„Dzikie serce”, „Hieronim”, „Koniec snu Konstantyna”, „Porwanie Europy”, „Pastores”

„Dzikie serce”, „Hieronim”, „Koniec snu Konstantyna”, „Porwanie Europy”, „Pastores”

Oferta specjalna -25%

List do Rzymian

0 opinie
|
Wyczyść
Dodaj do koszyka

John Eldredge, Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy, Wydawnictwo W drodze, Poznań 2004, s. 214

Mężczyzna jest imię jego

Dlaczego mężczyźni nie są męscy? To pytanie stawia sobie niejeden mężczyzna. Kobiety doskonale radzą sobie same: są zdecydowane, zaradne, stawiają czoło wyzwaniom. Komu jest jeszcze potrzebny mężczyzna grzeczny, ułożony i potulny?

Dzikie serce Johna Eldredge’a jest książką–dynamitem, bo o dynamicie– –mężczyźnie opowiada. Współcześni mężczyźni nie są męscy, ponieważ stłumiono to, co stanowi podstawę ich natury: gwałtowność, siłę, twardość. Ideał to dziś punktualny pracownik, odpowiedzialny partner, zapracowany przedsiębiorca. Kto chce przeżyć przygodę z kimś takim? Ojcowie i synowie oddali swoje serca w imię nieważnych spraw. Kobiety tęsknią za męskością, która gdzieś zniknęła. Eldredge wychodzi tym problemom naprzeciw. Dowodzi, że dla każdego z potomków Adama najważniejsze są trzy pragnienia wpisane w najgłębsze korzenie istnienia: potrzeba stoczenia bitwy, przeżycie przygody i uratowanie Pięknej, tej jednej jedynej. Męskość kształtuje się poprzez wysiłek, przeciwstawianie się kłopotom i pokonywanie przeszkód. To przede wszystkim działanie.

Chrześcijaństwo proponuje niestety obraz mężczyzny jako grzecznego chłopca. Pewnie dlatego jest wśród nas tylu rozczarowanych sobą, posępnych następców Adama. Powiedzenie mężczyźnie, że jest stworzony na wzór Boga, raczej nie jest przyjmowane z aprobatą. Dzieje się tak dlatego, że ciągle mamy fałszywy obraz Jezusa. Nie odkrywamy w Nim mężczyzny, raczej miłego dżentelmena. „Jezus to taka męska Matka Teresa” – powie jeden z bohaterów tej niezwykłej książki. Rzeczywiście, Jezus wciąż nie jest dla nas Mężczyzną. Ugłaskaliśmy niezwyciężonego Lwa Judy, stępiliśmy Jego waleczność, dzikość, wolność. W sercu każdego ojca i syna jest rana–pytanie: czy aby na pewno jestem męski? Tę ranę może odkryć przed nami tylko Bóg. Mało tego: obróci ją przeciwko nam, tylko po to, abyśmy stali się mocniejsi i silniejsi. Męscy.

Dzikie serce to książka od dawna wyczekiwana. Napisana z pasją, swobodnym językiem, przetykana humorystyczną anegdotą i głęboką erudycją, świadectwo chrześcijanina męża i ojca. Rzecz u nas niespotykana: to nie jest poradnik, to jest zapis życia. (MC)

J. N. D. Kelly, Hieronim. Życie, pisma, spory, PIW, Warszawa 2003, s. 477

Patron moli książkowych

Hieronim przedstawiony przez Kelly’ego jest bardziej ludzki niż ten z hagiograficznych legend. Autor pokazuje przede wszystkim człowieka na tle jego epoki — fascynujących, a nieraz monotonnych, sporów teologicznych — człowieka, który uparcie próbuje zrealizować swój ideał: pustelnika pochłoniętego studiami nad Biblią, aby lepiej poznać Boga. W życiu Hieronima wielką rolę odgrywały książki. Umiłowanie literatury było zarówno wzruszające, jak i tragiczne. Udając się na pustynię, święty nie mógł rozstać się ze swoją biblioteką, którą gromadził przez całe życie. Jednocześnie książki stanowiły dla niego przeszkodę – na pustyni przez lata męczyło go to, co sam określał niemożnością uczynienia ostatniego kroku. Jego fascynacja literaturą klasyczną (piękną i dostojną, lecz jednak pogańską) budziła poczucie winny. Wyrzuty sumienia były tak wielkie, że w snach raz za razem pojawiało się oskarżenie: „jesteś cyceroninem, nie chrześcijaninem”. Hieronim, nie mogąc się z tym pogodzić, wyrzekł się wszelkiej literatury niezwiązanej z Biblią. Pojednanie z sobą przyszło po latach, gdy zrozumiał, że chrześcijanin może czytać wspaniałą literaturę klasyczną, pozbawiwszy ją wcześniej szkodliwych elementów.

Hieronim był człowiekiem pełnym sprzeczności. Uciekł na pustynię, choć uwielbiał towarzystwo (gości zatrzymywał tak długo, jak się tylko dało). Rozpaczliwie poszukiwał relacji z ludźmi, mimo że w kontaktach z nimi był niezdarny, łatwo wpadał w gniew, przez lata potrafił żywić urazę. Niemal maniakalnie głosił celibat, nie zauważając w świecie innych powołań niż własne. Powtarzał za innymi ich rozwiązania teologiczne, ale ani słowem nie zająknął się na temat zapożyczeń. O tak, trudnym człowiekiem był Hieronim, a pustynia niewiele go zmieniła. Była jednak potrzebna Hieronimowi, gdyż dzięki niej mógł przełożyć Stary Testament na język łaciński. Stosował zasadę, że lepiej oddać sens oryginału niż użyte w nim słowa. Dbał, aby język był prosty, a nawet surowy. Większy nacisk kładł jednak na treść. Znając język hebrajski i komentarze rabinistyczne, Hieronim szybko zasłynął jako wnikliwy komentator Pisma Świętego. Nie jest on może ucieleśnieniem stereotypowej świętości. Za to jest to bardzo ludzki święty. (MC)

Dariusz Karłowicz, Koniec snu Konstantyna. Szkice z życia codziennego idei, OMP, Księgarnia Akademicka, Kraków 2004, s. 284

Na czas sekularyzacji

Cesarz Konstantyn zobaczył we śnie anioła wskazującego mu krzyż jako znak, pod którym odniesie zwycięstwo w walce z Maksencjuszem. Konstantyn rzeczywiście zwyciężył, a jego panowanie położyło podwaliny pod epokę chrześcijańską. W jakim stopniu wizja cesarza stanowi dziś rozdział zamknięty? Z refleksji nad statusem wyznawcy Chrystusa w dzisiejszym świecie rodzą się kolejne pytania: Czy nieskrępowane nabywanie luksusowych dóbr można uznać za formę chrześcijańskiej dobroczynności? Gdzie kończy się rynek, a zaczyna ideologia w życiu chrześcijanina? Dariusz Karłowicz stawia takich pytań dużo, na wiele z nich próbuje odpowiadać. Język ma chwilami ostry, i dobrze – prowokuje do myślenia.

Karłowicza irytuje na przykład doprowadzanie do absurdu nakazu poszanowania wolności drugiego. Przestrzega przed ułudą wolności absolutnej, rozważanej poza kontekstem rozumu, godności i piękna. Kiedy swego czasu nawoływał, by postawić weto reklamom będącym przejawem nietolerancji względem ludzi, którzy żyją wartościami chrześcijańskimi, wielu publicystów bardziej martwiło się „niebezpieczeństwem, które Kościół stanowi dla rynku, niż zagrożeniami, które Kościołowi przynosi rynek”.

Podobne problemy pociąga za sobą sprawa sprzeciwiania się pornografii. Autor przekonuje, że „producenci i dystrybutorzy pornografii to nie są zagubione misiaczki, które wyginą, jeśli przedstawiciele świata kultury i wartości nie pospieszą im z pomocą”.

Karłowicz wzywa również do walki o respektowanie naszych obyczajów. Zdaje sobie sprawę, że skoro najlepsze umysły polskiej polityki wyrzucają Kościołowi nie dość stanowcze poparcie reform gospodarczych, przypominanie o nieusuwalnym konflikcie chrześcijaństwa za światem wydaje się nie na czasie. Filozof zarzuca liberalnym kaznodziejom, że obrali sobie za zadanie zachęcanie do sukcesu, a przecież „z sukcesem jest podobnie jak z seksem – nie trzeba do niego namawiać”.

Człowiekowi, który chce żyć zgodnie ze wskazaniami Ewangelii, nie jest łatwo poruszać się we współczesnym świecie. Dariusz Karłowicz trochę mu w tym pomaga. (PJ)

Marek A. Cichocki, Porwanie Europy, OMP, Centrum Stosunków Międzynarodowych, Księgarnia Akademicka, Kraków–Warszawa 2004, s.125

Urozmaicenie

„Wielcy bez małych istnieć nie mogą, ani też mali bez wielkich; jakież urozmaicenie istnieje wszędzie; i w tem pożytek!” – pisał święty Klemens Rzymski, papież żyjący na przełomie I i II wieku. Słowa te stanowią motto do Porwania Europy i to one, zdaniem Marka Cichockiego, powinny się znaleźć na samym początku traktatu konstytucyjnego Unii Europejskiej. Tymczasem Valery Giscard d’Estaing zaproponował umieszczenie tam sentencji Tukidydesa mówiącej, że ustrój polityczny nazywa się demokracją, ponieważ opiera się na większości obywateli, a nie na mniejszości. Dyrektor programowy warszawskiego Centrum Stosunków Międzynarodowych pomysł ten uważa nie tylko za absurdalny, ale wręcz za prowokacyjny: przecież europejska wspólnota złożona jest z państw różnej wielkości, małych i dużych. Odkrywa też w myśleniu Francuza logikę polaryzowania stanowisk, budowania koalicji bez konieczności poszukiwania szerokiego kompromisu. Mniejszość się nie liczy!

Marek Cichocki, filozof i historyk idei, od lat śledzi z uwagą europejską i globalną scenę polityczną. Dostrzega prawa nią rządzące, grę interesów ukrytą za fasadą wzniosłych haseł, i potrafi podzielić się swoją wiedzą, unikając taniej retoryki. Nasz kraj dostaje dziś szansę przekształcenia się w prawdziwy kulturalny i polityczny byt – przekonuje. Autora nie dziwi, że Polacy – dostrzegając brak konkretnej oferty w zakresie polityki bezpieczeństwa ze strony Unii – zacieśniają więzy ze Stanami Zjednoczonymi. Źle by było, gdybyśmy bez zastrzeżeń dołączali do „franko–germańskiego imperium łacińskiego”.

Zastrzeżenia wobec Wspólnoty Europejskiej nie wyczerpują się według Cichockiego na płaszczyźnie stricte politycznej. Rozważa on, jak powinni się zachować wyznawcy Chrystusa wobec agresji części opiniotwórczych elit Europy. Uwidoczniła się ona zwłaszcza przy sporach wokół odwołania do Boga w konstytucyjnej preambule. Argumenty na rzecz tolerancji wydają się historykowi idei nieszczere, zwłaszcza że ich autorzy troszczą się o swobody religijne wyznawców wszystkich religii z wyjątkiem chrześcijańskiej. Odcinanie się od chrześcijańskich fundamentów dowodzi zaś braku zdrowego rozsądku i nieraz przynosiło już w historii złe owoce. (PJ)

Serce z kamienia – serce z ciała

„Przestrzenią spotkania z Bogiem zawsze jest serce człowieka. To ono jest naszym mieszkaniem i naszym ukrytym centrum decyzyjnym, ośrodkiem prawdy i miłości, miejscem spotkania i przymierza” – pisze Kazimierz Wójtowicz CR w nowym, 24. numerze „Pastores”. W kształtowaniu serca ogromną rolę odgrywa pobożna lektura Pisma Świętego, lectio divina. Krzysztof Wons SDS zwraca tymczasem uwagę na fakt, że czytanie Biblii, wplecione w codzienny rozkład zajęć w seminarium duchownym, nierzadko zostaje zaniedbane zaraz po tym, jak świeżo wyświęcony ksiądz rozpoczyna pracę w parafii.

Święty Paweł apelował: „Nieustannie się módlcie”. Wychodząc od tego nakazu, ks. Józef Naumowicz pokazuje, jak modlitwę nieustanną rozumieli przez wieki chrześcijańscy myśliciele i święci. Z kolei ks. Bruno Forte daje kilka praktycznych wskazówek dla tych, którzy są na początku drogi: „Pytasz mnie: jak się modlić? Odpowiadam ci: zacznij od poświęcania nieco czasu dla Boga. Na początek ważne będzie nie to, ile czasu poświęcisz, ale czy poświęcisz Mu go wiernie (…), gdy czujesz się na siłach i gdy nie masz na to sił”.

Prócz niebezpieczeństwa zaniechania regularnej modlitwy na księdza czyhają ponadto inne zagrożenia, m.in. takie, że spotykając się wciąż z ludźmi potrzebującymi nawrócenia, wpadnie w pułapkę braku zaangażowania we własne nawrócenie, aby zaś „być dobrym spowiednikiem, należy być dobrym penitentem, i aby być jako ksiądz dobrym penitentem, trzeba być dobrym spowiednikiem” (ks. Zdzisław Kroplewski). Duszpasterz musi pamiętać, że nie jest człowiekiem bezgrzesznym, lecz tym, który żyje nieustannie w obecności Bożego miłosierdzia i którego „drugim imieniem jest: Ten, Któremu Przebaczono” (Eugeniusz Zarzeczny MIC). Mając taką świadomość, ma iść między ludzi, którzy się w życiu zagubili, i głosić im Chrystusa. O ewangelizowaniu w więzieniach opowiada tekst Droga spod ciemnej gwiazdy, o wejściu zaś w świat zbuntowanej młodzieży – „Urlop” na Przystanku Jezus.

Serce chrześcijanina powinno się rozszerzać przez nieustanne nawracanie się. Biskup Zbigniew Kiernikowski podkreśla, że nie można się nawrócić samemu. Inicjatywa nawrócenia pochodzi od Boga i stanowi dar, na który można odpowiedzieć, przyjmując go całkowicie takim, jakim jest. Nie oznacza to jedynie poprawy swojego postępowania, ale coś bardziej radykalnego, „ostatecznie bowiem chodzi o zmianę, o uczynienie czegoś dobrym, w sensie bezwzględnym czy absolutnym. Poprawianie zaś nie zawsze prowadzi do dobrego”. (PJ)

„Dzikie serce”, „Hieronim”, „Koniec snu Konstantyna”, „Porwanie Europy”, „Pastores”
Marcin Cielecki

urodzony w 1979 r. – polski poeta, eseista, recenzent, pisarz.  Autor m.in. zbioru esejów Miasto wewnętrzne, książek poetyckich Ostatnie Królestwo, Czas przycinania winnic....

„Dzikie serce”, „Hieronim”, „Koniec snu Konstantyna”, „Porwanie Europy”, „Pastores”
Paulina Jeske-Choińska

polonistka, redaktorka, prowadzi projekty wydawnicze....