 2012 kiedy pierwszy raz mieliśmy okazję rozmawiać z autorem, a ja przedstawiłem propozycję zostania felietonistą miesięcznika. Nastąpiła wtedy dość długa pauza i wymowne zdanie – dobrze, ale to będzie na waszą (redakcji) odpowiedzialność.

Uśmiecham się, bo kiedy czytałem notatki z tych prawie dziesięciu lat, które mijają od tamtego dnia, gratulowałem sobie w duchu nieustępliwości i trafnego wyboru. Bo ks. Strzelczyk obok tego, że jest wybitnym teologiem i niesztampowym proboszczem, to nade wszystko okazał się być wyśmienitym obserwatorem życia. To nie jest ten rodzaj autora, który patrzy na lewo i prawo, a potem dzieli rzeczywistość na wąskie części, zajmując się nimi bez kontekstu – tu papież, tam religia w szkole, obok miłosierdzie, trener Nawałka, kolęda, British Museum, niedzielna składka czy bezdomni.

To są teksty, w których wszystkie kropki łączą się ze sobą i spinają w coś, co można nazwać: życie Ewangelią na co dzień. Bo choć jest to z pewnością opowieść o Kościele, to przede wszystkim jest to o każdym z nas i naszej codzienności, którą proboszcz spod lasu – jak się tytułuje sam autor na Facebooku tyskiej parafii – przeżywa bardzo namacalnie. I robi to choćby przez zmagania z zepsutą pralką, gotowanie i prasowanie. Tak jak każdy, bez specjalnej mistyki, pokazując, że w każdej sytuacji, nawet najbardziej trywialnej, jest miejsce na Boga. I z tego powodu jest to zbiór prowokacyjny w tym sensie, że radykalnie ewangeliczny – bez znieczulenia. I obok niewątpliwych zachwytów nad trafnością uwag autora aż chce się mówić: ja też, ja też tak chcę!

ks. Grzegorz Strzelczyk, Felietony zza hołdy