Zmiana jest możliwa
Oferta specjalna -25%

Hewel. Wszystko jest ulotne oprócz Boga

3 votes
Wyczyść

Gdzie się podziało moje dzieciństwo? O Dorosłych Dzieciach Alkoholików, Wydawnictwo Charaktery, Kielce 2006, s.115

Ruch DDA powstał około trzydziestu lat temu w Stanach Zjednoczonych. Wspólną cechą dorosłych dzieci alkoholików jest to, że wychowały się w rodzinach dysfunkcyjnych, w których rodzice nie pełnili należnych im obowiązków albo któregoś z nich w ogóle nie było, gdzie były zakłócone relacje. Kim są? Czym się charakteryzują? Co jest w nich takiego, co je różni od innych dzieci? Na te i na wiele innych pytań związanych z problemem uzależnień starają się znaleźć odpowiedzi autorzy artykułów zebranych w książce wydanej przez kieleckie Wydawnictwo Charaktery Gdzie się podziało moje dzieciństwo? O Dorosłych Dzieciach Alkoholików? 1.

Statystyki

Dorosłe dzieci alkoholików często borykają się z przeciwnościami, których zwykle nie napotykają inni. Wiele z nich nie uświadamia sobie, że ich problemy wynikają z tego, iż wychowały się w rodzinie z problemem alkoholowym, i są konsekwencją destrukcyjnych nawyków nabytych w pierwszym okresie życia. Często nie zdają sobie sprawy, że mogą zmienić swoje życie i poprawić jego jakość, ucząc się zdrowych zachowań i umiejętności życiowych, których nie było im dane poznać w rodzinie.

Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych podaje zatrważające statystyki:

w Polsce żyją prawie 4 miliony dzieci, których rodzice nadużywają alkoholu, i około 1,5 miliona dzieci alkoholików. (…)
Dorosłe Dzieci Alkoholików stanowią około 40% dorosłej populacji Polaków 2.

— dodaje Marzena Kucińska, autorka artykułu „DDA, czyli Dorosłe Dzieci Alkoholików”. Według badań 40–60 procent dzieci wychowanych w rodzinach, w których nadużywano alkoholu, w dorosłym życiu staje się alkoholikami albo popada we współuzależnienie, wchodząc w związek z osobą uzależnioną. Pozostałe próbują za wszelką cenę zapomnieć o tym, co je spotkało w dzieciństwie. Okazuje się to jednak niemożliwe, gdyż skutki przykrych wydarzeń ciążą na ich życiu.

Tak zwani bezproblemowi

Agnieszka Widera–Wysoczańska w tekście „Pijany dom, czyli co się dzieje z dzieckiem alkoholika” pisze, że

większość dzieci alkoholików zachowuje się w sposób społecznie akceptowany, ich problemy bywają niezauważane i ignorowane, także przez nie same. Na ogół wyglądają tak dobrze, ubierają się tak elegancko i odnoszą takie sukcesy, że nie wydaje się, aby potrzebowali jakiejkolwiek pomocy. Skutecznie działa u nich przymus samodzielnego radzenia sobie z różnymi sytuacjami życiowymi i lęk przed ujawnianiem własnych problemów 3.

Osoby przebywające z dorosłymi dziećmi alkoholików postrzegają je jako zaradne i niemające problemów. Marzena Kucińska wskazuje, że:

Wielu DDA pracuje na odpowiedzialnych, dobrze wynagradzanych stanowiskach i odnosi sukcesy zawodowe. Potrafią jednak pracować równie efektywnie za dobre słowo. Zaskakująco dobrze rozwiązują trudne zadania w sytuacji stresu i pod presją. Zwykle nie mają problemów z wywiązywaniem się ze swoich obowiązków. Są odpowiedzialni i nie rezygnują łatwo. Dbają o potwierdzenie swoich kompetencji, ucząc się i podejmując nowe wezwania. W efekcie są bardzo dobrymi i mało wymagającymi pracownikami 4.

Owo zewnętrzne wrażenie jest jednak dość złudne. Obcując z taką osobą, często nawet się nie domyślamy trudności, z którymi się ona boryka.

Nie mów, nie czuj, nie ufaj

Dzieci alkoholików nie mają dzieciństwa — w tym czasie przede wszystkim walczą o przetrwanie. Ich życie niewiele ma wspólnego z dziecięcą beztroską, poczuciem bezpieczeństwa, czasem zabaw i radosnego dorastania pod okiem dorosłych — oznacza raczej strach, lęk, całkowitą nieprzewidywalność tego, co się może wydarzyć. Żyją w chronicznym stresie.

Te dzieci musiały szybko dorosnąć. Często pełnią role, które przynależą rodzicom. Biorą na siebie powinności dorosłych: są ich powiernikami, pomagają w wypełnianiu obowiązków domowych, rozwiązują kryzysy. Również ochraniają alkoholika, współuzależnionego rodzica albo rodzeństwo.

Małe dzieci z rodzin z problemem alkoholowym są często ospałe, zmęczone, mają problemy ze spaniem, z jedzeniem, kłopoty z koncentracją, charakteryzuje je nadpobudliwość oraz chęć izolacji i lęk przed innymi ludźmi.

Wzrastające w rodzinie alkoholowej dzieci, aby poradzić sobie z przerastającą je sytuacją, przyjmują postawy: bohatera, kozła ofiarnego, niewidzialnego dziecka bądź maskotki. Z każdą z tych ról wiążą się uczucia, które dziecku wolno wyrażać, oraz te, których ujawnianie nie jest mile widziane. Jest to forma obrony i przystosowania się do życia w rodzinie dysfunkcyjnej. Dziecko, ukrywając własne potrzeby, dba o tych, z którymi się identyfikuje — staje się to jego nawykiem. Niszczy w ten sposób umiejętność realnej oceny siebie. Potrzeby dziecka są niezauważane i nierealizowane. W efekcie nie potrafi ich ono rozpoznawać i zaspokajać. Ignoruje je również jako człowiek dorosły.

Mimo tak trudnych przeżyć dziecko często jest więźniem rodzinnej tajemnicy. Jak pisze Widera–Wysoczańska, kieruje się ono trzema regułami wpojonymi przez rodziców: „nie mów”, „nie czuj”, „nie ufaj”. Wywołują one w dziecku lęk, poczucie winy i wstydu. Próbuje sobie radzić, przyjmując postawę: „Muszę zrobić wszystko, by być tak bezpieczne, jak to tylko możliwe”. Dziecko przestaje mówić o sobie, o tym, co się dzieje wokół niego, nie wyraża swoich potrzeb. Owocem tego jest wielka samotność, izolacja, brak zaufania wobec ludzi, odcięcie się od swoich uczuć, brak spontaniczności, wyparcie potrzeb, nieumiejętność zadbania o siebie. Konsekwencje tego DDA ponoszą w dorosłym życiu.

Dzieci z rodzin, w których choć jedno z rodziców piło, zazwyczaj nie mają poczucia własnej wartości. Powody tego są następujące:

Kiepski obraz siebie wyniesiony z wczesnego dzieciństwa, brak dobrych doświadczeń w bliskich relacjach z ludźmi i brak podstawowych umiejętności interpersonalnych (rozmawianie, nawiązywanie bliskich kontaktów, rozwiązywanie konfliktów czy nieporozumień) 5.

Nie bez znaczenia jest też to, że zwykle wychowywały się bez wsparcia rodziców i doświadczyły zaniedbania emocjonalnego oraz poczucia opuszczenia. Nie dowierzają sobie, temu, co słyszą, widzą czy czują. Zaprzeczają swoim uczuciom. Czują się przez to bezwartościowe.

Dziecko czuje, że rodzice potrzebują nie dziecka, lecz kogoś, kto będzie im pomagać w tym, z czym sobie nie radzą. Spycha zatem w głąb swoje potrzeby i emocje, ucząc się, jak nie pokazywać siebie. Stara się być kimś takim, kogo potrzebuje rodzina 6.

Dzieci alkoholików nie potrafią sobie radzić ze swoimi emocjami, więc albo je tłumią, zamrażają, albo stają się osobami nadwrażliwymi emocjonalnie. Mają trudność z nazywaniem i wyrażaniem uczuć — zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Trudność sprawia im mówienie o sobie. Z tego powodu w ich życiu jest wiele niedomówień i niejasnych sytuacji. Wiele z nich odczuwa głęboki smutek, którego nieuświadomione korzenie tkwią właśnie w dzieciństwie. Towarzyszy im poczucie ciągłego zagrożenia, lęku przed ludźmi i światem.

Jeżeli spotyka się dwoje ludzi pochodzących z rodziny alkoholowej, wtedy problem narasta ze zdwojoną siłą, ponieważ oni nie wiedzą, co czują, nie ufają, nie mówią wprost, podświadomie walczą ze sobą, czują pustkę i są nieszczęśliwi, chociaż odnoszą sukcesy. Te cechy przekazują dzieciom i następnym pokoleniom 7.

Dzieci, których rodzice nadużywali alkoholu, mogą mieć również kłopoty ze zbudowaniem prawidłowego systemu wartości. Picie rodziców spowodowało, że nie mają one poczucia bezpieczeństwa i stabilności.

(…) najbliższe osoby, które powinny być wsparciem i obrońcami, stają się agresorami, a siebie dziecko widzi jako kogoś bezsilnego 8.

Jako osoby dorosłe są o wiele bardziej podatne na uzależnienia. Sytuacja dorosłego dziecka alkoholika jeszcze bardziej się komplikuje, gdy w domu występowała przemoc fizyczna lub psychiczna.

Dorosłe dzieci alkoholików częściej niż inni miewają także problemy zdrowotne. Jeśli osobą uzależnioną w rodzinie była matka, która spożywała alkohol podczas ciąży, dziecko może cierpieć na Alkoholowy Syndrom Płodowy (FAS) lub Płodowe Skutki Alkoholowe (FAE) — wtedy konsekwencje dla jego życia są jeszcze większe.

Niekiedy dorosłe dzieci alkoholików mają tak silnie zakodowaną więź z rodzicami, że ich podstawową życiową rolą jest bycie dobrym dzieckiem: rezygnują z osobistego życia, sprawują opiekę nad rodzicami, często zajmują się także innymi członkami rodziny i poświęcają się im. Silna więź zwykle nie przekłada się jednak na dobre relacje.

Marzena Kucińska wymienia kilka typów DDA: wyobcowani, smutni, skrzywdzeni, uzależnieni, współuzależnieni, odnoszący sukcesy, z poczuciem niższości 9.

Dorosłe dzieci alkoholików mają nadzieję, że ich dorosłe życie będzie inne niż dzieciństwo. Często jednak ponoszą konsekwencje choroby rodziców. Chcą kochać i być kochane, a jednak z trudem nawiązują bliskie relacje, gdyż przeraża je lęk przed odrzuceniem. Mają trudność z prawidłowym postrzeganiem swoich partnerów (albo ich idealizują, albo przesadnie krytykują), często popadają w skrajności, nie radzą sobie ze znajdywaniem kompromisów i z rozwiązywaniem trudnych sytuacji. Ogarnia je strach, by w ich dorosłym życiu nie powtórzyła się sytuacja z dzieciństwa. Jeśli zdecydują się mieć dzieci, często trudno im się odnaleźć w roli rodzica: nie potrafią rozmawiać z potomstwem, boją się je skrzywdzić bądź reagują gniewem, krzykiem lub przemocą w sytuacjach, w których zachowanie dziecka nie powinno wywoływać takiej reakcji. Bywa, że jest to moment, gdy dorosłe dzieci alkoholików, aby nie ranić własnych dzieci, decydują się na terapię.

Marzena Kucińska za Carlem Rogersem wskazuje, że aby w dziecku prawidłowo kształtowało się poczucie wewnętrznego „ja”, szczególnie ważne jest okazywanie mu aprobaty i wsparcia, ponieważ przez to uczy się ono akceptować siebie. Pochwały rodziców są podstawą budowania poczucia własnej wartości.

Uwolnić siebie

To, na ile skutki picia członka rodziny mają wpływ na życie innych, zależy od czynników indywidualnych.

Zdrowienie osoby współuzależnionej zaczyna się od uświadomienia sobie,

że ma specyficzną podatność psychologiczną i genetyczną na problemy emocjonalne i uzależnienia. Musi połączyć przeszłość z aktualnymi kłopotami życiowymi. Taka świadomość często rodzi się przypadkowo 10.

Wiele osób do tego momentu nie łączyło swoich problemów z faktem bycia Dorosłym Dzieckiem Alkoholika. Czasem trudność sprawia nieuświadomiona choroba bliskich, gdyż stereotyp alkoholika panujący w społeczeństwie zwykle bardzo odbiega od rzeczywistości. Pijący alkohol kojarzy się często z typem brudnego obdartego rynsztokowca, a nierzadko są to osoby z wyższym wykształceniem, pełniące ważne funkcje, po których nie spodziewalibyśmy się, że mają problem z nadużywaniem alkoholu. Inną przeszkodą jest nieznajomość konsekwencji picia osoby bliskiej i ich wpływu na życie innych członków rodziny — choruje przecież nie tylko alkoholik, ale cała jego rodzina. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że nie wystarczy nie pić, by nie przenosić choroby na swoje dzieci, że potrzebna jest przemiana myślenia i nauczenie się nowych, zdrowych zachowań w relacjach międzyludzkich oraz zadbanie o siebie.

Psychologowie zalecają takim osobom terapię zarówno indywidualną, jak i grupową, aby zmierzyły się ze swoją przeszłością, nauczyły się zdrowego traktowania siebie i budowania relacji z innymi. Pierwszym etapem jest zwykle zdobycie wiedzy na temat DDA i zrozumienie wpływu przeszłości na teraźniejszość, zgłębienie mechanizmów funkcjonowania własnej rodziny.

Tego, kto podejmie ryzyko zawalczenia o siebie, czekają kryzysy wynikające ze starych nawyków i wychowania w rodzinie z problemem alkoholowym, warto je jednak przezwyciężać. „Trzeba wierzyć, że zmiana jest możliwa” — pisze Agnieszka Widera–Wysoczańska. Zdrowienie jest procesem, który jest zadany DDA na całe życie. To nauka tego, czego uczą się dzieci w pierwszych latach swego życia — praca nad wyrażaniem swoich potrzeb, nazywaniem i wyrażaniem uczuć, nabywanie umiejętności słuchania i mówienia oraz nawiązywania relacji z innymi ludźmi, czyli proces ich budowania, utrzymywania i pogłębiania.

Przyczynami trudności Dorosłych Dzieci Alkoholików w związkach nie są jednak ograniczenia ich potencjału, ale brak pewnego rodzaju ważnych doświadczeń, niezbędnych do nauczenia się, co znaczy bliskość, na czym polega budowanie związku i jak go utrzymać. Oznacza to, że DDA są w pełni zdolni do miłości, lecz muszą w sobie tę zdolność dostrzec i rozwinąć ją. Droga do tego wiedzie poprzez nauczenie się, jak akceptować siebie 11.

— pisze Marzena Kucińska.

Warte lektury są świadectwa osób będących dorosłymi dziećmi alkoholików, którymi przeplatany jest tekst Marzeny Kucińskiej. Artykuły Agnieszki Widery–Wysoczańskiej i Marzeny Kucińskiej praktycznie zamykają część poświęconą Dorosłym Dzieciom Alkoholików. Szczególną ich wartością jest zarówno opis zjawiska, jak i wskazanie dróg wyjścia oraz ukazanie potrzeby zajęcia się tym problemem, a przede wszystkim danie nadziei, że przemiana życia i zdrowienie są możliwe. Zaletą tych tekstów jest również fakt, że podejmując tak ważny dla społeczeństwa temat — wziąwszy pod uwagę liczbę osób, których dotyczy zagadnienie dysfunkcji w rodzinie — stanowią jedno z nielicznych źródeł informacji w polskiej literaturze.

Dlaczego ludzie popadają w nałogi?

Kolejne cztery artykuły nie dotyczą już bezpośrednio Dorosłych Dzieci Alkoholików. Można by się spierać, czy powinny się znaleźć w tej publikacji. Każdy z nich porusza inny temat, jest napisany w nieco innej konwencji. Z jednej strony zaburzają one dotychczasowy rytm książki. Z drugiej zaś na usprawiedliwienie ich obecności można podać fakt, że przedstawiają zagadnienia związane z uzależnieniem i ze współuzależnieniem, a więc tak istotne dla DDA. Tę część książki rozpoczyna artykuł Dariusza Dolińskiego „Pokusa silniejsza niż rozum, czyli dlaczego ludzie nie radzą sobie z nałogami”, w którym autor stwierdza, że w dokonywaniu dobrych wyborów pomaga mechanizm samoregulacji. Pisze, że

Prawidłowa samoregulacja to proces, w którym to, co sam podmiot uznaje za „obiektywnie” ważniejsze, bierze górę nad tym, co uznaje za mniej ważne 12.

Jeśli człowiek działa wbrew sobie i ze szkodą dla siebie, następuje zaburzenie tego procesu. Tak jest w wypadku nałogu, gdy istotniejsze niż hierarchia wartości stają się chwilowe pragnienia, impulsy. Aby samoregulacja przynosiła rezultaty, wymaga ona dyscypliny i wysiłku. Często uzależnionym brakuje energii, by nie podejmować destrukcyjnych działań. Wybierają chwilową przyjemność, zapominając o jej skutkach.

Doliński stwierdza, że najczęściej w terapii uzależnień stosuje się opcję zerową — nałogowcowi nie wolno tknąć substancji, od której jest uzależniony. Mimo że ta opcja wydaje się skuteczna w procesie powrotu do prawidłowej samoregulacji, ma jednak swoje minusy, gdyż jest trudna do zrealizowania. Po upadku osoba uzależniona traci nadzieję na wyzdrowienie i uważa dotychczasowy wysiłek za zmarnowany. Prof. Doliński pisze, że terapeuci coraz chętniej sięgają po programy odchodzące od idei opcji zerowej.

Alkoholicy uczeni są między innymi kontrolowanego picia — by na przykład nauczyć się wypijać jedno piwo i na tym poprzestać. Jeśli zaś zdarzy im się „pójść w cug”, to oczywiście nie można przejść nad tym do porządku dziennego, ale nie należy też dochodzić do wniosku, że wszystko (to jest cały dotychczasowy trud walki z nałogiem) zostało stracone 13.

Takie spojrzenie nie jest rozpowszechnione w terapii stosowanej w Polsce, a większości osób wyda się „herezją”, gdyż uznaje się, że każda dawka alkoholu jest powodem nieuniknionego nawrotu. Przeczy ono pierwszemu z Dwunastu Kroków AA, ponieważ próbuje zaprzeczyć bezsilności alkoholika wobec alkoholu.

Warto być optymistą

Alicja Senejko w artykule „Szczypta optymizmu, czyli różne wyjścia z sytuacji bez wyjścia” zwraca uwagę, że warto optymistycznie patrzeć na życie. Stwierdza, że choć pesymistom łatwiej przygotować się na trudne przeżycia, nie potrafią jednak tak korzystać z radości życia jak optymiści. Dużą rolę w ocenie rzeczywistości odgrywa subiektywne spojrzenie, gdyż w zależności od niego ocenia się sytuację. Wpływ na to, w jaki sposób jest ona postrzegana przez konkretną osobę, mają przede wszystkim doświadczenia dotyczące wczesnego dzieciństwa.

To, w jaki sposób dana osoba reaguje na trudne sytuacje, zależy od tego, jak ocenia czyhające na nią niebezpieczeństwo. Gdy traktuje je jako zagrożenie i wyzwanie, ma szansę na konstruktywne działania. One wspierają rozwój. Gdyby skupiła się tylko na zagrożeniu, mamy do czynienia z niekonstruktywną obroną — pomaga się przystosować, ale nie powoduje rozwoju. Zdaniem Senejko,

Najlepiej wychodzą z sytuacji zagrożenia ludzie stosujący jednocześnie obrony zarówno racjonalne, jak i nieracjonalne, konstruktywne, jak i niekonstruktywne 14.

W sytuacji cierpienia i zagrożenia pomaga też nadanie im sensu, poświęcenie ich komuś lub czemuś. Skutkują także

Porównania „w górę”, tzn. z lepszymi od nas, lub „w dół”, czyli z tymi, którzy są w gorszej od nas sytuacji 15.

W pierwszym wypadku osoba korzystająca z tej propozycji odzyskuje nadzieję — i jej może się udać, w drugim — stwierdza, że nie jest tak źle.

Można też stosować strategię samoutrudniania — gdy coś się nie uda, zrzucić odpowiedzialność na to, co było przyczyną utrudnienia sobie sytuacji; gdy nastąpi sukces — zwycięstwo traktować jako podwójne. Stosowane metody zależą od osobowości, od oceny siebie i od motywacji.

W życiu każdego człowieka pojawiają się również sytuacje krytyczne. Wtedy zwykle przechodzimy przez następujące fazy: bagatelizowanie, szok, gniew, depresja, pogodzenie się z sytuacją. W takich momentach największym wsparciem są najbliższe osoby.

Dlaczego ludzie utrudniają sobie życie?

Niektórym zdarza się kilkakrotnie popełniać te same błędy, wchodzić w niezdrowe relacje. Zwykle ze zdziwieniem patrzą na swoje życie i szukają przyczyny poza sobą. O takich osobach pisze Zofia Milska–Wrzosińska w tekście „Sam sobie na przekór, czyli dlaczego sobie szkodzimy”. Powtarzają one szkodliwe zachowania, gdyż przynoszą im one ulgę lub przyjemność, z których nie potrafią zrezygnować. Mają trudność z podjęciem decyzji o zmianie i ze zrealizowaniem jej, gdyż lęk przed nowym niweczy ich poczynania. Związane jest to z tym, jakie relacje z otoczeniem miała dana osoba we wczesnym dzieciństwie. Układem odniesienia jest rodzina pierwotna. Zmiana i zaprzestanie powielania błędnych wzorców są korzystne i oznaczają rezygnację z nierealnych oczekiwań i nadziei oraz z dotychczasowego sposobu życia.

Mity o alkoholu

W artykule „Silna wola i inne bajki, czyli mity o piciu alkoholu” Wiktor Osiatyński stwierdza, że częstotliwość picia może, ale nie musi być sygnałem uzależnienia. Gdy przerwa w spożywaniu alkoholu kończy się destrukcyjnym i niekontrolowanym piciem — następuje utrata kontroli częstotliwości picia i jego ilości — mamy do czynienia z uzależnieniem. Osoby nieuzależnione spożywają alkohol w sposób kontrolowany. To, że alkoholik przestaje pić na dłuższy czas, nie oznacza odzyskania kontroli nad sobą. Ostrzeżeniem przed uzależnieniem jest syndrom mocnej głowy. Dla takich osób, choć mogą wypić więcej, alkohol jest taką samą trucizną, jak dla tych, które spożywają go mniej. Pijąc więcej, bardziej zatruwają swój organizm. Radą dla alkoholika jest uznanie bezsilności wobec alkoholu i rozpoczęcie zmian w swoim życiu.

Tym, którzy bagatelizują picie piwa, Wiktor Osiatyński przypomina, że to również jest alkohol i skutki jego picia są takie same, jak w wypadku innych trunków.

Kilka uwag

Na końcu książki znajduje się Kwestionariusz kontroli zachowań 16, który może pomóc w określeniu stopnia zagrożenia uzależnieniem, oraz notka informująca o dostępnej pomocy dla DDA. Podane są również nieoficjalne strony internetowe DDA: www.dda.bhd.pl i www.dda.niepije.pl.

Książka przede wszystkim jest drogowskazem dla osób, którym picie najbliższych zniszczyło dzieciństwo, a także dla tych, które nie radząc sobie w życiu dorosłym, odkrywają, że powodem tego mogła być jakaś dysfunkcja w rodzinie. Gdzie się podziało moje dzieciństwo? jest również warte zainteresowania rodziców, nauczycieli, psychologów, pedagogów, prawników, kuratorów oraz osób innych profesji, które w pracy na co dzień stykają się z ludźmi. Pomaga zrozumieć mechanizmy funkcjonowania niektórych osób i dzięki temu lepiej służyć im radą i pomocą.


1
 Artykuły znajdujące się w książce są poprawioną wersją tekstów, które ukazały się z czasopiśmie „Charaktery” w latach 1999–2003. 
2 Marzena Kucińska, „DDA, czyli Dorosłe Dzieci Alkoholików”, w: Gdzie się podziało moje dzieciństwo? O Dorosłych Dzieciach Alkoholików, Wydawnictwo Charaktery, Kielce 2006, s. 25 (Jeżeli nie zaznaczono inaczej, wszystkie artykuły pochodzą z tejże książki). Patrz też: strona internetowa Państwowej Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych: statystyki — http://www.parpa.pl/?sub=0&check=0
3 Agnieszka Widera–Wysoczańska, „Pijany dom, czyli co się dzieje z dzieckiem alkoholika”, s. 9. 
4 Marzena Kucińska, op. cit., s. 28. 
5 Ibidem, s. 29. 
6 Ibidem, s. 34. 
7 Agnieszka Widera–Wysoczańska, op. cit., s. 14. 
8 Marzena Kucińska, op. cit., s. 33. 
9 Ibidem, s. 27. 
10 Agnieszka Widera–Wysoczańska, op. cit., s. 19. 
11 Marzena Kucińska, op. cit., s. 27. 
12 Dariusz Doliński, „Pokusa silniejsza niż rozum, czyli dlaczego ludzie nie radzą sobie z nałogami”, s. 79. 
13 Ibidem, s. 84.
14
Alicja Senejko, „Szczypta optymizmu, czyli różne wyjścia z sytuacji bez wyjścia”, s. 91. 
15 Ibidem, s. 92. 
16 Kwestionariusz jest autorstwa Leszka A. Kaplera i Beaty Krzak.

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze