Spowiedź
Słowo „małżeństwo” nie jest etykietką, którą można dopasowywać i przenosić z jednego rodzaju związku na inny pod wpływem dyktatu chwilowej mody. Ma ono głęboko zakorzenione naturalne znaczenie.
Wiosną tego roku biskupi australijscy skierowali list do wiernych zatytułowany „Nie psujcie małżeństwa”. Poruszyli w nim problem par homoseksualnych i nacisków wielu środowisk, by zalegalizować zawieranie związków małżeńskich przez osoby tej samej płci. Niepokój biskupów budzą nie tylko działania zmierzające do redefinicji małżeństwa, ale również to, że osoby, które mają inne przekonania i konsekwentnie bronią statusu małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety, są w rozmaitych sytuacjach dyskryminowane, karane, a nawet pozbawiane pracy.
Jako że dyskusja na temat związków par tej samej płci oraz definicji małżeństwa i nas nie omija, a nawet nabiera rumieńców, uznaliśmy, że list biskupów australijskich – niezwykle spokojny, wyważony i merytoryczny – jest ważnym głosem w tej debacie i że nie wolno go pominąć.
***
Często jesteśmy dziś świadkami dyskusji na temat znaczenia małżeństwa. Niektórzy sugerują, że brak możliwości zawarcia związku małżeńskiego przez osoby czujące pociąg do tej samej płci (ang. same-sex attraction) to przejaw dyskryminacji. Inni wierzą, że małżeństwo jest instytucją, która jednoczy mężczyznę i kobietę. Tym listem pasterskim chcemy się włączyć w tę debatę, przedstawić wiernym nauczanie Kościoła i wyjaśnić katolickie stanowisko szerszym kręgom wspólnoty ludzkiej.
Szacunek dla wszystkich
Według tradycji katolickiej, każdy człowiek jest unikalną i niezastąpioną osobą stworzoną na obraz Boga i przez Niego kochaną. Z tego względu każdy mężczyzna, każda kobieta i każde dziecko mają wielką godność i wartość, której nigdy nie można im odebrać. Odnosi się to również do osób odczuwających pociąg do tej samej płci. Trzeba je traktować z szacunkiem, wrażliwością i miłością. Kościół katolicki sprzeciwia się wszelkim wyrazom niesprawiedliwej dyskryminacji. Potępiamy niesprawiedliwość, która dotyka ludzi z powodu religii, płci, koloru skóry, wieku etc. Katechizm Kościoła katolickiego wzywa do okazania zrozumienia osobom z głęboko zakorzenionymi tendencjami homoseksualnymi, dla których mogą one być realną próbą życiową. „Powinno się traktować te osoby z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji” (KKK, 2358).
Chrześcijanie wierzą, że wszyscy ludzie, także ci odczuwający pociąg do tej samej płci, są powołani przez Boga do życia w czystości; z pomocą łaski Bożej i przy wsparciu przyjaciół mogą oni i powinni wzrastać w wypełnianiu Bożego planu. Nawet ci, którzy różnią się od nas w poglądach na miejsce i znaczenie aktywności seksualnej w życiu człowieka, mogą docenić szczególną rolę instytucji małżeństwa.
Teraz stajemy do walki o istotę małżeństwa, o jego duszę.
Małżeńska równość i dyskryminacja
Adwokaci „małżeństw jednopłciowych”1 rzadko koncentrują się na prawdziwym znaczeniu i celu małżeństwa. Raczej zakładają, że równa godność i zasada niedyskryminacji domagają się prawnego uznania związków jednopłciowych jako małżeństw. Jednak odwołanie się do zasady niedyskryminacji wprowadza zamieszanie. Sprawiedliwość wymaga, byśmy traktowali innych ludzi uczciwie i bezstronnie, i byśmy właśnie z tego względu nie dokonywali arbitralnych i bezpodstawnych rozgraniczeń. Musimy traktować podobne przypadki podobnie, a odmienne przypadki – odpowiednio odmiennie. I tak: tylko kobiety przyjmuje się do szpitali na oddziały dla kobiet i tylko dzieci chodzą do szkół podstawowych. Mamy programy pomocy skierowane do Aborygenów, uchodźców, sportowców, niepełnosprawnych, osób mających problemy z czytaniem itd. Przyznawanie przywilejów i pomocy określonym grupom ludzi w sposób stosowny do sytuacji, w jakiej się znajdują, nie jest kwestią arbitralnej decyzji, lecz uczciwości.
Zatem jeśli związek mężczyzny i kobiety różni się od innych związków – więc nie jest tym samym, co inne związki – wówczas sprawiedliwość się domaga, byśmy ten związek traktowali stosownie do tego, czym on jest. Jeśli małżeństwo to instytucja, której zadaniem jest wspierać osoby odmiennej płci w wierności wobec siebie nawzajem i wobec ich dzieci, to zarezerwowanie tych zadań dla małżeństwa nie oznacza dyskryminacji innych związków i tworzących je ludzi.
W tym liście dowodzimy, że poważną niesprawiedliwością są:
– legitymizacja fałszywego twierdzenia, że nie ma nic, co byłoby charakterystyczne dla mężczyzny i kobiety, ojca i matki;
– ignorowanie szczególnych wartości, którym służy małżeństwo;
– ignorowanie tego, że dzieci, o ile to tylko możliwe, potrzebują mamy i taty, którzy są oddani dzieciom i sobie nawzajem w stałym i długotrwałym związku;
– dalsza destabilizacja małżeństwa w czasach, gdy znajduje się ono i tak pod znaczącą presją;
– wsteczna zmiana podstaw, na jakich zostały zawarte małżeństwa już istniejące.
Jeśli wymienione wyżej zarzuty są słuszne i jeśli prawo cywilne przestanie definiować małżeństwo zgodnie z jego tradycyjnym rozumieniem, będzie to poważna niesprawiedliwość, która podważy cel istnienia prawa – wspólne dobro. Czy mamy w powyższym słuszność? To zależy od tego, czym naprawdę jest małżeństwo.
Więź emocjonalna kontra pełny związek „dwojga w jednym ciele”
Istnieje pogląd, zgodnie z którym małżeństwo nie jest niczym więcej niż zobowiązaniem w miłości. Według tego sposobu myślenia małżeństwo jest zasadniczo więzią emocjonalną, wzmocnioną publicznie złożonymi przyrzeczeniami i zgodnym pożyciem seksualnym. Małżeństwo ma wartość tak długo, jak długo trwają pozytywne uczucia. Zwolennicy tego poglądu przekonują, że ponieważ tego typu więź emocjonalna może wystąpić między mężczyzną i kobietą, a także między dwoma mężczyznami i dwiema kobietami, więc powinno się takie związki prawnie uznać za małżeństwa. (Według tej logiki można dalej zmieniać definicję małżeństwa, tak by pomieściło się w niej jeszcze więcej rodzajów związków2).
Tradycyjny pogląd na małżeństwo, zawsze popierany przez Kościół, jest inny. Według niego małżeństwo polega na łączeniu w życiu ludzi i wartości, które w innym przypadku miałyby tendencję do rozpadania się: miłości i seksu, mężczyzny i kobiety, seksu i poczynania dzieci, rodziców i dzieci. Ten pogląd przez długi czas miał wpływ na prawo, literaturę, sztukę, filozofię, religię i życie społeczne. W małżeństwie jest miejsce na więź emocjonalną, ale związek małżeński jest czymś głębszym – ścisłym (ang. substantial), cielesnym i duchowym związkiem mężczyzny i kobiety. Jak uczy Stary Testament, a Jezus i św. Paweł o tym przypominają:
małżeństwo jest tam, gdzie mężczyzna i kobieta prawdziwie stają się jednym ciałem (por. Wj 2,24; Mt 19,5; Ef 5,31).
Jest to obejmująca całe życie więź między mężczyzną i kobietą, oparta na związku heteroseksualnym. Związek ten jest skierowany nie tylko ku dobru małżonków, ale także ku powołaniu do życia dzieci i ich dobru.
Dzieje się to także wtedy, kiedy jedno z małżonków (lub oboje) cierpi na niepłodność, ponieważ i takie pary oddają się sobie dokładnie w takim samym jak pary płodne akcie małżeńskim, którego naturalnym rezultatem jest poczęcie dziecka. Zarówno dla nich, jak i dla innych prawdziwie poślubionych sobie par, małżeństwo jest oparte na całkowitym oddaniu: ciała i ducha, seksualności i płodności, na całe życie i z wyłączeniem z tego związku innych osób. W tym sensie takie małżeństwo ogarnia całe życie.
Według tradycyjnego rozumienia małżeństwa, właśnie różnica i wzajemne uzupełnianie się płci są tym, co umożliwia powstanie tego wyjątkowego związku między mężczyzną i kobietą. Różnice fizyczne, duchowe, psychiczne i seksualne pokazują, że kobieta i mężczyzna są dla siebie nawzajem przeznaczeni, że związek czyni z nich pełnię, a przez ich bycie „jednym ciałem” razem powołują na świat dzieci, które są „ciałem z ich ciała”. Są równi w człowieczeństwie, ale cieszą się różnicą męskości i kobiecości, macierzyństwa i ojcostwa. Przyjaźnie osób tej samej płci to coś zupełnie odmiennego. Traktowanie ich tak samo jak małżeństwa jest poważną niesprawiedliwością, która dotyka oba rodzaje przyjaźni i pomija te wartości, którym służy prawdziwe małżeństwo.
Znaczenie małżeństwa i rodziny
Kościół katolicki szczególnie troszczy się o małżeństwo, ponieważ jest ono dobrem samym w sobie. Jest fundamentem, na którym człowiek może egzystować i się rozwijać, jest też błogosławieństwem Bożym. Dobrem samym w sobie jest decyzja, by zaangażować całe życie w wyłączny związek z osobą odmiennej płci i wychować dzieci, które są owocem, ucieleśnieniem i rozszerzeniem tego związku, nawet jeśli do poczęcia dziecka nie dojdzie. Ponieważ jednak dzieci są naturalnym owocem życia małżeńskiego, a ono stanowi dla nich najlepsze środowisko wychowania, czyni to małżeństwo niezastąpionym miejscem powoływania do życia i wychowywania rodziny ludzkiej.
Małżeństwo także łączy ze sobą różne rodziny, co sprzyja budowaniu silniejszych więzi międzyludzkich. Każde małżeństwo od pierwszych chwil istnienia jest gotowym fundamentem nowej rodziny i każda rodzina oparta na małżeństwie jest podstawową komórką społeczną.
Rodziny zapewniają również konieczną dla przyszłych pokoleń stabilność społeczną przez kształtowanie miłości i wspólnoty, przyjmowanie i wychowywanie nowego życia, opiekę nad słabymi, chorymi i starszymi. Najważniejsza publiczna rola rodziny opartej na małżeństwie polega właśnie na tym, że jest ona szkołą wychowującą zdrowych, dojrzałych i prawych obywateli.
Państwo zazwyczaj trzymało się z daleka od związków międzyludzkich: nie jest sprawą rządu, kto, z kim i na jakich zasadach ma się przyjaźnić. Jednak ze względu na kluczową rolę małżeństwa jako „szkoły dla przyszłości społeczeństwa” i odpowiedzialność za dobro dzieci rządy wszystkich krajów uznają prawnie i regulują sprawy małżeństwa.
Małżeństwo ma również znaczenie religijne. Kościół katolicki wierzy, że Bóg jest autorem małżeństwa i że „obdarzył je różnymi dobrami i celami”, do których należy „dobro samych małżonków oraz zrodzenie i wychowanie dzieci”3. Chrystus podniósł przymierze małżeńskie osób ochrzczonych do rangi sakramentu, przez który „umacnia i jakby konsekruje małżonków chrześcijańskich do obowiązków i godności ich stanu, aby z Chrystusem osiągnęli zbawienie”4. Z tego powodu Kościół może mówić, że małżeństwo jest nie tylko naturalną, ale i „świętą” instytucją5 . Zatem zarówno w interesie Kościoła, jak i państwa leży właściwe rozumienie i wspieranie autentycznego małżeństwa.
Znaczenie mamy i taty
Każde dziecko ma biologiczną matkę i biologicznego ojca. Jednak istota macierzyństwa i ojcostwa obejmuje rzeczywistość o wiele szerszą niż reprodukcja. Mężczyźni i kobiety wnoszą ze sobą unikatowe dary do dzielonego wspólnie zadania, którym jest wychowanie dzieci. Macierzyństwo i ojcostwo zdecydowanie różnią się między sobą. Tylko kobieta może być matką i tylko mężczyzna może być ojcem.
Matka i ojciec przyczyniają się do wychowywania dzieci – każde na swój odrębny sposób. Szacunek dla godności dziecka polega na uznaniu jego potrzeby i naturalnego prawa do tego, by miało matkę i ojca. Powstały niezliczone wiarygodne badania, według których obecność matki i ojca ułatwia – a ich nieobecność na wiele sposobów utrudnia – prawidłowy rozwój dzieci6.
Kościół dostrzega problemy, które przeżywają samotni rodzice, i zapewnia im wsparcie w ich często heroicznej walce o zaspokojenie potrzeb dzieci. Jednak radzenie sobie z niechcianą rzeczywistością samotnego rodzicielstwa jest czymś zupełnie innym niż zaplanowane sztuczne tworzenie „rodziny alternatywnej”, które z założenia pozbawia dziecko ojca lub matki. Czasami słyszy się opinie, że dzieci mają się zupełnie dobrze z dwiema matkami lub dwoma ojcami i że nie ma „żadnej różnicy” między rodzicami tej samej płci a parami heteroseksualnymi. Jednak badania socjologiczne oraz wielowiekowe doświadczenie Kościoła i społeczeństwa dowodzą, jak ważne jest dla dziecka, by miało, o ile to tylko możliwe, mamę i tatę7.
„Wprowadzanie bałaganu w małżeństwo” jest zatem „wprowadzaniem bałaganu w życie dzieci”; jest wobec nich ciężką niesprawiedliwością. Wiemy, że małżeństwa i rodziny już teraz znajdują się pod bardzo poważną presją oraz że zarówno w kwestii znaczenia małżeństwa, jak i sposobu prowadzenia dobrego życia małżeńskiego i rodzinnego już teraz panuje spore zamieszanie. Kościół poświęca dużo energii duszpasterskiej na wspieranie życia małżeńskiego i rodzinnego, a także na pomoc ofiarom rozbitych małżeństw i rodzin. To nas przekonuje, że dalsze rozrywanie na kawałki tradycyjnie rozumianego małżeństwa i rodziny tylko zrani więcej ludzi, szczególnie młodych, którzy ze względu na swoją bezbronność wymagają szczególnej opieki.
Konsekwencje redefinicji małżeństwa
Poza wpływem na małżonków i na dzieci, zmiana definicji małżeństwa tak, aby mogły je zawierać pary jednopłciowe, będzie miała daleko idące konsekwencje również dla nas wszystkich.
Otaczający nas świat wpływa na społeczności, w których żyjemy. Normy kulturowe i prawne kształtują nasze myślenie o świecie, o tym, co ma wartość i jakie są właściwe standardy postępowania. To z kolei kształtuje nasze osobiste wybory. Jest to jeden z głównych celów prawa dotyczącego małżeństwa: stworzyć możliwość i zachęcić ludzi do zakładania związków określonego typu oraz trwania w nich. Jednak jeśli cywilna definicja małżeństwa zostanie poszerzona o „małżeństwa tej samej płci”, wtedy przekaz naszej kultury będzie brzmiał: w małżeństwie chodzi o związek emocjonalny dwojga (lub więcej?) osób. Wszystkie małżeństwa będą wtedy definiowane na podstawie stopnia intensywności zaangażowania emocjonalnego, a nie jako związki zbudowane na komplementarności płci i potencjalnej płodności. Mężowie i żony, matki i ojcowie będą postrzegani jako wymienne konstrukty społeczne, ponieważ płeć nie będzie już miała znaczenia. Natomiast ludzie uznający odwieczną i naturalną definicję małżeństwa zyskają miano zacofanych lub nawet fanatyków i będą musieli się zmierzyć z brakiem akceptacji społecznej i sankcjami prawnymi. Nawet jeśli kiedyś robiono wyjątek dla duchownych i miejsc kultu, to w końcu wolność sumienia, wierzeń i sprawowania kultu będzie w sposób istotny ograniczana.
Oto kilka niedawnych przykładów z życia:
– Miasto Coeur d’Alene w Idaho w Stanach Zjednoczonych nakazało duchownym chrześcijańskim udzielać ślubów parom jednopłciowym pod karą 180 dni więzienia za każdą ceremonię, której przeprowadzenia odmówią, oraz pod karą grzywny w wysokości 1000 dolarów za każdy dzień.
– Niektórzy parlamentarzyści brytyjscy zagrozili odebraniem licencji na udzielanie ślubów duchownym, którzy odmówią poprowadzenia ceremonii zawarcia „małżeństwa jednopłciowego”.
– Duchownym z Holandii, Francji, Hiszpanii, Stanów Zjednoczonych i Australii zagrożono oskarżeniem o „mowę nienawiści”, jeśli będą bronić poglądów o małżeństwie zgodnych z ich tradycją religijną.
– Pastorzy z Houston w Teksasie zostali zmuszeni przez sąd do poddawania kontroli prawnej kazań na temat seksualności.
– W stanach Colorado i Oregon sądy nałożyły grzywny na cukierników, którzy – powołując się na religię lub sprzeciw sumienia – odmówili upieczenia tortów na „śluby par tej samej płci”.
– W Nowym Meksyku fotograf weselny został ukarany grzywną za odmowę fotografowania takiej ceremonii.
– W Illinois pozwano hotelarzy za to, że nie chcieli sprzedać pakietów na miesiąc miodowy parom jednej płci.
– Władze Yeshiva University w Nowym Jorku zostały oskarżone, ponieważ nie chciały przyznawać mieszkań akademickich „jednopłciowym parom małżeńskim”. Takim oskarżeniem zagrożone są również inne uczelnie katolickie.
– Katolickie agencje adopcyjne w Wielkiej Brytanii i niektórych stanach USA musiały zostać zamknięte, bo nie chciały oddawać dzieci do adopcji parom homoseksualnym, na przykład agencja Evangelical Child Family Services w Illinois została zamknięta za odmowę takiej adopcji.
– Organizacje katolickie w niektórych stanach USA zostały zmuszone do rozszerzenia przywilejów socjalnych dla małżeństw na pary jednopłciowe.
– W New Jersey internetowy serwis randkowy został pozwany za to, że nie prowadził usług dla par jednej płci.
– Lekarza w hrabstwie San Diego postawiono w stan oskarżenia z powodu odmowy wykonania zabiegu inseminacji, w której wyniku mogłoby się począć dziecko, mające się wychowywać bez ojca.
– Od rodziców w Kanadzie i wielu krajach europejskich wymaga się, by ich dzieci w ramach edukacji seksualnej uczestniczyły w zajęciach, podczas których mówi się o tym, że aktywność homoseksualna jest dobra i ma taką samą wartość jak aktywność seksualna w heteroseksualnym związku małżeńskim. Na przykład David i Tanya Parker zaprotestowali przeciwko takim zajęciom w przedszkolu swojego dziecka, kiedy Sąd Najwyższy stanu Massachusets zalegalizował „małżeństwa jednopłciowe”. David został zakuty w kajdanki i aresztowany, ponieważ chciał zabrać syna z takiej lekcji. Rodzicom powiedziano, że nie mają do tego prawa.
– The Law Society w Anglii wycofało się z umowy na wynajem swoich budynków dla organizacji Christian Concern, ponieważ wspiera ona tradycyjne małżeństwa, co miało być wykroczeniem przeciw „polityce różnorodności” Law Society.
– W Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Danii duszpasterze i organizacje religijne zostały zmuszone do użyczania swoich kościołów i sal parom tej samej płci na śluby.
– Ocean Grove Methodist Camp w New Jersey odebrano przywileje podatkowe, ponieważ nie zezwolili na zawieranie cywilnych małżeństw jednopłciowych na ich terenie.
– Brytyjscy posłowie zagrozili, że odbiorą kościołom prawo do celebrowania ślubów, jeśli nie będzie się ich tam udzielało parom jednopłciowym.
– Naczelnemu rabinowi Amsterdamu i biskupowi z Hiszpanii zagrożono sądem za „mowę nienawiści”. Ich jedyną winą było to, że przypominali o prawdach własnej tradycji religijnej.
– Zastępcę Głównego Psychiatry stanu Victoria w Australii zmuszono do rezygnacji ze stanowiska w Komisji Praw Człowieka i Równych Szans, kiedy wraz ze 150 innymi lekarzami stwierdził w Senacie, że lepiej jest dla dzieci, gdy mają mamę i tatę.
– W wielu stanach USA i w Anglii liczni psychologowie stracili pracę, ponieważ wspierali tradycyjne małżeństwo i rodzinę na nim opartą.
– Po legalizacji „małżeństw jednopłciowych” w Brazylii zezwolono również na poligamię. Presja na jej legalizację wywierana jest w Kanadzie i kilku innych krajach.
– Biznesmeni, sportowcy, komentatorzy, nauczyciele, lekarze i pielęgniarki, przywódcy religijni i wiele innych osób z rozmaitych krajów, opowiadający się za tradycyjnym modelem małżeństwa, są oczerniani w mediach, pozbawiani zatrudnienia i kontraktów biznesowych; grozi im się prokuratorem.
Zatem wizja małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, niegdyś łącząca wierzących i niewierzących wielu epok i kręgów kulturowych, coraz częściej staje się prawdą, której nie można wypowiadać. Skutki redefinicji małżeństwa dotykają każdego.
Teraz jest czas na działanie
Słowo „małżeństwo” nie jest etykietką, którą można dopasowywać i przenosić z jednego rodzaju związku na inny pod wpływem dyktatu chwilowej mody. Ma ono głęboko zakorzenione, naturalne znaczenie – pierwotne wobec wszystkiego, co możemy wymyślić i co państwo może prawnie uznać. To słowo jest odbiciem Bożego planu dla ludzkości, dla rozwoju osobistego każdego z nas, naszych dzieci i całego społeczeństwa. Powiedzenie, że innego rodzaju przyjaźnie nie są małżeństwami nie oznacza pomniejszania ani tych przyjaźni, ani ludzi w nie zaangażowanych. Chodzi po prostu o uznanie, że małżeństwo jest przymierzem mężczyzny i kobiety do życia jako mąż i żona w wyłączności na całe życie i w otwartości na przyjęcie dzieci. Wszyscy znamy i kochamy osoby homoseksualne. To nasi bracia i siostry, synowie i córki, przyjaciele i sąsiedzi. Potrzebują miłości i wsparcia, jak każdy. Jednak udawanie, że ich związki są „małżeństwami”, po prostu nie jest fair wobec nich. Jako chrześcijanie musimy chcieć dzielić się prawdą o małżeństwie, rodzinie i seksualności – i robić to z wrażliwością i miłością.
Wzywamy wszystkich ludzi dobrej woli, by podwoili wsparcie dla instytucji małżeństwa w swoich środowiskach oraz w sferze prawa i kultury. Mocno nalegamy, by wasze poglądy poznawali wasi reprezentanci w parlamencie. W tym momencie dziejów naszego narodu małżonkowie muszą dać świadectwo własnego życia. Modlimy się szczególnie o przyjaźń i miłość w życiu każdej osoby, niezależnie od tego, czy żyje w małżeństwie, czy nie. Modlimy się o właściwe rozumienie znaczenia małżeństwa, o zrozumienie, jakie są wymagania sprawiedliwości w tej kwestii oraz o coraz większe otwarcie świata na moc świadectwa małżeństw.
tłumaczenie: Jolanta Brózda-Wiśniewska
1 Chociaż w niniejszym liście używamy terminu „małżeństwo jednopłciowe”, nie twierdzimy, że związki osób tej samej płci mogą kiedykolwiek równać się małżeństwu. Jak dowodzimy, znaczenie słowa „małżeństwo” jest ograniczone do związku kobiety i mężczyzny, zawartego dobrowolnie na całe życie z wykluczeniem innych osób, i otwartego na rodzenie dzieci.
2 Znane są przykłady „trójkątów”, czyli trojga ludzi, którzy zawarli „małżeństwo” w ramach prywatnej ceremonii.
3 Sobór Watykański II, Gaudium et spes, 38.
4 Jan Paweł II, Familiaris consortio.
5 Kongregacja Nauki Wiary, Uwagi dotyczące projektów legalizacji związków między osobami homoseksualnymi, 3 czerwca 2003.
6 Biskupi powołują się na szereg publikacji w języku angielskim, których listę można znaleźć na stronie: https://www.catholic.org.au/same-sex-attraction/marriage-pastoral-letter/file.
7 Zob. przyp. 6.
Tekst w oryginale do pobrania Don’t Mess With Marriage.
Oceń