Marcin Walkowicz o książce Eleonory Stump

Eleonore Stump, autorka „Wędrówka w ciemnościach”, pozwala sobie na wielce odważny wybieg, interpretację, czy – w pewnym sensie nawet – tezę, która dotyczy takiej możliwości, gdzie Siła sprawcza – Bóg – jest gotów dopuścić cierpienie człowieka, zachowując przy tym nieskazitelność i nieopisaną wartość Swojej sprawczej miłości.

Cierpienie pod dyktando miłości

Od chwili, gdy człowiek uwierzył w istnienie wszechmocnej i wszechmogącej Siły sprawczej, bądź co najmniej dopuszcza Jej istnienie, bardzo silnym wydaje się przekonanie, iż Siła ta ma nieograniczoną możliwość i prawo do wpływania na życie ludzkiej istoty. Bez końca można rysować obrazy Boga jako wspomnianej Siły sprawczej i władczej, jako Tego, który na życie ludzkie ma przeogromny wpływ, w pewnym sensie „sterując” tym życiem. Pozostaje jednak pytanie o to, czy wpływ ten jest nieograniczony, czy też może jednak obwarowany jest pewnymi granicami, chociażby tymi, które stanowią o wolnej woli każdej istoty ludzkiej.

Eleonore Stump, autorka „Wędrówki w ciemnościach”, pozwala sobie na wielce odważny wybieg, interpretację, czy – w pewnym sensie nawet – tezę, która dotyczy takiej możliwości, gdzie Siła sprawcza – Bóg – jest gotów dopuścić cierpienie człowieka, zachowując przy tym nieskazitelność i nieopisaną wartość Swojej sprawczej miłości. Jednym słowem, istnieje co najmniej prawdopodobieństwo, że Bóg i ludzkie cierpienie mogą ze sobą współistnieć…

Teodycea

Zanim nakreślę na czym autorka bazuje, proponując czytelnikowi swoją wizję, pozwolę sobie wskazać, iż dwutomowe dzieło Eleonory Stump skupia się w około terminu: teodycea. Świadomie wspominam, iż skupienie to jest „w około”, a nie „na” tym terminie. Bowiem, jak wielokrotnie autorka to podkreśla, teodycea nie jest nadrzędnym celem jej książki. Bardziej niż teodycea, istotną wydaje się tu być obrona wyżej wspomnianego poglądu czy też wizji.

Szalona teoria?

Najkrócej rzecz ujmując, teodycea to koncepcja, wedle której istnieje możliwość uzgodnienia sprzeczności, pomiędzy wierzeniem w nieopisaną dobroć i miłość Stwórcy, a faktem istnienia zła w świecie. Mówiąc jeszcze jaśniej, chodzi o uznanie możliwości istnienia cierpienia w świecie, przy jednoczesnym niedyskredytowaniu Bożej miłości i dobroci.

„Wędrówka w ciemnościach” niemal bez wytchnienia przedstawia i odwołuje się do teodycei, którą zarysował średniowieczny teolog i filozof Tomasz z Akwinu. W jeszcze większym stopniu książka bazuje na teorii miłości wspomnianego Akwinaty. I, chociażby ze względu na ten właśnie obszar nauczania Tomasza z Akwinu, dobrze jest sięgnąć po dzieło Eleonory Stump.

Nie ulega jednak wątpliwości, że tematyka dzieła jest bardzo trudna i złożona, a sama autorka „Wędrówki w ciemnościach” rozkłada ją dodatkowo na czynniki pierwsze. Stąd też nie ukrywam, że dzieło pani Stump nie należy do „łatwych w obsłudze”.

To co najbardziej powinno przykuć uwagę czytelnika, a jednocześnie ułatwić mu podróż przez kolejne rozdziały książki, to metoda, którą autorka posłużyła się w dogłębnej analizie problemu…

Pełna wersja recenzji dostępna jest na stronie: liturgia.pl