Justyna Szewczyk o książce Kelly M. Wahlquist

22 kwietnia 2021 r. na portalu liturgia.pl ukazała się recenzja książki „Widziałam. Pasja Chrystusa oczami kobiet”. Zapraszamy do lektury.

Widziałam. Pasja Chrystusa oczami kobiet umiejscawia naszą kobiecą drogę w poszukiwaniu własnej tożsamości w ramach innej wędrówki – Chrystusa na Golgotę. I już we wprowadzeniu pokazuje się kobietom, że pomimo tylu różnic łączy nas na pewno jedno: każda z nas jest genialna!

Jak kobiety mogą wykorzystać czas Wielkiego Postu, Triduum Paschalnego i Wielkanocy w następującym po nich codziennym życiu? Jak odnaleźć kobiecą tożsamość w okresie poświęconym głównie Jezusowi Chrystusowi, który przecież jest mężczyzną? My, kobiety, jesteśmy w różnym wieku, wykonujemy rozmaite zawody, mamy różny rozmiar, mamy odmienny kolor włosów, jesteśmy matkami,  żonami, jesteśmy bezdzietne, jesteśmy niezamężne… Wobec takiej różnorodności i trudnych pytań po Wielkanocy czasami poszukuje się definicji kobiecości i w takie też poszukiwania zabiera nas książka „Widziałam. Pasja Chrystusa oczami kobiet”. Umiejscawia jednakże naszą kobiecą drogę w poszukiwaniu własnej tożsamości w ramach innej wędrówki – Chrystusa na Golgotę. I już we wprowadzeniu pokazuje się kobietom, że pomimo tylu różnic łączy nas na pewno jedno: każda z nas jest genialna!

Genialna w otwartości

Opowiadanie na Niedzielę Palmową znakomicie obrazuje, że nikt nie potrafi lepiej przyjmować niż kobieta. Tłum kobiet czekających na wjazd Jezusa do Jerozolimy, machających palmami, słuchających Jego słów pokazuje, że były one gotowe na przyjęcie tego niezwykłego dla nich człowieka, powiedziały mu „tak”. Zresztą, są do aktu przyjmowania biologicznie przeznaczone, bowiem „ciało kobiety zostało tak ukształtowane, aby mogło przyjmować inne ciała”. I przyjmuje – fizyczną miłość męża i organizm poczętego dziecka. Kobiety są również otwarte emocjonalnie, duchowo, ponieważ mają niebywałą umiejętność słuchania – słuchają opowiadań dzieci, narzekań męża czy też porad swoich mam w kwestii wychowania dzieci bądź przepisów kulinarnych. Najpełniej aspekt duchowy i fizyczny kobiecej otwartości połączyła w sobie Maryja – uważnie wysłuchała słów archanioła Gabriela, wypowiedziała swoje fiat i przyjęła ciało Jezusa. Na jej wzór każda z nas jest codziennie powołana, aby otwarcie udzielić w swoim sercu miejsca dla dziecka, dla męża, dla bardziej doświadczonych kobiet z grona najbliższej rodziny, dla każdego anonimowego przechodnia…

Genialna w hojności

„Bierzcie i jedzcie. To jest ciało moje, które za Was zostanie wydane…”. Te słowa wypowiedziane przez Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy stają się w książce świadectwem powołania kobiet do nieustannej hojności. Każdego dnia kobiety składają ofiarę – gotują dla rodziny, piorą ubrania, prasują, pomagają w lekcjach, odwożą do szkoły czy przedszkola, sprzątają dom, przygotowują świąteczne smakołyki, przytulają, kładą do snu… Wszystkie te czynności są dobre dla innych, ale my same czujemy się często zmęczone, wypalone nadmiarem obowiązków.

Wspomniane na początku słowa Jezusa nadają jednak posłudze kobiet i samym kobietom bardziej wartościową rangę. Każda z nas może zobaczyć w sobie Jezusa, ponieważ tak jak On „dajemy siebie” domownikom bez ograniczeń. W opowiadaniu przewidzianym do rozważania na Wielki Czwartek znalazła się refleksja:  „nic, co dobre, nie przychodzi bez ofiary”. Kobiecym zadaniem po przeżyciu Wielkanocy jest zatem rozsiewanie dobra przez hojne dzielenie się sobą i swoją pracą z innymi. Jesteśmy genialne, gdy do codziennych obowiązków podchodzimy z radosnym nastawieniem, że rodzimy i pomnażamy dobro.

Genialna we wrażliwości

Jan Paweł II, mówiąc o kobiecym sposobie patrzenia na rzeczywistość, stwierdził: „być może bardziej jeszcze niż mężczyzna kobieta widzi człowieka, ponieważ widzi go sercem”. Takim rodzajem wewnętrznego wzroku posłużyła się Weronika, kiedy patrząc na Jezusa w czasie Drogi Krzyżowej, zobaczyła w nim przede wszystkim syna Maryi. Popatrzyła na niego matczynym sercem. Ociera zatem Jego twarz, czując, że taki sam gest wykonałaby w stosunku do własnego dziecka. Myśli też: „jestem tu, gdzie powinnam być”. Współcześnie określilibyśmy to mianem kobiecej intuicji. Weronika odkrywa stopniowo, że właśnie taki gest powinna była wykonać w tamtym momencie…

Pełna wersja recenzji dostępna jest na stronie: liturgia.pl