Refleksje po lekturze artykułu

Refleksje po lekturze artykułu

Przełamanie stereotypowego bleblania

Gratuluję panu Włodkowi znakomitego artykułu, pełnego intelektualnej świeżości. Obserwuję polską prasę (zwłaszcza religijną) z perspektywy emigranta (11 lat w Hiszpanii). Nieraz bulwersował mnie jej namaszczony, dogmatyczny ton i częste powtarzanie przyjętych, konserwatywnych stereotypów, straszenie „zgniłym Zachodem” (skąd my to znamy, stare określenie komunistycznej propagandy), jego moralnym zepsuciem i niebezpiecznymi skutkami postępowych idei (zwłaszcza o charakterze moralnym czy eklezjalno–teologicznym).

Pan Tomasz Włodek odważył się powiedzieć coś, co z pewnością narazi go na fale krytyk, ale fajnie, że taki tekst się ukazał. Oczywiście nie chodzi tyle o McDonalda, ile o pewien styl, przełamanie stereotypowego bleblania i powtarzania przyjętych konwenansów.

Witold Wolny
Sewilla

Nieczysta ekologia

Z zaciekawieniem przeczytałem artykuł. Jednakże… Oto inne spojrzenie z „Niedzieli” 16 VII 2000 roku, która podaje, że kierownictwo McDonald’sa wspiera finansowo reklamowanie prezerwatyw w Ohio (USA). Dodaje do serwowanych posiłków ulotki zachęcające do używania środków antykoncepcyjnych, włączając się w działanie IPPF (Międzynarodowej Federacji Planowania Rodziny). IPPF rozprowadza w barach McDonalda darmowe paczki rodzinne z hamburgerami i innymi daniami, dołączając do nich ulotki oraz kupon na 12 darmowych prezerwatyw…

To nie jest radosne, jeżeli tak powszechne bary staną się przy okazji miejscem innej propagandy… To tak jak gdyby upowszechniać hasło: „Kupuj u nas, a ja cię wychowam i uzdolnię seksualnie!”.

Warto to brać pod uwagę w zachwytach nad czystością tychże barów, ponieważ ich „ekologiczne” nastawienie (jeżeli to prawda, co podaje prasa) jest nieczyste.

ks. Franciszek Kamecki
Gruczno

Pochwały

Do pochwał wystrojów barów McDonalda chciałam dodać, że w Wilanowie w Warszawie ich bar nawiązuje do stylu dawnej przydrożnej karczmy polskiej. Załatwił to ks. prałat Bijak, proboszcz, ze względu na bliskość pałacu i zabytkowego cmentarza. Chwalili ten bar nawet w kąciku architektonicznym „Gazety Stołecznej”, gdzie zwykle wszystko krytykują. Z kolei w McDonaldzie w Domu Handlowym „Smyk” wiszą stylowe zdjęcia przedwojennej Warszawy.

Hanna Nowakowska
Warszawa

Za co nie kocham McDonalda

  1. Za to, że dzieciaki nie chcą w domu jeść szpinaku, twarożku, kaszy i innych podobnych świństw, tylko zamiast tego chcą sterylnie czysto przygotowanych smakołyków.
  2. Za to, że psują samopoczucie matce, wyrzucając jej, że nie potrafi tak dobrze gotować jak w McDonaldzie, tylko podsuwa im te różne świństwa.
  3. Za to, że nie wyobrażają sobie udanych urodzin w domu rodzinnym. Prawdopodobnie w przyszłości też dom rodzinny będzie mniej atrakcyjny niż „starszy brat” McDonalds’a.
  4. Za to, że sprzedawczynie przekupują wychowawczynie darmowym jedzeniem za to, że zatrzymały się ze szkolną wycieczką w McDonaldzie.
  5. Za to, że nie podaje się tam blinów, kartaczy, zsiadłego mleka i paru innych jeszcze rzeczy, które znacznie bardziej się rymują z Polską niż McWieśniak.
  6. Jeśli mam wybierać, to wolę już Taco Mexicos z Burritos niż McCośTam.

Roman Strus
Piseczno