Bronek, pogadamy sobie jeszcze
Oferta specjalna -25%

Ewangelia według św. Jana

0 votes
Wyczyść

Iwona Poreda, Grzegorz Łakomski: „Pozdrawiam wszystkich i błogosławię, Wujek”— napisał Ojciec Święty w jednym z listów kierowanych do Pańskiej rodziny i Pana jako swego kuzyna. Prowadził Pan korespondencję z Papieżem przez 15 lat. Jak bliskie były te relacje?

Bronisław Wojtyła: Pisaliśmy o wszystkim, po koleżeńsku. Różnie się do mnie Papież zwracał — Bronisławie, Bronku, Kuzynie. Odpisywał mi na każdy list. Opowiadałem, co się ważnego działo w rodzinie. Pocieszałem Go, On mnie pocieszał. Pamiętał o każdym ślubie czy komunii w rodzinie. Mam dziesięcioro wnuków i jedenaścioro prawnuków, a On nie zapominał o żadnym z nich. Zawsze na święta przysyłał opłatki. Aż miło się czyta te listy, bo przywołują wspomnienia.

Z treści listów można było wyczuć, czy był smutniejszy lub radośniejszy?

Zawsze był wesoły.

Ojciec Święty wysyłał listy osobiście czy za pośrednictwem bpa Dziwisza?

Wysyłali razem, a bp Dziwisz nieraz się do życzeń dołączał. Był dla nas prawie jak członek rodziny.

Jak wyglądało Pana pierwsze spotkanie z Karolem Wojtyłą jako papieżem?

Zaprosił mnie do Watykanu. Wyrobiono mi paszport i wizę, opłacono bilet na samolot. Papież powiedział do mnie: „Bronisławie, zaprosiłem Cię, bo jesteś najmłodszym synem Franka, kuzyna mojego ojca, będziesz więc moim kuzynem, żebyśmy utrzymali więź naszych ojców”. W Polsce ogłosił to bp Pieronek, który powiedział, że Ojciec Święty mnie zaprosił do Watykanu, by podtrzymać więzy rodzinne.

To Ojciec Święty zainicjował więc owo spotkanie po latach.

Tak, w ten sposób odnowiliśmy kontakt, bo ja sam nie mógłbym do Niego napisać, mimo że znaliśmy się sprzed wojny.

Jak Pan wspomina ten dziesięciodniowy pobyt w Watykanie?

To zależało od Jego czasu, bo był bardzo zajęty. Jedliśmy razem kolacje i obiady. Uczestniczyłem też w prywatnych mszach świętych.

Jak Pan zapamiętał młodego Karola Wojtyłę?

Przed wojną jako student przyjeżdżał do nas na wakacje razem z kolegą ze studiów. Nie spał w domu, wolał spać w stodole na sianie. Wstawał wcześnie, podobnie jak mój ojciec, który codziennie jeździł do tartaku. Dużo chodził po górach, lubił uprawiać sport.

Jak wyglądały relacje Karola Wojtyły z Pana rodziną po wojnie?

W trakcie wojny kontakt się urwał. Ojca wysiedlili, a mnie wywieziono na roboty do Niemiec. Po wojnie ponownie nawiązaliśmy kontakt. Gdy umarła matka, Karol Wojtyła przyjechał poprowadzić pogrzeb. Spóźnił się, bo przyjechał pociągiem z Warszawy do Oświęcimia, a z Oświęcimia musiał iść pieszo, gdyż nie było żadnego połączenia.

Czy po nominacji biskupiej, a potem kardynalskiej kontakty się rozluźniły?

Karol Wojtyła nadal często, jak tylko miał czas, przyjeżdżał do mojego ojca. Raz, dwa razy w miesiącu. Początkowo jako biskup, potem jako arcybiskup i kardynał.

Pana ojciec stał się dla Karola Wojtyły bardzo bliską osobą.

Mówili sobie na „ty”: „Karolku” i „Franciszku”. Ojciec był wdowcem. Lubili długo rozmawiać. Raz kardynał Wojtyła tak się zasiedział, że śpiesząc się na mszę świętą, którą miał odprawiać na Wawelu, zahaczył o płot tartaku. Taksówkarz musiał Go odwieźć do Krakowa, a samochód został u proboszcza do naprawy.

Kiedy przyszedł ostatni list z Watykanu?

26 lutego 2005 roku, gdy przebywał w klinice. Wtedy bp Dziwisz podpisał się za Papieża.

Ostatnia kartka z życzeniami świątecznymi była wysłana 30 marca, w czwartek. Jakby już czuł, że umrze. Była wysyłana w dużym pośpiechu, bo na drugiej stronie odbiły się jeszcze mokre litery. Na żadnej innej kartce tego nie ma. Jest w tym jakaś tajemnica. To jest znak śmierci, list pożegnalny.

Pana dzieci reprezentowały ród Wojtyłów na uroczystościach pogrzebowych.

Moja rodzina pojechała na pogrzeb i przekazała list kondolencyjny. Do mnie dzwoniono trzy razy i namawiano na lot do Watykanu samolotem rządowym. Jednak lekarze powiedzieli, żebym absolutnie nie jechał, bo mogę nie wrócić.

Jak zapamięta Pan Jana Pawła II?

Byliśmy jak bracia. On mnie lubił, a ja Jego. Gdziekolwiek się spotkaliśmy, zawsze było wesoło, śpiewaliśmy razem po góralsku. Kardynał Macharski powiedział nawet, że jesteśmy do siebie podobni. Smutno teraz będzie. Przeżyłem 18 lat samotności po śmierci żony dzięki temu, że miałem z Nim tak dobry kontakt. Co miesiąc, półtora dostawałem od Niego list. Oczekiwałem też na możliwość spotkania. I tak czas leciał. Teraz to się skończyło. Będę czekać na ostatni list od bpa Dziwisza. Mam tę nadzieję. Po śmierci Ojca Świętego mówiłem, że do środy list przyjdzie. Nikt z rodziny nie chciał wierzyć. Ale mnie się to wyśniło. Byłem u Papieża, rozmawialiśmy, chciałem wychodzić, a On powiedział: „Bronek, siadaj na łóżku, pogadamy sobie jeszcze”.

Bronek, pogadamy sobie jeszcze
Bronisław Wojtyła

najbliższy żyjący krewny Jana Pawła II, stryjeczny brat. Przez 15 lat prowadził osobistą korespondencję z papieżem....

Bronek, pogadamy sobie jeszcze
Iwona Poreda

dziennikarka....

Bronek, pogadamy sobie jeszcze
Grzegorz Łakomski

dziennikarz....

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze