Szacunek dla wartości religijnych

Szacunek dla wartości religijnych

Oferta specjalna -25%

365 dni z Ojcem Pio

0 opinie
Wyczyść

Pluralizm religijny istniał od zawsze i pozostanie trwałą cechą tego świata, dopóki różnice nie zostaną wchłonięte przy końcu czasów, kiedy Bóg będzie wszystkim we wszystkich.

Nostra aetate, Deklaracja o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich, została uroczyście przegłosowana i przyjęta przez ojców II soboru watykańskiego 28 października 1965 roku. Było to w pewnej mierze wydarzenie zaskakujące. Po zwołaniu soboru przez Jana XXIII rozesłano do lokalnych Kościołów wstępny kwestionariusz, jednak bardzo niewielu biskupów wymieniło problematykę innych religii w swoich odpowiedziach i nie przygotowano na ten temat żadnego roboczego schematu. Sprawa znalazła się w porządku obrad zupełnie przez przypadek. Francuski rabin Jules Isaac zasugerował Janowi XXIII, że nadszedł już czas, aby Kościół wydał oficjalną deklarację przeciwdziałającą nauczaniu pogardy w odniesieniu do Żydów. Sugestia została przyjęta, a przygotowanie tekstu, który miałby być przestawiony soborowi, powierzono kardynałowi Augustynowi Bea, przewodniczącemu Sekretariatu ds. Jedności Chrześcijan. Jednak sprzeciw wobec tej inicjatywy, zwłaszcza ze strony biskupów Bliskiego Wschodu, a następnie sugestie biskupów Afryki i Azji spowodowały poszerzenie tekstu tak, aby dotyczył nie tylko stosunku Kościoła do Żydów, lecz również do wyznawców innych religii.

Czytając ten tekst ponownie po czterdziestu latach, widzimy, że nie stracił nic na aktualności. Chciałbym zwrócić uwagę, na jak wiele sposobów ów dokument zainspirował członków Kościoła katolickiego do budowania relacji szacunku i dialogu z wyznawcami innych religii. Deklaracja nadal pozostaje stabilnym punktem odniesienia dla tych relacji.

Fundamentalna jedność rodzaju ludzkiego

Nostra aetate jest dokumentem realistycznym, który uwzględnia zarówno fakt pluralizmu religijnego, jak i pragnienie jedności: „W naszej epoce, w której ludzkość coraz bardziej się jednoczy” 1. Pluralizm religijny nie jest zjawiskiem nowym. Można powiedzieć, że istniał od zawsze. Wystarczy przeczytać Pismo Święte, zwłaszcza Pierwszy Testament, żeby uzmysłowić sobie, jak bliskie kontakty łączyły Żydów z wyznawcami innych religii. Jednak dokument słusznie zwraca uwagę na rosnącą świadomość pluralizmu w dzisiejszym świecie wynikającą z przemieszczania się ludzi i większej łatwości we wzajemnej komunikacji. Obecność mniejszości religijnych dała początek nowym pytaniom o swobodę religijną i uprawnione oczekiwania tych wspólnot. Sobór rozważał te kwestie w deklaracji o wolności religijnej Dignitatis humanae. Zwracam na to uwagę, żeby przypomnieć, że Nostra aetate nie należy czytać w oderwaniu, ale raczej łącznie z innymi dokumentami II soboru watykańskiego.

Można powiedzieć, że pierwszą wartością, którą podkreśla Nostra aetate, jest jedność. Paragraf wprowadzający dokument to refleksja nad tym, co wspólne wszystkim ludziom. Odwołania do chrześcijańskiego Pisma Świętego mają ukazać, że cała ludzkość ma jeden, wspólny początek, a Boży plan zbawienia obejmuje wszystkich. Ta prawda jest stałym rysem oficjalnego nauczania Kościoła katolickiego od II soboru watykańskiego. Aby podać choć jeden przykład, przytoczę refleksję Jana Pawła II dotyczącą Dnia Modlitwy o Pokój, który odbył się w Asyżu 27 października 1986 roku. Przywołując wspólne pochodzenie i wspólne przeznaczenie całej ludzkości, papież powiedział:

Jest tylko jeden Boży zamiar wobec każdego człowieka, gdy na świat przychodzi (por. J 1,9), jedno pochodzenie i cel, niezależnie od koloru skóry, warunków historycznych i geograficznych, w jakich wypadło mu żyć i działać, czy kultury, w której wzrasta i wyraża siebie. Różnice są mniej znaczące, gdy zestawi się je z jednością, która jest radykalna, fundamentalna i decydująca (Przemówienie do Pracowników Kurii Rzymskiej, 22.12.1986, nr 3).

Różnice są niezaprzeczalne. Niektóre z nich odzwierciedlają ducha poszczególnych ludów, inne są uświęconym tradycją bogactwem duchowym, które można przypisać działaniu Ducha Świętego. Są jednak i takie różnice, które wynikają z ludzkich ograniczeń spowodowanych grzesznością — musimy bowiem przyznać, że człowiek nie jest wolny od niedoskonałości. Niemniej uważa się, że jedność jest ważniejsza od podziałów. Można powiedzieć, że zasadnicza jedność ma swoje źródło w samej naturze osoby ludzkiej. Jak stwierdza Katechizm Kościoła Katolickiego:

Pragnienie Boga jest wpisane w serce człowieka, ponieważ został on stworzony przez Boga i dla Boga. Bóg nie przestaje przyciągać człowieka do siebie. (…). W ciągu historii, aż do naszych czasów, ludzie w rozmaity sposób wyrażali swoje poszukiwanie Boga przez wierzenia i akty religijne (modlitwy, ofiary, kulty, medytacje itd.). Mimo niejednoznaczności, którą one mogą w sobie zawierać, te formy wyrazu są tak powszechne, że człowiek może być nazwany istotą religijną (KKK 27–28).

Nostra aetate wymienia fundamentalne pytania, z którymi zmagają się ludzie — są to pytania o sens życia, o cierpienie i śmierć, o prawdziwe szczęście. Powszechnie wiadomo, że ludzie zwracają się w stronę religii, żeby znaleźć odpowiedzi na „nierozwiązane zagadki ludzkiej egzystencji”. Zdolność nadawania znaczenia jest postrzegana jako jedna z wartości religii jako takiej.

Te podstawowe pytania są nadal zadawane. Postęp naukowy nie wyeliminował ich, a prawdopodobnie wręcz sprawił, że stają się jeszcze bardziej naglące. Możliwości otwarte za sprawą inżynierii biologicznej należy oceniać w świetle podstawowego rozumienia godności osoby ludzkiej. Skutki, które uprzemysłowienie niesie dla środowiska naturalnego, zmuszają nas do postawienia pytania o miejsce osoby ludzkiej w stworzonym wszechświecie. Czy ludzie nadal szukają odpowiedzi na swe pytania w religii? Być może w naszej epoce są tacy, którzy nie ufają zastanej religii i pragną stworzyć religię lub religie, które na pozór bardziej by im odpowiadały. Mentalność postmodernistyczna, z jej nieufnością wobec gotowych syntez, zaowocowała eklektycznym i synkretycznym podejściem New Age, w którym ludzie czerpią równocześnie z wielu tradycji religijnych. To nie pozbawia religijności jej pozytywnego aspektu.

Jest jeszcze głębszy aspekt tej jedności, coś, co dałoby się nazwać wymiarem mistycznym. Konstytucja Gaudium et spes, O Kościele w świecie współczesnym, mówi, że przez swoje wcielenie Syn Boży zjednoczył się z każdym człowiekiem (por. GS 22). Ta konsekwencja wcielenia uwydatnia godność osoby ludzkiej, niezależnie od tego, jakiej jest ona narodowości czy religii. To główna refleksja teologiczna nauczania Jana Pawła II już od pierwszej encykliki Redemptor hominis; ale nie występuje ona w Nostra aetate — dokumencie przede wszystkim pastoralnym. Przypomnijmy raz jeszcze, że tę deklarację należy czytać łącznie z innymi dokumentami soborowymi, takimi jak Lumen gentium, Gaudium et spes czy Ad gentes, które dają teologiczne podstawy pod jej praktyczne nastawienie.

Nostra aetate przyjmuje, że jedność jest już dana, chociaż jednocześnie jest czymś, ku czemu ludzkość stale zmierza. Moglibyśmy zatem zapytać samych siebie: ku jakiej jedności zmierzamy? Próbując odpowiedzieć na to pytanie, dobrze jest odróżnić dialog międzyreligijny od dialogu ekumenicznego, rezerwując to drugie określenie dla relacji między chrześcijanami. Wysiłki ekumeniczne zmierzają do osiągnięcia jedności wiary, która może być podstawą komunii, przy jednoczesnym poszanowaniu różnorodności tradycji i obrzędów. Takiej jedności nie da się osiągnąć między różnymi religiami, gdyż mimo wspólnych wszystkim elementów pozostają zasadnicze rozbieżności w treści wiary. Dlatego też ruchy, które usiłowały sprowadzić wszystkie religie do jednej, koniec końców ustanawiały nowe religie. Wydaje się więc, że pluralizm religijny pozostanie trwałą cechą tego świata, dopóki różnice nie zostaną wchłonięte przy końcu czasów, kiedy Bóg będzie wszystkim we wszystkich (por. 1 Kor 15,28). (…)

Dialog z muzułmanami

Nostra aetate stwierdza, że Kościół darzy mahometan szacunkiem. Jest to bez wątpienia całkowita zmiana nastawienia, ponieważ wcześniej muzułmanie byli uważani za nieprzyjaciół. Można by, co prawda, zapytać, czy szacunek trwa nadal po wydarzeniach z 11 września 2001 roku. Niewątpliwie wydarzenia te na nowo obudziły obawy przed islamem, który często zrównuje się z terroryzmem. Traktowanie islamu jako monolitu jeszcze bardziej wzmaga te obawy. Stąd prawdziwa potrzeba większej wiedzy na temat islamu — a ubocznym skutkiem 11 września jest, szczęśliwie, rozbudzenie ciekawości wielu ludzi, chęć lepszego poznania tej religii.

Posługując się zwięzłymi sformułowaniami, sobór zwrócił uwagę na wartości, które odnajdujemy w islamie. Odnośnie do treści wiary przede wszystkim podkreślono fakt, że jest to religia monoteistyczna, a co więcej, Lumen gentium przyznaje islamowi pierwszeństwo wśród monoteizmów niebiblijnych, stwierdzając, że „(muzułmanie) czczą wraz z nami (tj. chrześcijanami) Boga jedynego i miłosiernego, który sądzić będzie ludzi w dzień ostateczny” (LG 16). Określony słowami przywołującymi na myśl Koran, a więc „jedyny, żywy i samoistny, miłosierny i wszechmocny” Bóg nie jest postrzegany jako ktoś daleki, ale jako Ten, który „przemówił do ludzi”. To fakt pozytywny, chociaż sobór nie wskazuje, na jakie sposoby Bóg przemawiał do ludzi, a wiadomo, że chrześcijanie i muzułmanie różnią się w rozumieniu objawienia. Jest to pośrednie nawiązanie do objawienia prorockiego, gdyż dokument zauważa, że muzułmanie „oddają cześć Jezusowi jako prorokowi”. W tym miejscu znajdujemy rzadką w Nostra aetate uwagę negatywną. Chodzi o przypomnienie, że muzułmanie nie uznają Jezusa za Boga. Jest to fundamentalna i właściwie nieunikniona różnica między tymi dwiema religiami, ze względu na nieprzyjmowanie przez muzułmanów wcielenia, a co za tym idzie — także odkupienia przez mękę, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa.

Islam to nie jedynie zbiór wierzeń, ale przede wszystkim droga życia. Muzułmanie często posługują się czterema określeniami wskazującymi na postęp w drodze do Boga. Są to: szariat, droga Prawa, na której wola Boża przybiera konkretną formę; tarika, droga mistyczna, inaczej pobożności, która prowadzi do uwewnętrznienia wartości prawa; hakika, poznanie prawdy jako swoistego uczestnictwa w Prawdzie absolutnej (al–Haqq to jedno z Imion Bożych); marifa, droga poznania Boga przez doświadczenie Jego bliskości. Dziedzina Prawa zawiera pięć filarów islamu, z których Nostra aetate wymienia trzy: modlitwę, jałmużnę i post. Pierwszy i piąty zostały pominięte milczeniem, prawdopodobnie z tego względu, że pierwszy — szahada, czyli wyznanie wiary — obejmuje uznanie Mahometa za „Posłańca Boga”, a piątą — hadżdż, czyli pielgrzymkę do Mekki — postrzegano jako zbyt ściśle związaną z życiem Mahometa. Deklaracja wspomina także, że muzułmanie przywiązują wagę do życia moralnego w przekonaniu, że w dniu sądu człowiek otrzyma odpłatę od Sprawiedliwego Sędziego za wszystkie swoje uczynki jako nagrodę lub karę.

Dokument soborowy wyraźnie podkreśla podstawową wartość islamu wynikającą z samej jego nazwy; słowo islâm znaczy, że wierni: „Nawet ukrytym decyzjom Boga całym sercem usiłują się podporządkować”. Wybór słowa „usiłują” wskazuje, że w islamie nie ma miejsca na fatalizm, jak sądzą niektórzy, kierujący się uprzedzeniami, ale liczy się autentyczna postawa pobożności zasługująca na szacunek. Abraham postrzegany jest jako wzór właściwej postawy człowieka przed Bogiem i uznawany przez żydów, chrześcijan i muzułmanów, niezależnie od różnic w rozumieniu posłannictwa, do jakiego wezwał go Bóg. To samo podejście, chociaż w nieco węższym zakresie, widoczne jest także w tym, w jaki sposób muzułmanie odnoszą się do Maryi. Nostra aetate odnotowuje, że w islamie dziewicza Matka Jezusa jest otoczona szacunkiem, a nierzadko nawet przyzywana ze czcią. Szukanie wstawiennictwa Maryi, jak również innych ludzi uznanych za świętych, spotyka się z naganą muzułmanów surowo przestrzegających zasad swej wiary, odgrywa jednak znaczącą rolę w islamie ludowym. Można w tym widzieć przejaw jednej z podstawowych cech człowieka, który w drodze do Boga odczuwa potrzebę pomocy i wsparcia ze strony tych, których uważa za znajdujących się bliżej Niego.

Ostatni akapit tego krótkiego punktu jest kolejnym dowodem na realizm omawianego dokumentu. Nawiązuje mianowicie do „wielu sporów i wrogości”, które zaistniały między chrześcijanami i muzułmanami na przestrzeni wieków. Każdy, kto w jakikolwiek sposób angażuje się w relacje z muzułmanami, świadom jest sprzeciwu, jaki wywołuje słowo „krucjata”. Zdarzenia z przeszłości mogą nadal obciążać teraźniejsze relacje. Sobór proponuje, aby przeszłość wymazać z pamięci i być może w tym miejscu nieco odstąpił on od realizmu, gdyż odejście od historii wydaje się nie tylko niemożliwe, ale wręcz nierozsądne. Potrzebne jest przede wszystkim oczyszczenie pamięci, ponowne wspólne odczytanie historii, w postawie gotowości do przyznania się do popełnienia niesprawiedliwości tam, gdzie faktycznie się one wydarzyły. Dzięki takiej „szczerej pracy” łatwiej dojść do „wzajemnego zrozumienia”, które następnie może służyć za podstawę nowej relacji. Jan Paweł II miał głęboką świadomość potrzeby pojednania, które pomoże usunąć napięcia i pozwoli ludziom żyć we wzajemnej zgodzie. W jednym z przesłań na Dzień Pokoju mówił, że nie ma pokoju bez sprawiedliwości, a sprawiedliwości bez przebaczenia. Postawa przebaczenia, choć tak trudna i wymagająca, jest głęboko zakorzeniona zarówno w chrześcijaństwie, jak i w islamie. Jezus zachęcał swoich uczniów, by byli miłosierni, jak Ojciec niebieski jest miłosierny (por. Łk 6,36). Duchowość islamska zaprasza muzułmanów, by przyodziali się w przymioty Boga, który w Koranie często nazywany al–Rahman (Najmiłosierniejszy) i al–Ghaffűr (Wszechwybaczający). Przywołując słowa Jana Pawła II z przemówienia do małej wspólnoty katolickiej w Ankarze z listopada 1979 roku, można powiedzieć, że takie nauczanie mogłoby stanowić część „wspólnej więzi duchowej”, którą należy umacniać.

Sobór wzywa chrześcijan i muzułmanów, żeby wspólnie troszczyli się o wprowadzanie sprawiedliwości społecznej i strzegli wartości moralnych. Mają bronić wolności, zwłaszcza religijnej, która wynika z godności osoby ludzkiej (por. Dignitatis humanae 2). Wszystkie te działania można widzieć jako wkład w umacnianie pokoju. Skoro chrześcijanie stanowią w przybliżeniu jedną trzecią, a muzułmanie jedną piątą ludności świata, jest oczywiste, że jeśli te dwie wspólnoty będą potrafiły podtrzymać harmonijne i pokojowe stosunki, będzie to ogromną wartością dla całej rodziny ludzkiej.

Dialog z żydami

Punkt czwarty stanowi najdłuższą część Nostra aetate, co nie dziwi, zważywszy, że jest to pierwotny rdzeń tego krótkiego dokumentu. Deklaracja radykalnie odnowiła spojrzenie Kościoła katolickiego na judaizm. Warto zauważyć, że ten fragment rozpoczyna się odwołaniem do Abrahama przypominającym o „więzi, którą lud Nowego Testamentu zespolony jest duchowo z plemieniem Abrahama”. Zastosowanie zwrotu „plemię Abrahama” jest uznaniem fizycznego pochodzenia żydów od Abrahama, podczas gdy chrześcijan, jako „lud Nowego Testamentu”, łączy z nim tylko „więź duchowa”. W ten sposób deklaracja uwypukla zarówno ciągłość, jak i jej brak.

Po stronie ciągłości odnotowujemy fakt, że początki wiary i wybrania Kościoła tkwią w historii narodu wybranego, „u Patriarchów, Mojżesza i Proroków”. Uznaje się zatem, że „w powołaniu Abrahama zawarte jest również powołanie wszystkich wyznawców Chrystusa, synów owego Patriarchy według wiary”. Kościół i jego posłannictwo zbawienia są w sposób mistyczny zapowiedziane w owej historii, szczególnie zaś w wydarzeniach Wyjścia. Co więcej, Kościół nie może zapomnieć, że objawienie Pierwszego Testamentu otrzymał przez ludzi, z którymi Bóg zawarł „Stare Przymierze”. Cytowane są słowa św. Pawła do Rzymian: „Są to Izraelici, do których należą przybrane synostwo i chwała, przymierza i nadanie Prawa, pełnienie służby Bożej i obietnice. Do nich należą praojcowie, z nich również jest Chrystus według ciała” (Rz 9,4–5). Następnie dokument stwierdza, że „jak powiada Apostoł, Żydzi nadal ze względu na swych przodków są bardzo drodzy Bogu, który nigdy nie żałuje darów i powołania”. Kościół pogan, Kościół narodów został wszczepiony w ten korzeń i stąd bierze początek żywa i życiodajna więź.

Jest jednak także i brak ciągłości. Chociaż Jezus i Jego pierwsi uczniowie byli Żydami, „większość Żydów nie przyjęła Ewangelii”. Doszło więc do podziału, który trwać będzie aż do dnia oczekiwanego przez Kościół, kiedy „wszystkie ludy będą wzywały Pana jednym głosem”. Póki to nie nastąpi, żydzi i chrześcijanie wezwani są do pielęgnowania obustronnej relacji zrozumienia i poszanowania. Ponadto chrześcijanom zaleca się unikanie wyrażania się w sposób obraźliwy. O Żydach nie należy mówić jako o „odrzuconych ani przeklętych”. Wszelka forma prześladowania czy przejawy antysemityzmu są zdecydowanie napiętnowane. Zachęca się natomiast do podejmowania wspólnych studiów nad Biblią i kwestiami teologicznymi. Do stosunków żydowsko–chrześcijańskich można odnieść również przytoczone już uprzednio wezwanie, sformułowane bardziej ogólnie w punkcie drugim Nostra aetate: „aby z roztropnością i miłością przez rozmowy i współpracę z wyznawcami innych religii, dając świadectwo wiary i życia [chrześcijańskiego] uznawali, chronili i wspierali owe dobra duchowe i moralne, a także wartości społeczno–kulturalne, które u tamtych się znajdują”.

Przywołanie świadectwa życia jest niewątpliwie istotne, gdyż obaj partnerzy dialogu muszą pozostać wierni swojej tożsamości. Pozostaje to prawdą także w odniesieniu do chrześcijan. Nie dziwi zatem, że ostatni akapit części poświęconej judaizmowi ponownie przywołuje przekonanie, że Chrystus umarł za zbawienie wszystkich, włączając Żydów, z czego wynika dla Kościoła zadanie, aby „głosić krzyż Chrystusowy jako znak zwróconej ku wszystkim miłości Boga i źródło wszelkiej łaski”. (…)

W kolejnej części wskazane zostały obszary, na które katolicy powinni zwrócić szczególną uwagę. Zachęca się ich, by podejmowali dialog, mając na względzie wzrastające obustronne poznanie, przy czym proces ten nie powinien prowadzić żadnej ze stron do utraty własnej tożsamości. Dla chrześcijan oznacza to, że Chrystus ma nadal być głoszony, lecz w zgodzie z zasadami wyłożonymi w soborowej deklaracji na temat wolności religijnej Dignitatis humanae, która stwierdza jasno, że prawdę można proponować, nigdy zaś narzucać. W odniesieniu do liturgii ważne jest odnotowanie elementów wywodzących się z kultu żydowskiego. Odkąd II sobór watykański zachęcił do obfitszego korzystania z czytań z Pierwszego Testamentu, większą wagę przywiązuje się do właściwego rozumienia tych tekstów. Teksty nie powinny być zmieniane w tłumaczeniu z powodu trudności, które mogą nastręczać, ale należy dokładać starań, aby nie zniekształcić ich wymowy w kazaniu. W dziedzinie edukacji nacisk spoczywać powinien na zaakceptowaniu judaizmu jako rozwijającej się tradycji i odrębnej religii. Jednocześnie należy przestrzec przed fałszywym przeciwstawianiem sobie judaizmu i chrześcijaństwa, przedstawianiem pierwszego jako religii Prawa, a drugiego jako religii Miłości. Kościół popiera współpracę między uczonymi i tworzenie Katedr Studiów Żydowskich na uniwersytetach katolickich. Wreszcie jest też wezwanie do działalności społecznej i podejmowania wspólnych wysiłków na rzecz sprawiedliwości, pokoju i dobra ludzkości w każdym wymiarze. Radością napawa fakt, że wiele z tych sugestii zostało już wprowadzonych w życie, co zaowocowało zdecydowanym polepszeniem stosunków chrześcijańsko–żydowskich, choć nie przebiega ono tak samo na wszystkich płaszczyznach i nadal pozostaje sporo do zrobienia.

Jednym z ograniczeń Nostra aetate jest to, że każdą z religii potraktowano tu oddzielnie, sugerując tym samym, że dialog dotyczy przede wszystkim relacji dwustronnych. Nie znajduje to jednak odbicia w rzeczywistej praktyce. W nawiązaniu do relacji z żydami dobrze byłoby dopowiedzieć choćby słowo na temat dialogu trójstronnego, łączącego żydów, chrześcijan i muzułmanów. Wspomnieliśmy już o znaczeniu, jakie Nostra aetate przypisuje Abrahamowi tam, gdzie mowa o judaizmie i islamie. Mimo różnic w rozumieniu jego powołania obecność Abrahama jako postaci łączącej żydów, chrześcijan i muzułmanów jest faktycznie rysem charakterystycznym dialogu rozwijanego przez ostatnie czterdzieści lat. (…) Zaznaczmy w tym miejscu, że w wielu państwach stosunki między trzema religiami Abrahamowymi układają się prawidłowo. Należy też jednak przyznać, że przedłużający się konflikt izraelsko–palestyński stanowi poważną przeszkodę na drodze spokojnego dialogu. Potrzeba sporo odwagi, aby otworzyć się przed kimś, kto często uchodzi za wroga, z tym większym więc uznaniem odnotowujemy, że nawet na terenach objętych konfliktem są żydzi, chrześcijanie i muzułmanie, którzy taką odwagą się wykazują. Z pewnością zasługują oni na wszelkie możliwe wsparcie.

Powszechne braterstwo

Nostra aetate, wychodząc od zawartego w poprzednim punkcie potępienia antysemityzmu, kończy się otwartym potępieniem wszelkich form dyskryminacji. Należy powiedzieć, że niestety ta część dokumentu zachowała aktualność do dziś. W różnych państwach Europy odradza się antysemityzm, czasami przybierający formę ataków na synagogi czy niszczenia żydowskich nagrobków. Jednak i muzułmanie doświadczają podobnych ataków, w niektórych zaś częściach świata płoną kościoły chrześcijańskie. Tam, gdzie przywódcy religijni starają się o pogłębienie wzajemnej wiedzy i szacunku, tam też często potrafią interweniować, ażeby złagodzić napięcia. Z pewnością jest to jedna z korzyści, które dialog międzyreligijny może przynieść całemu światu.

Zdecydowany sprzeciw wobec dyskryminacji opiera się na pojęciu powszechnego braterstwa. Chrześcijanom przypomniano, że jeśli modlą się do Boga jako Ojca, muszą traktować wszystkich ludzi jako dzieci Boże. Papież Jan Paweł II celowo użył terminu „bracia”, zwracając się do muzułmanów. Oto, co powiedział już w 1981 roku w przemówieniu wygłoszonym w czasie podróży na Filipiny:

Świadomie zwracam się do was jako do braci; z pewnością tym właśnie jesteśmy, ponieważ należymy do tej samej rodziny ludzkiej, której wysiłki, czy ludzie zdają sobie z tego sprawę, czy nie, zmierzają do Boga i prawdy, która od Niego pochodzi. Lecz szczególnie jesteśmy braćmi w Bogu, który nas stworzył i do którego pragniemy dotrzeć na swój sposób przez wiarę, modlitwę i oddawanie Mu czci, przez przestrzeganie Jego prawa i posłuszeństwo Jego zamiarom (Do przedstawicieli wspólnoty muzułmańskiej na Filipinach, Davao, 26 lutego 1981 roku).

Może się to nam wydać banalne, ale w tradycji wczesnochrześcijańskiej określenie „brat” było często zarezerwowane dla współwyznawców. Nawet dziś w niektórych kręgach chrześcijan istnieje tendencja do nazywania wyznawców innych religii raczej „bliźnimi” niż „braćmi”. Mimo to otwierająca i zamykająca Nostra aetate myśl, że wszyscy tworzymy jedną rodzinę ludzką, jest zdecydowaną zachętą do dialogu międzyreligijnego. Deklaracja Nostra aetate, która pobudziła katolików, by zaangażowali się w ten dialog, nadal pozostaje potężnym źródłem inspiracji i wskazań.

15 maja 2005 roku

przeł. Małgorzata Wiertlewska

1 Wszędzie, gdzie nie podano źródła cytatów, pochodzą one z tekstu Nostra aetate. W przytoczonym tu zdaniu w pierwotnym tłumaczeniu angielskim użyto słowa men, które oznacza zarówno ludzi, jak i mężczyzn. Zostało ono w cytacie zastąpione słowem people odpowiadającym polskiemu słowu „ludzie”. W tekście polskim użyto słowa „ludzkość”. Jedna ze zmian, które zaszły w ciągu ostatnich czterdziestu lat, to przywiązywanie większej wagi do potrzeby wypowiadania za pomocą języka, który ogarniałby wszystkich.

Szacunek dla wartości religijnych
Michael L. Fitzgerald

urodzony 17 sierpnia 1937 r. w Walsall, Wielka Brytania – Michael Louis Fitzgerald MAfr, wstąpił do zgromadzenia Misjonarzy Afryki (Ojcowie Biali), brytyjski duchowny rzymskokatolicki, wysoki urzędnik Kurii Rzymskiej, dyplomata watykański, był przewodniczącym Papieskiej Rady...

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze