Zawód: sklepikarz
fot. ricardo resende / UNSPLASH.COM

Zawód: sklepikarz

W filmografii, a przez to pewnie w powszechnej świadomości, istnieją takie profesje, do których poza określonymi umiejętnościami trzeba mieć pewne dodatkowe predyspozycje. Ich przedstawiciele są postrzegani nie tylko jako wykonawcy tych zawodów, ale często niemal jako psychoterapeuci. Mimo braku wyszkolenia czy tytułu popartego dyplomem muszą znać ludzką psychikę, być dobrymi słuchaczami, wiedzieć, co trzeba w danej chwili powiedzieć, a kiedy zamilknąć. Ich klienci nie kładą się na kozetce, ale siedzą na barowych stołkach, popijając alkohol i opowiadając o nieudanym życiu, albo dzielą się swoją codziennością z tylnego siedzenia taksówki. Innym wdzięcznym obiektem, równie często wykorzystywanym w filmach, jest postać sprzedawcy. A dokładniej – sklepikarza. Takiego, który zna swoich klientów z imienia i nazwiska, pamięta ich upodobania, zapyta, jak leci i co u rodziny. Chciałoby się rzec, że to już nie zawód, to powołanie. Postać trafikanta sprzedającego tytoń i gazety w Wiedniu na krótko przed wybuchem drugiej wojny światowej wykorzystał Robert Seethaler, pisząc przed kilkoma laty swoją debiutancką powieść Trafikant, która została niedawno zekranizowana przez Nikolausa Leytnera w filmie o tym samym tytule.

Nowy obcy świat

Siedemnastoletni Franz wyjeżdża z rodzinnej wioski do Wiednia, by pracować u dawnego przyjaciela swojej matki Otto Trsnjeka w trafice. Już na początku dowiaduje się, że praca sprzedawcy polega nie tylko na samej sprzedaży, ale i na umiejętności rozmawiania z ludźmi, zapamiętywania ich upodobań i nawyków. To zajęcie wymagające zarówno znajomości towaru, jak również dyskrecji, obycia w bieżących wydarzeniach, uprzejmego zachowania. Trafika, choć niepozorna i niewielkich rozmiarów, staje się mikrokosmosem, w którym spotykają się przedstawiciele najróżniejszych profesji i światopoglądów – Żyd, komunista, adwokat, żona doktora, a wreszcie sam Zygmunt Freud, z którym młody bohater bardzo szybko nawiązuje serdeczną relację. W tle historii rodzi się narodowy socjalizm – nie ten wielki z przemówieniami Hitlera i paradami, ale mały, można by rzec: lok

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się