Dramat aborcji a sakrament pokuty

Dramat aborcji a sakrament pokuty

, 0 recenzji

Szczególną uwagę pragnę poświęcić wam, kobiety, które dopuściłyście się przerwania ciąży. Kościół wie, jak wiele czynników mogło wpłynąć na waszą decyzję, i nie wątpi, że w wielu przypadkach była to decyzja bolesna, może nawet dramatyczna. Zapewne rana w waszych sercach jeszcze się nie zabliźniła. W istocie bowiem to, co się stało, było i jest głęboko niegodziwe. Nie ulegajcie jednak zniechęceniu i nie traćcie nadziei. Starajcie się raczej zrozumieć to doświadczenie i zinterpretować je w prawdzie. Z pokorą i ufnością otwórzcie się — jeśli tego jeszcze nie uczyniłyście — na pokutę: Ojciec wszelkiego miłosierdzia czeka na was, by ofiarować wam swoje przebaczenie i pokój w sakramencie pojednania. Odkryjecie, że nic jeszcze nie jest stracone, i będziecie mogły poprosić o przebaczenie także swoje dziecko: ono teraz żyje w Bogu. Wsparte radą i pomocą życzliwych wam i kompetentnych osób, będziecie mogły uczynić swoje bolesne świadectwo jednym z najbardziej wymownych argumentów w obronie prawa wszystkich do życia. Poprzez wasze oddanie sprawie życia, uwieńczone być może narodzinami nowych istot ludzkich i poświadczone przyjęciem i troską o tych, którzy najbardziej potrzebują waszej bliskości, ukształtujecie nowy sposób patrzenia na życie człowieka. (Jan Paweł II, Evangelium vitae nr 99)

Słowa Jana Pawła II zostały zapisane w tym samym dokumencie, który zawiera niezwykle stanowcze potępienie aborcji. Wystarczy przywołać choćby jeden, charakterystyczny fragment: „żadne słowo nie jest w stanie zmienić rzeczywistości: przerwanie ciąży jest — niezależnie od tego, w jaki sposób zostaje dokonane — świadomym i bezpośrednim zabójstwem istoty ludzkiej w początkowym stadium jej życia, obejmującym okres między poczęciem a narodzeniem” (EV 58).

Nie można odczytywać tych słów jako wyrazu niekonsekwencji — liberalnego podejścia do osób, a rygorystycznego potraktowania problemu. Jest to wyraz konsekwentnego rozróżnienia porządku obiektywnego i subiektywnego, rozpoznania obiektywnego zła i subiektywnej winy.

Jest rzeczą znamienną, że w słowach skierowanych do kobiet dotkniętych dramatem aborcji, a więc i dotkniętych syndromem aborcyjnym, Jan Paweł II używa słowa „rana”. To słowo, podobnie jak wiele innych, obrazowych pojęć wprowadza nas w złożone misterium nieprawości ludzkiej. Jest plastyczne, ale zarazem poniekąd bezradne wobec próby opisu złożonej rzeczywistości.

Język opisu zła i winy

Warto przywołać w tym miejscu kilka uwag o języku wyrażającym rzeczywistość zła. W literaturze biblijnej i pozabiblijnej pojęcia takie jak „skaza” lub „czyste/nieczyste” nigdy nie oznaczały materialnego miejsca czy dosłownej sprośności; polegały raczej na wyrażeniu bliżej nieokreślonego quasi–materialnego zanieczyszczenia czy quasi–moralnego poniżenia.

Od symboliki skazy bardziej bogata jest symbolika grzechu (występująca w literaturze hebrajskiej i babilońskiej). Zawiera w sobie symbolikę zranionego pokrewieństwa między Bogiem a człowiekiem, pokrewieństwa międzyludzkiego i tego, które zachodzi w samym człowieku. Relacje personalne nie wyeliminowały z niego wszakże idei siły panującej nad człowiekiem, co pozwala widzieć kontynuację pierwotnej symboliki skazy. Symbol grzechu zawiera czy też obejmuje dwa elementy. Pierwszym z nich jest czynnik pozytywny — element siły, posiadania, niewoli. Drugi natomiast — negatywny — to element zerwania, oziębienia relacji.

Świadomość tej symboliki pozwala na precyzyjniejszą analizę pojęcia „winy”. Należy przy tym mieć świadomość, że pojęcie to nie wyczerpuje szerszego zakresowo pojęcia „wyznanie”. Wyznanie bowiem obejmuje elementy skazy i grzechu, czyli zewnętrznego zakażenia i obiektywnego naruszenia relacji. Wina natomiast jest pojęciem, w którym dokonała się skrajna interioryzacja, a przez to subiektywizacja rzeczywistości. Można powiedzieć, że wina to samoobserwowanie, samooskarżenie i samopotępienie przez świadomość zwróconą na siebie 1.

Interioryzacja winy ma swoje konsekwencje. Po pierwsze — wytycza określoną relację w stosunku do rzeczywistości grzechu („grzech” jawi się w kontekście „winy” jako zindywidualizowana rzeczywistość tego, co było dotąd rzeczywistością bardziej kolektywną — por. Ez 31,34). Po drugie — zawiera w sobie pewnego rodzaju żądanie skrupulatności, ponieważ wina ukazuje przekleństwo życia poza prawem. O ile grzech jest wyrazem świadomości egalitarnej, o tyle wina rysuje się w świadomości człowieka indywidualnie i stopniowo.

Należy zatem stwierdzić, że wina nie pokrywa całego pola ludzkiego przeżywania zła, jest przede wszystkim formą interioryzacji przeżycia zła. Oznacza także możliwość zapoczątkowania specyficznej patologii, która wyraża się w skrupulatności jako odwróceniu porządku moralnego 2.

Sposób bycia wobec winy i zła

Najogólniej, zgodnie z powszechnym odczuciem, można zauważyć dwa rodzaje winy: własną i cudzą. Do swojej winy człowiek ustosunkowuje się przede wszystkim dwojako: albo ucieka od niej, albo też uznaje ją i dokonuje aktu skruchy.

Pierwszy sposób ucieczki od winy polega na „odwróceniu wzroku” od winy. Albo „odwraca się wzrok” od winy jako całości, albo „zamazuje się” niektóre, szczególnie niepokojące człowieka składniki zjawiska winy. „Odwracając spojrzenie”, człowiek zarazem stara się zepchnąć winę w głąb podświadomości, w niepamięć, w niebyt. Wierzy on dość naiwnie, że pozbycie się świadomości winy jest równoznaczne z uwolnieniem się od winy. Ale to pozór. Jako ślad po winie pozostaje w człowieku „uraz” do ludzi i do sytuacji, które kiedyś były źródłem winy 3.

Mimo jednoznacznie negatywnego i destruktywnego charakteru wina może się stać szansą dla człowieka. Dzieje się to wówczas, gdy podmiot sprawczy potrafi uznać swoją winę, przy okazji odkrywając dwie fundamentalne wartości wewnątrz samego siebie: „wewnętrzną prawdę człowieka i dobroć jego woli” 4.

Należy przy tym pamiętać, że proces uznania winy inicjujący całą rzeczywistość odrodzenia człowieka nie ma charakteru automatycznego. Jest to proces twórczy, pewien rodzaj specyficznego „skoku jakościowego” o bardzo indywidualnym kształcie.

W wypadku winy drugiego człowieka można postawić jako kwestię fundamentalną konieczność rozróżnienia między winą pozorną i rzeczywistą. Niekiedy, a nawet często za krzywdę moralną uznaje się to, co niewiele lub nic nie ma wspólnego z naruszeniem wartości etycznych. Tymczasem

winą moralną nie jest naruszenie jakichkolwiek wartości, lecz wartości etycznych, ściślej zaś jest nią działanie wbrew sumieniu, w wyniku czego moja osoba (Ja) nie jest w stanie „być sobą”, nie potrafi wyzwolić z siebie swej nadziei istotnej i siebie w niej odnaleźć. Winą drugiego jest rana, którą zadaje on — wbrew swemu sumieniu — mojej osobie 5.

W wypadku winy rzeczywistej pojawia się problem odbudowy tych dóbr, które zostały zniszczone. Ten obowiązek restytucji podlega pewnym zasadom i prawidłom. Można mówić o tym, że wzrasta on proporcjonalnie do wielkości wartości, które zostały zabrane, zniszczone. Nie jest wszakże często w stanie wyrównać tych strat.

W stosunku do winowajcy etyka inspirowana chrześcijaństwem niesie postulat przebaczenia — „odpuszczenia win”. Jest on wysiłkiem człowieka, by postawić zaporę złu w jego wędrówce na zasadzie odpłaty, zemsty, szukania tzw. własnej sprawiedliwości 6.

Kobieta wobec winy aborcji

Tak, jak w przypadku winy w ogóle, tak i w tym szczególnie dramatycznym zdarzeniu — zabójstwa własnego dziecka — kobieta może przyjąć postawę odwrócenia się od winy lub podjęcia jej ciężaru.

Odwrócenie się od winy i niemożność podjęcia do końca odpowiedzialności za nią nie może tak naprawdę dziwić. Potwierdza w pewien sposób egzystencjalny ciężar zła, które jest totalną destrukcją człowieka, zabiciem jego osobistej nadziei. Człowiek uświadamia sobie, że to zło, które popełnił, jest w najbardziej dosłownym znaczeniu — nieodwracalne. Nic nie jest w stanie zastąpić zabranego życia. Nic nie jest w stanie zmazać „skazy” grzechu, oczyścić tego, co jest „nieczystością”. Istotnie, w płaszczyźnie etycznej sprawiedliwości dokonuje się tutaj wejście w sferę niemożliwości zadośćuczynienia, restytucji dobra, odbudowania nadziei życia. Jednak właśnie w tej płaszczyźnie objawia się z całą wyrazistością niezwykła siła miłosierdzia Bożego. Konfrontacja grzechu i miłosierdzia dokonana w przestrzeni teologii katolickiej ujmuje

problem grzechu w jego perspektywie antropologicznej jako część integralną prawdy o człowieku, wpisując go jednak od razu w perspektywę Boską, w której grzech zostaje skonfrontowany z prawdą Bożej miłości: sprawiedliwej, wielkodusznej i wiernej, ujawniającej się nade wszystko w przebaczeniu i odkupieniu. Dlatego też św. Jan napisze nieco dalej, że „jeśli nasze serce oskarża nas, to Bóg jest większy od naszego serca” 7.

To doświadczenie staje się udziałem człowieka, który podejmuje wysiłek wyzwolenia z grzechu poprzez konfrontację z prawdą Bożej miłości. To jest rzeczywistość sakramentu pojednania.

To jest zarazem wielka rola duszpasterza spowiednika: umiejętne wprowadzenie w obszar owej konfrontacji. Zdarzają się spowiedzi, które wydają się niekiedy lapidarnym podaniem grzechu aborcji, umieszczonym w katalogu innych wyznań, między: „pokłóciłam się z mężem”, a „ paliłam papierosy”. Można podejrzewać, że w takim wyznaniu jest brak odpowiedzialności, brak powagi wyznania. Może też być inaczej… Może w takim wyznaniu kobieta wypowiada największy dramat własnego życia — najkrócej („usunęłam ciążę”), bez żadnych dopowiedzeń, w katalogu innych, nieporównywalnie mniej ważnych grzechów, ale czyni to z głębokości swego serca, jeszcze jakby nie dowierzając, czy może to wypowiedzieć bez konsekwencji dalszego poniżenia, dalszego obciążenia winą, dalszego doznania zagrożenia pokusą rozpaczy („już nic się nie może zmienić”).

Bywa jednak i tak, że konfrontacja grzechu z prawdą staje się bardzo dramatycznym wyznaniem winy. Jest samooskarżeniem, które nie szuka usprawiedliwienia, nie szczędzi zarazem słów, ale te słowa są wyłącznie oskarżeniem i coraz mocniej artykułowanym wyznaniem beznadziei.

Warto w tym miejscu przywołać papieskie słowa:

świadomość Kościoła dostrzega w nim [sakramencie pokuty] jednak, poza charakterem sądowniczym (…), również charakter terapeutyczny, czyli leczniczy. Wiąże się to z faktem, że Ewangelia często ukazuje Chrystusa jako lekarza, a Jego dzieło odkupieńcze bywa często od czasów starożytności chrześcijańskiej nazywane medicina salutis. „Pragnę leczyć, a nie oskarżać”, mówi św. Augustyn, odwołując się do praktyki duszpasterstwa pokutnego, i to dzięki lekarstwu spowiedzi doświadczenie grzechu nie przeradza się w rozpacz. Obrzędy pokuty nawiązują do owego leczniczego aspektu sakramentu, na co człowiek współczesny jest może bardziej wrażliwy, widząc w grzechu, owszem, to, co jest błędem, ale bardziej jeszcze słabość i niemoc ludzką 8.

„Pragnę leczyć, a nie oskarżać” — te słowa św. Augustyna wyraźnie wskazują nie tylko na wielką powinność spowiedników, ale i wielką szansę dla penitentów.

Aborcja jest niekwestionowanie ogromnym złem moralnym, nieznajdującym w żadnym wypadku usprawiedliwienia. Jest jednak zarazem dramatem raniącym konkretnego człowieka. Człowiek ten pozostaje niezmiennie drogą Kościoła, dlatego zadaniem Kościoła jest towarzyszenie mu w procesie odbudowywania nadziei i leczenia ran. O tym, że w Kościele jest taka świadomość, świadczy choćby przepis prawny, który umożliwia zawsze rozgrzeszenie z grzechu aborcji, jeśli tylko domaga się tego dobro duchowe wiernego.

1 Por. Paul Ricoeur, Wina, etyka, religia, „Concilium” 6–10/1970, s. 13.
2 Skrupulatność jest nade wszystko świadomością delikatną, wrażliwą, która jest zainteresowana osiągnięciem stanu doskonałości. Jednakże czasem grozi takiej świadomości zamknięcie się w labiryncie przykazań, tworzenie i dodawanie nowych i traktowanie wierności im jako ważniejszej od miłości Boga i bliźniego. Por. Paul Ricoeur, Wina…, s. 14–15.
3 Józef Tischner, Etyka wartości i nadziei, w: Wobec wartości, s. 105.
4 Tamże, s. 109.
5 Tamże, s. 113.
6 Tamże, s. 114–116.
7 Jan Paweł II, Reconciliatio et paenitentia, nr 13.
8 Tamże, nr 31 II.

Dramat aborcji a sakrament pokuty
Paweł Bortkiewicz TChr

urodzony 8 kwietnia 1958 r. w Jeleniej Górze – polski duchowny katolicki, chrystusowiec, członek Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej, profesor nauk teologicznych specjalizujący się w zakresie teologii moralnej, etyk, autor książek i artykułów z zakresu bioetyk...