fot. Robin Schreiner / UNSPLASH

U Benedyktynów w Lubiniu

Współczesnemu człowiekowi brakuje uporządkowania, brakuje modlitwy, pokoju; brakuje mu samego siebie. By zdobyć znów panowanie nad sobą i duchową radość, wypada mu szukać drogi do benedyktyńskiego klasztoru. (Paweł VI)

Głęboka tęsknota za ciszą i oderwaniem od zgiełku świata kieruje nasze spojrzenie na klasztorne mury. Pokój, modlitwa, duchowość radosna, odzyskanie samego siebie, odnalezienie sensu życia. Co jest tą „magiczną mocą” i duchowym ćwiczeniem mnichów? Chcemy się tego nauczyć, znów zdobyć panowanie nad sobą i duchowość radosną – więc udajemy się do Benedyktynów.

Klasztor Benedyktynów w Lubiniu wyrósł, jak setki benedyktyńskich klasztorów na świecie, z jedynego gorącego pragnienia: Aby we wszystkim Bóg był uwielbiony. Te słowa Pisma Świętego Benedykt umieścił w swej Regule, w rozdziale O rzemieślnikach klasztornych, uświadamiając nam, że nie chodzi o nic nadzwyczajnego, ale o prostotę codzienności, w której nasza obecność i Obecność Tego, który Jest, nadają sens wszystkiemu. Pozostaje nam zatem nauczyć się być wobec Tego, który Jest. Do tego prowadzi prosta praktyka medytacji, która – jak wyraził to benedyktyn o. Jan Bereza – jest słowem i milczeniem, tańcem i śpiewem, oddechem, trudem i mieszkaniem.

Jest słowem, bo potrzebujemy słowa, tak samo jak i milczenia, aby wejść w ciszę i usłyszeć głos Boga mieszkającego w sercu każdego z nas; jest tańcem i śpiewem, które towarzyszyły Synowi Marnotrawnemu, gdy powracał do siebie, powracał do domu Ojca; jest oddechem, bo jest odpocznieniem dającym siły do nowego życia; jest trudem, bo jak powiedział jeden z ojców pustyni: „Nie ma większego trudu, jak modlitwa”; jest mieszkaniem, bo jest przebywaniem z Tym, który jest bliżej nas niż my sami.

Z lekką podejrzliwością

21 lat temu ojciec Jan Bereza rozpoczął pierwszą sesję medytacyjną tymi słowami: „Przez lata gromadziliśmy wiedzę. Mamy jej dostatecznie dużo, aby modlić się i medytować. Głównym naszym problemem jest, aby ową wiedzę urealnić, to znaczy, pozwolić jej przeniknąć do naszego serca, do naszego wnętrza. Do tego potrzeba przede wszystkim ciszy, milczenia, skupienia, wysiłku koncentracji; potrzeba przede wszystkim praktyki”.

Pierwsza sesja medytacyjna odbyła się w dniach od 28 do 30 września 1988 roku i zgromadziła wówczas zaledwie kilka osób, przyjaciół ojca Jana. Jednak od tego czasu ta mała grupka sympatyków starożytnej, prostej praktyki medytacji zaczęła się spotykać regularnie w każdy czwarty weekend miesiąca. Członkowie grupy brali udział w życiu benedyktyńskiej wspólnoty, w modlitwach i pracy oraz poświęcali kilka godzin dziennie na medytację w ciszy. Niektórzy zostali oblatami klasztoru. Tak powoli zaczęła rodzić się lubińska tradycja sesji medytacyjnych, a miejsce zaczęło przyciągać coraz więcej ludzi z całej Polski, a także z Niemiec, Rosji i USA zainteresowanych medytacją. Kiedy nieco później zaczęły powstawać małe grupki medytacyjne w Warszawie, Białymstoku, Poznaniu, Gdańsku, Brzegu czy Jastrzębiu Zdroju, można było mówić o Lubiniu jako Ośrodku Medytacji Chrześcijańskiej. Ponieważ medytacyjna droga o. Jana przeprowadziła go w latach studenckich, jeszcze przedklasztornych, przez filozofię jogi, którą studiował pod kierunkiem dr. Leona Cyborna na ATK, i praktykę zen w szkole Philipa Kappleau, odkrycie medytacji chrześcijańskiej było dla niego także odkryciem płaszczyzny do dialogu z religiami niechrześcijańskimi. Idąc zatem za zachętą Stolicy Apostolskiej skierowanej do mnichów, aby podjęli dialog na płaszczyźnie monastycznej, o. Bereza zaangażował się w prace Europejskiej Benedyktyńskiej Komisji ds. Dialogu Międzyreligijnego na Płaszczyźnie Monastycznej (MID) oraz został członkiem Komisji Episkopatu Polski ds. Dialogu z Religiami Niechrześcijańskimi. Ta działalność i pasja lubińskiego mnicha nadała także dialogowy charakter całemu Ośrodkowi Medytacji. Na zaproszenie o. Jana zaczęli przybywać tutaj goście, tacy jak: Odette Baumer Despeigne, przedstawicielka na Europę Towarzystwa Abhishiktanandy, Jakusho Kwong – roshi z USA, ojciec Ama Samy SJ, hinduski jezuita i mistrz zen, ojciec Tony Slingo, proboszcz z Warrington (Wielka Brytania) i nauczyciel medytacji.

W latach 90. taka forma spotkań i medytacji w środowisku polskim była postrzegana z podejrzliwością jako co najmniej „egzotyczna”, lecz mimo wszystko znajdywała więcej zwolenników niż przeciwników.

Medytacja i dialog

Gdy o. Jan rozpoczynał swoją działalność w Polsce, dialog międzyreligijny był (i chyba nadal jest) zjawiskiem bardzo marginalnym, choć to nie musi dziwić w przeważającej większości katolickim społeczeństwie. Dziś jednak wyraźnie widać, że benedyktyńska działalność na tej płaszczyźnie wychodzi naprzeciw znakom czasów, gdzie Europa – bez względu na to, czy nam się to podoba, czy nie – staje się wielokulturowa i wieloreligijna. Dialog oczywiście można podejmować na wiele sposobów. Od kurtuazyjnego spotkania i okazania grzeczności, po zaangażowanie na poziomie dużo głębszym. W dialogu na płaszczyźnie monastycznej najważniejszy jest właśnie ten głębszy poziom. W takim dialogu aspiracje są bardzo skromne, nie ma mowy o realizacji celów, budowaniu pomostów, stawianiu fundamentów czy czegokolwiek innego. Chodzi raczej o przebywanie i doświadczanie. Prawda bowiem nie wypływa z przemyśleń i argumentacji, lecz z doświadczenia „ducha mieszkającego w człowieku”. To doświadczenie poprzez praktykę modlitwy i medytacji rodzi otwartość i wolność od uprzedzeń i lęków. W tym doświadczeniu, zrodzona z prawdziwej przyjaźni równowaga między mówieniem a słuchaniem wprowadza w dialog, który otwiera na Obecność.

W polskim środowisku katolickim słowa takie jak buddyzm, zen, joga, czy nawet medytacja ciągle wzbudzają podejrzliwość są traktowane z dystansem. Ponaddwudziestoletnia praca w dialogu międzyreligijnym i zrodzona z niej przyjaźń buddystów i chrześcijan, w katolickim klasztorze benedyktyńskim w Polsce, jest rzeczywiście pewnego rodzaju fenomenem. Nie przesadzę chyba, kiedy powiem, że obecnie Lubiń jest jedynym klasztorem katolickim w Polsce, gdzie obecność buddysty nie budzi zakłopotania i gdzie czymś normalnym są regularne spotkania dwa, trzy razy do roku z buddystami zen i mnichami tradycji tybetańskiej.

W 1994 roku podczas kolejnej wizyty w Lubiniu roshi Jaksho Kwong, mistrz japońskiej tradycji zen, zapytany, czym jest dla niego klasztor w Lubiniu, odpowiedział:

„To dla mnie miejsce wyjątkowe – szczególnie dzięki ojcu Janowi. Splata się tutaj historia oraz tradycja zakonu benedyktynów. Również postać patrona – św. Benedykta – jest dla wielu wielkim przykładem. Przez lata widziałem, jak kościół i tereny go otaczające są odnawiane, jak jest im przywracany dawny blask. Wymownym tego przykładem jest olbrzymi kasztanowiec przed kościołem – symbol rodzenia się i umierania. Czymś zupełnie wyjątkowym jest fakt, że znajduje się tutaj sala do medytacji – miejsce, gdzie dwie wielkie kultury mogą obcować ze sobą. Lubiń to szczególne miejsce. Zazwyczaj nie zdajemy sobie sprawy z tego, co mamy, i jak jest to blisko nas”.

A w 1999 roku podczas kolejnej sesji medytacyjnej w dialogu międzyreligijnym roshi zapytany o to, co myśli o dialogu międzyreligijnym i na czym on w zasadzie powinien się opierać, odpowiedział: „Co mam myśleć, to właśnie się dzieje”.

Duchowy dom

W 2006 roku, ze względu na zły stan zdrowia, o. Jan wycofał się z prowadzenia Ośrodka Medytacji Chrześcijańskiej. Jednocześnie Przeor świadomy unikalności i ważności dzieła, jakim jest Ośrodek, poprosił mnie, abym przejął prowadzenie sesji medytacyjnych i koordynację działalności Ośrodka. Przejmując to dzieło, zdawałem sobie sprawę z wielkiej odpowiedzialności, jaka na mnie spoczęła, oraz z pewnych trudności, które mogą się pojawić. Z jednej strony chciałem kontynuować dzieło poprzednika, z drugiej musiałem liczyć się z tym, że moje doświadczenie drogi medytacyjnej jest inne niż o. Jana, co spowoduje, że Ośrodek – chcąc nie chcąc – pod nowym przewodnictwem nabierze nieco innego charakteru. Coincidentia oppositorum okazał się błogosławieństwem. Dziś Ośrodek, zachowując otwarty charakter na spotkania w dialogu międzyreligijnym, wyznacza im swoje miejsce. Dwa, trzy razy do roku organizujemy specjalne sesje w dialogu międzyreligijnym, szczególnie z buddyzmem zen. W ciągu roku główna działalność Ośrodka koncentruje się na samej praktyce medytacji, sięgając do źródeł starożytności chrześcijańskiej oraz tradycji Modlitwy Jezusowej na Wschodzie. Rozwijający się obecnie w Polsce ruch medytacyjny sprawił, że Ośrodek Medytacji Chrześcijańskiej w klasztorze Benedyktynów w Lubiniu już nie tylko jest jedynym miejscem tego typu medytacji, ale nabrał charakteru centrum, duchowego domu, miejsca szczególnie intensywnej praktyki, prowadzenia duchowego i formacji.

Ci, którzy przybywają na sesję pierwszy raz, dowiadują się, czym jest praktyka medytacji chrześcijańskiej. Prowadzący zwraca im uwagę na zasadnicze postawy modlitewne oraz wprowadza ich w samą praktykę. Następnie wszyscy uczestnicy sesji odczytują „Reguły praktyki” oraz wspólną modlitwą Ojcze nasz proszą o owocne przeżycie dni skupienia. Uczestnicy zobowiązani są do zachowania całkowitej ciszy przez cały czas trwania rekolekcji. Uczestniczą w codziennej Liturgii Godzin, sprawowanej przez Benedyktynów, a także przeznaczają około 5 godzin dziennie na cichą wspólną medytację i około1,5 godziny na pracę fizyczną. Sobotnie popołudnie przeznaczone jest na konferencję formacyjną, która dotyczy praktyki modlitwy i bazuje na tekstach Ojców Kościoła, Ojców filokalicznych oraz Ojców pustyni. Każdy z uczestników otrzymuje przed rozpoczęciem sesji materiały źródłowe, do których prowadzący odnosi się w trakcie konferencji i które komentuje. W sobotni wieczór sprawowana jest niedzielna Eucharystia. Sesja zazwyczaj kończy się w pełni wolnym podsumowaniem wyrażonym we wspólnym dzieleniu się przeżyciami. Celem sesji jest stworzenie możliwie jak najlepszych warunków dla intensywnej praktyki medytacji. Tylko taka praktyka pozwala właściwie, nie teoretycznie, lecz faktycznie wprowadzić ludzi w doświadczenie modlitwy oraz poprowadzić ich poprzez modlitwę. Tylko praktyczne wprowadzenie owocuje właściwą motywacją do podjęcia i kontynuowania indywidualnie praktyki modlitwy medytacyjnej, a tym samym do pogłębienia relacji z Bogiem.

Lubińska Wspólnota Grup Medytacji Chrześcijańskiej

Z doświadczenia wspólnych medytacji w lubińskim klasztorze wyrosła Lubińska Wspólnota Grup Medytacji Chrześcijańskiej. Skupia ona grupy medytacyjne z całej Polski, działające obecnie w kilkunastu miastach, dla regularnej wspólnej praktyki modlitwy w ciszy.

Lubińska Wspólnota Grup Medytacji Chrześcijańskiej jest formą federacji grup medytacji chrześcijańskiej, dla których Ośrodek w Lubiniu stanowi punkt odniesienia i duchowe centrum, jest miejscem regularnej praktyki medytacji oraz towarzyszenia duchowego, jest wreszcie, wraz z Krakowskim Centrum Medytacji Chrześcijańskiej, miejscem stałej formacji do życia modlitwy.

* * *

Klasztor Benedyktynów w Lubiniu od wielu lat jest duchowym domem dla chrześcijan podążających tą drogą medytacji. Dlatego ośmielam się na zakończenie przytoczyć wiersz – modlitwę, napisany przez o. Jana jako wyraz radości, wdzięczności za to miejsce i ponaddwudziestoletnią praktykę.

Modlitwa o drogę do Domu

Zagubieni na bezdrożach szalonego świata
Prosimy Cię, Panie
Wskaż nam drogę do domu
Daj nam moc ducha
Żarliwość wiary
Odwagę myśli
Abyśmy nie dali się pochłonąć przez narastający
niepohamowany i wrogi żywioł apokalipsy
Pozwól nam, Panie, zachować czystość naszych serc
Pokój ducha
Śmiałość i jasność umysłu
Niezachwianą wiarę w mądrość i piękno stworzenia
Zagubieni na bezdrożach szalonego świata
Prosimy Cię, Panie
Wskaż nam drogę do Domu.

U Benedyktynów w Lubiniu
Maksymilian Nawara OSB

urodzony w 1979 r. w Sosnowcu – benedyktyn, kapłan, podprzeor, magister nowicjatu, członek rady opata Prezesa Benedyktyńskiej Kongregacji Zwiastowania, dr teologii patrystycznej, prowadzi Ośrodek Medytacji Chrześcijańskiej w klasztorze benedyktynów w Lubiniu, od wielu lat za...