Tomasz Grabowski OP

„Katolicy chcą myśleć” – Rozmowa z Tomaszem Grabowskim OP

Z Tomaszem Grabowskim OP, prezesem Wydawnictwa W drodze, na łamach lutowego wydania magazynu „Nowe Książki”, rozmawiał Juliusz Gałkowski.

W zeszłym roku obchodziliście mały jubileusz

Tomasz Grabowski OP: Nieprzerwanie, od września 1973 roku, wydajemy miesięcznik „W drodze”. Redaktorzy w pierwszym numerze napisali: „Miesięcznik poświęcamy wszystkim, którzy są blisko lub daleko, wszystkim, którzy przez religijne doświadczenie i przemyślenia szukają swojej wewnętrznej prawdy, szukają kontaktu z żywym Bogiem”. Tę misję staramy się realizować. Od lat osiemdziesiątych natomiast wydajemy książki. W tym czasie wiele się zmieniło. Na początku łatwiej było wskazać potrzeby, na które odpowiada oficyna wydawnicza dominikanów. W smutnych czasach realnego socjalizmu dostęp do książek religijnych i literatury pięknej był bardzo ograniczony. Dlatego wówczas bracia współpracowali z Anną Kamieńską, Gustawem Herlingiem-Grudzińskim, Andrzejem Kijowskim i Romanem Brandstaetterem — autorami, którzy w kunsztownej formie potrafili wyrażać prawdę o człowieku i Bogu. W czasach transformacji ustrojowej więcej miejsca poświęcaliśmy tematom związanym z demokracją, kapitalizmem i ich relacjom do Kościoła. Dziś w pierwszym rzędzie staramy się pomóc katolikom, by podczas gwałtownych zwrotów akcji nie stracili orientacji. Katolicyzm to trudna sztuka opierania się na dwóch zasadach: powszechności i tradycji. Pierwsza zakłada otwartość na wszystkich, druga – uszanowanie depozytu wiary i zasad moralnych, które odziedziczyliśmy od poprzedników. Rezygnacja z którejkolwiek powoduje skostnienie bądź rozcieńczenie tego, co Kościół ma do dania ludziom. By pomóc zachować właściwą równowagę, oferujemy czytelnikom książki poruszające fundamentalne prawdy wiary, pomocne w interpretacji Biblii i życiu duchowym, a jednocześnie poruszające kwestie żywo dyskutowane w społeczeństwie: homoseksualizm, przemoc w stosunku do nieletnich, model rodziny. Mam nadzieję, że są one pomocne w tym, by katolicy nie byli doktrynerami, ale znając doktrynę, umieli stosować wypływające z niej wnioski i zasady tak, by nie ranić innych.

Czy w czasach, gdy grupa ludzi wierzących i praktykujących wciąż się zmniejsza, wydawnictwa katolickie mają jeszcze sens?

Obecną sytuację w Kościele odczytuję jako czas „budowania arki przed potopem”, jak śpiewał Jacek Kaczmarski. W dużych miastach, a wobec tego i w mediach, coraz wyraźniej ścierają się idee libertyńskie z konserwatywnymi, w mniejszych miejscowościach kuł-tura coraz wyraźniej staje się postchrześcijańska, młodzi opuścili Kościół i praktykę wiary. Coraz większy procent społeczeństwa, już blisko jedna czwarta, określa się jako osoby niewierzące. Mimo to w Kościele istnieje szereg grup zrzeszających osoby mocno wierzące (ten procent również rośnie). Naszą ofertę kierujemy w pierwszym rzędzie do nich.

Kim są wasi klienci, dla kogo wydajecie książki?

Do naszych czytelników należą przede wszystkim katolicy. Ale wbrew pozorom to nie jest grupa monolityczna. Przede wszystkim trafiamy do osób z dużych miast i z wykształceniem wyższym. Są to ludzie szukający pogłębienia lub pomocy w praktykowaniu wiary. Znajdują się na różnych etapach życia, choć w przeważającej mierze to osoby w sile wie-ku. Dlatego duża część naszej oferty poświęcona jest sprawom wychowania dzieci i relacji małżeńskich, a także problemom psychologicznym, z którymi borykamy się w wieku dojrzałym. Niektórzy z nich poszukują literatury z zakresu duchowości, inni egzegezy Pisma Świętego, jeszcze inni chcą poznawać katolicki punkt widzenia na sprawy społeczne. Nie ma już tego, co nazywano w drugiej połowie xx wieku inteligencją katolicką. Zbudowanie tej grupy na nowo może nie jest możliwe, ale pozostaje naszą ambicją kierować książki do tych, których pociąga siła argumentu, a nie jedynie siła emocji.

Prasa i literatura religijna stają się czymś w rodzaju „książek dla kucharek”. Coraz więcej poradników, książek z przepisami, kalendarzy. Czy jest szansa, aby literatura oparta na duchowości chrześcijańskiej stała się ważnym nurtem w naszej kulturze?

Trend, na który zwracasz uwagę, to efekt tego, jaka pobożność dominuje w społeczeństwie. Dużo większym zainteresowaniem cieszy się to, co nazywam „sensacją religijną”,
czyli opowiadania o cudach, uzdrowieniach i objawieniach prywatnych, niż wy-kład doktryny. Jestem przekonany, że dobrze popularyzowana teologia wywołuje nie mniejsze wypieki na twarzy niż świadectwo cudownej ingerencji Boga w życiu poszczególnych osób. Przeciętny katolik w Polsce tego jednak nie wie, ponieważ przeżywanie wiary sprowadzono do praktykowania pobożności. W głównym nurcie kaznodziejstwa dominuje, niewypowiedziany wprost, pogląd, że intelekt można zostawić w kruchcie u wejścia do świątyni. Wiara bez zrozumienia w co się wierzy jest naturalnie słaba, trudno jej się oprzeć wobec trudności spowodowanych cierpieniem, porażką czy prześladowaniem. Jest również bardziej podatny na na opowieści odwołujące się do emocji. Nie ma nic złego w angażowaniu uczuć w przeżywaniu wiary, ale należy ich rolę równoważyć myśleniem i decydowaniem. Naszym pomysłem jest łączenie myśli wynikających z wiary z nauką i psychologią. Brakuje na rynku katolickim książek takich, jak te, które ukazują się w naszych seriach „Apologetyka” czy „Psychologia i Wiara”. Sukcesy Czy nauka pogrzebała Boga, Ewolucja w świetle wiary oraz Bóg i Ste­phen Hawking wyraźnie pokazują, że katolicy chcą myśleć, a nie jedynie się wzruszać. Dlatego – wbrew trendom – będziemy kontynuować naszą linię.

Jakie są plany wydawnicze na najbliższy czas?

Rozpoczniemy największe przedsięwzięcie wydawnicze w naszej historii: dzieła wszystkie św. Tomasza z Akwinu. To kolekcja 70 tomów w nowych i poprawionych tłumaczeniach średniowiecznych traktatów na język polski. Jeśli się nam powiedzie, Polska będzie drugim krajem, w którym ukaże się przekład wszystkich dzieł Akwinaty. Poza tym będziemy proponować książki dla wykształconych niespecjalistów, ludzi, którzy nie boją się mierzyć z tematami religijnymi, poddawać je krytyce twórczego myślenia, by bardziej zakorzenić się w wierze.