replika samolotu „Liberator” B-24J - bombowca z czasów II wojny światowej
fot. Julia Sielicka; archiwum Muzeum Powstania Warszawskiego

Żeby być współczesnym powstańcem, nie trzeba czekać, aż ktoś zbuduje barykadę i pójdzie tam ginąć. Wystarczy być aktywnym, wystarczy nie zgadzać się na zło, które dzieje się wokół nas.

Włodzimierz Bogaczyk: Może zaczniemy od zabawy w zdania niedokończone. „Najlepsze muzeum w Polsce to…”

Jan Ołdakowski: I to ja mam powiedzieć? 

Tak, pan.

Muzeum ikon w Supraślu? Muzeum przy klasztorze na Jasnej Górze?

Nie chce się pan pochwalić. Dobrze, w takim razie ja pana pochwalę. To kierowana przez pana instytucja, startując od zera, osiągnęła gigantyczny sukces i przez wielu uważana jest za wzór do naśladowania. Powstanie Warszawskie przez kilkadziesiąt lat było narodowym mitem, ale z roku na rok ten mit był coraz bardziej przykurzony. Wasze muzeum to zmieniło.

Rzeczywiście przez 59 lat nikt się tą historią na poważnie nie zajmował. Nawet powstańcom wydawało się, że odchodzą w jakiś niebyt, bo powstaniem zajmują się już tylko historycy, urzędnicy i oni sami.

Podam przykład – na 50. rocznicę wybuchu powstania władze urządziły paradę, taką, której brakowało kiedyś, paradę żołnierzy. Wydawałoby się, że maszerujący bohaterowie powinni przyciągnąć dziesiątki tysięcy ludzi. A tam prawie nikogo nie było.

Teraz tak nie jest.

Teraz przychodzą tłumy. Są ludzie młodzi, są rodziny, są też starsi. Tak było w latach osiemdziesiątych, a potem w wolnej Polsce to nagle umarło.

Jak wam się udało to zmienić?

Gdybyśmy robili muzeum jakiegoś abstrakcyjnego pojęcia, na przykład cosinusa czy nieskończoności, to pewnie byłoby dużo trudniej wzbudzić w ludziach jakiś emocjonalny stosunek do tych matematycznych pojęć.

Nam było łatwiej, bo mieliśmy bardzo dobrych bohaterów. Takich, którzy z definicji nadawali się do robienia świetnej opowieści, którzy są znakomitym materiałem na film, na komiks, na piosenkę.

Jest w nich heroizm, jest w nich dobro. A także zdecydowanie, odwaga, gotowość do stanięcia przeciwko totalitarnemu złu. I jest dramat przegranej. Jest ból po stracie kolegów, po stracie całego miasta. 

Mówi pan o bohaterach, którzy wzbudzają pozytywne emocje… Pomyślałem sobie, że gdyby zamiast „Powstanie Warszawskie” wstawić słowo „Solidarność”, ten opis mógłby być bardzo podobny. 10 milionów ludzi, wszyscy razem przeciwko totalitarnemu systemowi. Tu punkt wyjścia do stworzenia narodowego mitu i zbudowania takiego muzeum byłby chyba jeszcze lepszy. A takiego mitu dziś nie ma. I nie ma takiego muzeum.

To prawda. Bardzo boleję, że takiego muzeum nie ma, choć jest nadzieja, że już niedługo zostanie otwarte w Gdańsku.

Walka z XX-wiecznym totalitaryzmem pozostawiła nam trzy wielkie dziedzictwa: pokolenie A

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się