Na własną odpowiedzialność

Na własną odpowiedzialność

Tomasz Jastrzębowski: Czuje się Pan politykiem katolickim?

Roman Giertych: Jestem katolikiem i mówię o tym publicznie. Mam jednak pewien dystans do sformułowania „polityk katolicki”. Zakłada ono wykorzystanie autorytetu Kościoła do podpierania własnych poglądów. Nigdy tego nie robię. Działam na własną odpowiedzialność. Jestem politykiem świeckim. Nie wykorzystuję i nie chcę wykorzystywać Kościoła do polityki, bo jest to sprzeczne z zasadami wyznawania wiary katolickiej, którymi kieruję się w życiu.

Łatwo jest być katolikiem w Sejmie?

Odpowiem tak: im większe wiatry, tym głębsze trzeba mieć korzenie. Maksyma ta dotyczy nie tylko Sejmu, lecz wszystkich życiowych sytuacji, które mogą stanowić próbę wiary. Bardzo się cieszę, że w Sejmie jest kaplica, gdzie mogę się modlić.

Czuję się w swojej pracy jak ryba w wodzie. Nie mam mentalności cierpiętnika, który mówi, że wszędzie jest zło. Choć oczywiście, ono istnieje. Widać je również u posłów. U niektórych z nich, z powodu licznych pokus, znamię grzechu Adama jest większe niż przeciętnie w społeczeństwie. Jest to dla mnie wyzwanie, żeby się za nich modlić i robić swoje.

LPR w swych wystąpieniach bardzo często odwołuje się do pojęcia „narodu”. Można odnieść wrażenie, że stał się on dla was najistotniejszy, ważniejszy nawet od Pana Boga.

Nie ma mowy o zmianie hierarchii. Jest Bóg, są prawdy wiary. Nie wolno mylić porządku. Jednak pamiętajmy, że naród jest naszą ziemską rzeczywistością. Niezależnie od tego, czy to się komuś podoba, czy nie — musimy się do niej odnieść. My odnosimy się pozytywnie, bo narody europejskie były wychowywane przez Kościół tak, żeby społeczność narodowa ułatwiała ewangelizację. Taki był zamysł Kościoła sprzed wieków.

Czy według Pana można być polskim patriotą, nie będąc katolikiem?

Oczywiście, że tak. Nie ulega to najmniejszej wątpliwości. Są patrioci ewangelicy, są patrioci wyznania muzułmańskiego. Mam jednak wątpliwości, czy zwalczając Kościół, można być nadal polskim patriotą. Kościół nas wychował, jest głęboko związany z narodem.

Patriotyzm to według mnie gotowość do poświęcenia swojej pracy, wiary, krwi na rzecz dobra wspólnego. Jeżeli ktoś nie ma odniesienia nadprzyrodzonego, to trudno się spodziewać, że będzie mógł ofiarować coś na rzecz innych.

Czyli łatwiej jest być patriotą, gdy się jest człowiekiem wierzącym.

Na pewno katolikowi jest łatwiej niż osobie, która nie ma odniesienia do spraw transcendentnych. Dzieje się tak dlatego, że osoba wierząca łatwiej poświęca się dla innych.

Czy Kościół jest w Polsce zwalczany?

Oczywiście, że tak — przez tych, którzy się z nim nie zgadzają. Zwalczanie Kościoła wygląda teraz inaczej, niż miało to miejsce kilkadziesiąt lat temu. Nie prześladuje się księży, nie zamyka kościołów. Robi się natomiast kampanię propagandową, która ma ze świadomości narodowej wyjąć pojęcia odnoszące się do spraw nadprzyrodzonych. To jest groźniejsze niż fizyczna eksterminacja. Krew męczenników rodzi chrześcijańskich świętych, a usuwanie z ludzkiej świadomości pewnych pojęć uniemożliwia zrozumienie prawd wiary.

Pan też nie zawsze się zgadza z Kościołem…

Nieprawda. Jestem katolikiem, wiernym synem Kościoła. Zgadzam się ze wszystkim, co Kościół określa jako konieczne. Tezę, że jest inaczej, proszę mi udowodnić.

Nie zgadza się Pan jednak z opiniami niektórych kościelnych hierarchów, np. w sprawie wejścia Polski do UE.

W sprawach innych niż wiara i moralność hierarchowie czasami nie zgadzają się sami z sobą. Trudno byłoby więc katolikowi zgadzać się ze wszystkim opiniami, skoro są one sprzeczne. Nie ma w tym jednak nic dziwnego. W sprawach doczesnych ludzie Kościoła mają różne opinie, bo Kościół jako instytucja nie zabiera głosu w niektórych sprawach. Katechizm Kościoła Katolickiego nie mówi Polakom, że mają wstąpić do UE.

Czy LPR jest świeckim głosem Kościoła?

Nie, bo jesteśmy partią świecką i taką politykę realizujemy. Robimy to wyłącznie na własną odpowiedzialność. Można natomiast powiedzieć, że ludzie z LPR w sprawach dotyczących wiary i moralności będą zawsze stali na stanowisku zgodnym ze stanowiskiem Kościoła. Tak się złożyło, że w klubie parlamentarnym wszyscy jesteśmy katolikami, nie ma tu więc między nami różnic. Nasze działania wynikają jednak z naszych przekonań, a nie tego, że jesteśmy sterowani przez jakiegoś księdza czy biskupa. Nie jesteśmy głosem Kościoła ani jakiegokolwiek podmiotu działającego w jego strukturach.

Członkiem LPR może więc być osoba niebędąca katolikiem?

Oczywiście, że tak. Z naszych list do Sejmu startowały osoby wyznania mojżeszowego, z Kościoła ewangelickiego, ale nie zostały wybrane. Podkreślę jednak, że na naszych listach nie znajdzie się nigdy ten, kto będzie kwestionował świętość życia, małżeństwa itd. Nawet jeżeli taka osoba by się uważała za katolika.

Wasi polityczni przeciwnicy bardzo silnie osadzają Was w strukturach Kościoła, wskazują na powiązania z Radiem Maryja. Nie mają racji?

Takie opinie biorą się stąd, że nasz program jest bardzo atrakcyjny. Coraz więcej osób identyfikuje się z tym, co mówimy. Próbuje się nas wkładać w szufladki, by ograniczyć nasze wpływy. Nie obraża nas to, bo porównywanie do Kościoła nie jest dla nas obrazą.

Na własną odpowiedzialność
Roman Giertych

urodzony 27 lutego 1971 r. w Śremie – absolwent prawa i historii UAM w Poznaniu, adwokat, reaktywował organizację „Młodzież Wszechpolska”, przewodniczący Kongresu Ligi Polskich Rodzin, poseł na Sejm RP. Żonaty....

Na własną odpowiedzialność
Tomasz Jastrzębowski

urodzony w 1976 r. – absolwent Akademii Ekonomicznej w Poznaniu, dziennikarz, twórca i redaktor naczelny magazynu sportowego Olimpik.pl, współpracuje z miesięcznikiem „W drodze”....