Dziwy

Dziwy

Czytając lub słysząc poglądy podobne do tych, które wyłożył tu Marek Andrzejewski, nadziwić się nie mogę. Czy naprawdę nie wiadomo, kto tu ukradł, a kogo okradli?

Nawet jeśli ks. Adam Boniecki uzasadnił przyznanie Adamowi Michnikowi Medalu Świętego Jerzego nie we wszystkim słusznie, wyróżnienie to redaktorowi naczelnemu „Gazety Wyborczej” słusznie się należy. Nawet jeśli niewystarczające są zastrzeżenia, którymi naczelny „Tygodnika Powszechnego” opatrzył porównanie Michnika biesiadującego z Jerzym Urbanem do Jezusa jadającego z grzesznikami, celnikami i nierządnicami, Michnik da się porównać do świętego Jerzego. Nawet jeśli jego dawne i obecne relacje z generałem Kiszczakiem nie dadzą się nazwać ogólnie miłością do nieprzyjaciół, Michnik wart jest krakowskiego medalu. Nawet gdyby ks. Boniecki nie uczynił w swej laudacji pod adresem Michnika paru uszczypliwości, i tak byłby nieomylny. Michnik odważnie walczył ze smokiem za komuny i odważnie walczy dzisiaj.

Powtarzam: tonę w zadziwieniu. Oto gazeta uchodząca dotąd u niektórych za sprzyjającą postkomunistom nagle wali w nich na odlew, a ci niektórzy gorszą się dalej. Czy naprawdę dla jasności obrazu Michnik musiał wplątywać w to — jakkolwiek by było — głowę Państwa? Czy musiał rezygnować ze świadka tak w tym przypadku wiarygodnego, jak Jerzy Urban? Czy walcząc z zamachem na wolność mediów, przeciw próbom partyjnego monopolu, nie miał prawa kontragitować premiera, którego towarzysze chcieli ów monopol osiągnąć? Czy nie miał prawa namyślać się długo, zanim rzuci oskarżenie, które wywoła lawinę?

Może jednak lepiej byłoby, gdyby do końca trzymał język za zębami? Czytając krytyki podobne do tej, którą tu komentuję, nie jestem całkiem daleki od takowej rozterki. Michnik miałby święty spokój, Rywin miałby święty spokój, Robert Kwiatkowski i Włodzimierz Czarzasty panowaliby dalej miłościwie nad mediami, a przedtem nikt by ich nie męczył w upiornym serialu przesłuchań, jak nazwał komisję śledczą Andrzejewski. I on sam też miałby zasłużony komfort psychiczny.

A smok? Kto w XXI wieku wierzy w takie dziwy?

Dziwy
Jan Turnau

urodzony 23 lutego 1933 r. we Wlonicach – Jan Henryk Turnau, polski publicysta katolicki i pisarz.Redaktor we „Wrocławskim Tygodniku Katolików” (1955-1956), redaktor działu religijnego w miesięczniku „Więź” (1959- 1990),...