Duszpasterstwo z Beckettem, aniołem i diabłem

Przed wybuchem pandemii zostałem obdarowany książkami, których lektura przypadła na czas jej trwania. Autorem czterech jest o. Janusz Pyda OP: Listy starego anioła do młodego, Listy Kasjela, Zbiór pism ulotnych, Dzień z życia diabła – Podręcznik kuszenia, a jedna jest  współautorską z Antonim Liberą: Jesteście na Ziemi, na to rady nie ma! Dialogi o teatrze Samuela Becketta.

Odrzucone dziedzictwo

     O. Janusz Pyda OP – duszpasterz akademicki z warsztatem filozofa i teologa dogmatycznego, zainicjował czytanie utworów i dyskusję nad twórczością wybitnego irlandzkiego dramaturga Samuela Becketta, który był agnostykiem. Decyzja o wyborze, obok autentycznej fascynacji jego dramatami, sądzę, miała też kontekst duszpasterski. Analiza filozoficzna twórczości Becketta pozwoliła przyjrzeć się agnostycyzmowi jako zjawisku charakteryzującemu współczesność. Proces ten trwa i można założyć, że będzie się nasilał. Chodziło więc też o to, aby o sensie egzystencji człowieka na Ziemi już nie tylko rozmawiać, ale przy posiadanej wiedzy podjąć próbę „klucza” do rozwiązania stawianych problemów (str. 18 oraz 21-22) i ewentualnie wskazać na inny jego wymiar. Dla o. Pydy OP, niewątpliwie, ważna jest perspektywa chrześcijańska. Książka stanowi zapis dwunastu debat, których osnową jest problematyka tyluż dramatów Becketta, powszechnie uznawanych za najlepsze, a co ważniejsze – najwierniej oddających jego wewnętrzne przeżycia na tle epoki określanej  mutacją metafizyczną. To przestrzeń, w której znalazła się ludzkość po odrzuceniu chrześcijaństwa. Dialogi są tak prowadzone, że łączą wiedzę o twórczości, powiązaną z biografią pisarza oraz polemiczną refleksją. Libera, odpowiadając na pytania o. Pydy OP, interesująco objaśnia intencje twórcy oraz komentuje symbolikę zawartą w kolejnych prezentacjach sztuk, np. „gwoździ i młotka” – imiona postaci, łącznie z liczbami, które dla Becketta były ważne, gdyż, jak mówi, mają „język”, a wraz z arytmetyką tworzą strukturę utworu i można powiedzieć, że przynajmniej w kilku przypadkach jest to echo tekstu biblijnego (Końcówka). W utworach widać odniesienia do wydarzeń z życia Jezusa, choć w istocie są to sceny służące polemice z chrześcijaństwem, kwestionowaniu rzetelności w relacjach ewangelistów. Inspiracją okazały się też dzieła sztuki oraz zaobserwowane przez siebie autentyczne zdarzenia (np. Nie ja).

    W sumie to interesująca, wielowątkowa dyskusja pomagająca zrozumieć dramaturga i jego przesłanie zawarte w prezentacjach scenicznych, a także ważne ogniwo powracającego w każdym pokoleniu pytania o sens życia, świata oraz istnienie Boga, obrazujący jednocześnie, jak dogłębnym znawcą, skrupulatnym badaczem twórczości i filozoficznych myśli Becketta jest Antoni Libera. W jakimś stopniu książka jest też ilustracją sporu światopoglądowego rozmówców, którzy jednak zgadzają się, że ludzkość, redefiniując pierwotną, trwającą wieki rolę chrześcijaństwa, znalazła się w klinczu duchowym. Twórczość Becketta jest obrazem tej rzeczywistości i syntetyzuje jej problemy.              

Życie przez pryzmat absurdu

    Samuel Beckett uważa, że żyjemy już w epoce, w której zanikło chrześcijaństwo i ona ma swoje znamiona w postaci konsekwencji. Jedną z nich jest to, że człowiek czuje się istotą opuszczoną „zapomnianą, nad którą nikt nie czuwa i nikt się nie zmiłuje”, ale nie stwierdza tego, jak podkreśla Antoni Libera z entuzjazmem, a raczej z żalem. To by oznaczało, że  dziedzictwo minionego czasu pozytywnie pulsuje w jego świadomości. W istocie ludzie porzucając chrześcijaństwo pozbyli się odniesień do Boga, czyli utracili coś zupełnie podstawowego, jeśli chodzi o zmaganie się z problemami na ziemi i sens życia. Świat pozbawiony wymiaru metafizycznego, jak zauważa o. Pyda OP „to smutna perspektywa, bo jest źle, ale właściwie nie wiadomo dlaczego”. Wydaje się, że sens istnienia można wyjaśniać w powiązaniu z odniesieniami do źródeł religijnych.

Znamienny teatr

     Aby scharakteryzować epokę i pokazać dramat ludzkiego życia na Ziemi, Beckett stworzył teatr, na scenie którego prezentowane są autorskie utwory ilustrujące klimat życia po zaniku chrześcijaństwa. Zdumiewa umiejętność pokazania zjawiska absurdu i beznadziejności, w której znaleźli się ludzie. Aktorzy, ich gra i dialogi, przy dyscyplinie, bezwzględnych wymogach reżysera – sam nim był – „wymieniał aktorów mających problemy z opanowaniem jego wskazówek” – dobrze ilustrują sytuację. Precyzja wykonania przez aktora przybliża znaczenie sekwencji, a pedanteria reżyserii potęguje w widzu dramat ludzi „uwikłanych w życie” lub określających je „garbatym losem”, ludzi, dla których wydaje się nie ma ratunku. Jak w treści – zapisie debaty Czekając na Godota może najlepiej oddającego wewnętrzny dramat człowieka oczekującego na coś lub kogoś, o kim nie wiadomo czy istnieje, czy przyjdzie i będzie w stanie pomóc. W sztuce niewątpliwe odniesienie do Boga. Niektóre ze scen są nie tyle smutne, co przygnębiające, to jakby wołanie z krainy bez wyjścia, nie bardzo wiadomo, co dalej. Z braku zgody na swój los zachowują się irracjonalnie – pod drzewem wyczekują wybawiciela z marazmu. Chyba, że jest to majacząca symbolika biblijna? W scenie charakterystyka populacji tego czasu, ukazana przez pryzmat życia czterech bohaterów oraz ich potrzeb i problemów. Potrzeby, wiadomo, mają różne, ale problem wspólny, życie bezsensownie im przemija i nie mają z kim o tym pomówić, a sami ze sobą nie mogą: Vladimira nurtują problemy natury duchowej, a Estragon pochłonięty jest materią. To nie fikcja, lecz rzeczywistość odzwierciedlająca, co dla kogo jest ważne. W różnych wariantach życia kolejnych bohaterów Pozza i Lyckyego powraca problematyka i pytanie o Godota. Nie ma więc „narzędzi”, by udowodnić istnienie, ale też nie ma, by jego istnieniu zaprzeczyć, niemniej prawdopodobieństwo nurtuje i można życie spędzić na wędrówce, jak tych dwu, w poszukiwaniu go. Teatr  stworzony przez Becketta jest niewątpliwą egzemplifikacją nieszczęść wynikających z porzucenia trwającej kilka stuleci rzeczywistości metafizycznej. Sądzę więc, że to zagadnienie jest ważne dla duszpasterza młodych, gdyż implikuje przebudowę świata wartości, to jakby pchnięcie kuli ziemskiej w ruch w przeciwnym kierunku.

    Ukazanie się zapisu dialogów świadczy, że refleksja nad losem człowieka i Twórcą świata jego egzystencji jest ciągle żywa i potrzebna ludziom na każdym etapie cywilizacyjnego rozwoju. W nowej postchrześcijańskiej rzeczywistości, jak piszą rozmówcy: „Nie powstał żaden nowy porządek sensu” (Od autorów). Istniejący dotąd został odrzucony, choć ponad dwa wieki porządkował funkcjonowanie cywilizacji. W tym znaczeniu duszpasterstwo z Beckettem może być otwarciem kolejnej debaty światopoglądowej. Warto przy tym zauważyć, że obecny świat postchrześcijański, to zaledwie część ludzkości – ogromna większość żyje w różnych tradycjach religijnych.

 Tkanie dwóch rzeczywistości

    Książka dedykowana studentom krakowskiej „Beczki” jest kolejną pozycją o. Pydy OP, który, jak myślę, w oparciu o swoje publikacje dokonuje modyfikacji duszpasterstwa akademickiego. Już bowiem nie tylko ambona-pulpit, ale także czytanie, studium, listy i poradniki. We wszystkich formach wypowiedzi dominuje wieloaspektowa refleksja nad składnikami  rzeczywistości duchowo-materialnej, w której żyjemy i sposobem dojrzewania przez rozwój myślenia roztropnego, a także formację duchową i moralną młodych ludzi. Nie waha się w podejmowaniu tez kontrowersyjnych, formułować zaskakujących pytań i odpowiedzi, inspirować lub wręcz prowokować przez radykalne stawianie kropki nad „i”, choćby w sferze przekazywania życia czy odejścia ze stanu duchownego. Jest klarowny, jego poglądy są jasno określone, przekonujące. Książka treściowo i tematycznie wielostronna, świadczy o dociekliwości Autora i trafności jego spostrzeżeń, m.in. tekst o wciskaniu „kitu”, jako obezwładniającego sposobu na  uwikłanie człowieka w sztucznych problemach. A w sferze duchowej wykorzystywanie zakorzenionych w człowieku pragnień religijnych. Próba przysłowiowego „kitu” to wciskanie mu duchowości jakiejkolwiek religii lub nie związanej z żadną. Trzeba więc uczyć się odróżniać prawdę od zakłamania. Przyjąć to co duchowo zdrowe i odrzucić to, co toksyczne, a najogólniej zachować zdrowy rozsądek. Bombardowani zmanipulowanymi „prawdami” gubimy go, nie mając czasu na konfrontację. Warto odnotować również tekst o emocjach, które mogą okazać się strategiczne w kreatywności osobistej lub miażdżące kogoś. W analizie zagadnienia błyskotliwe i trafione argumenty. Widać, że Autor ma przejrzystą i zwartą koncepcję opartą na walorach rozwoju intelektualnego i moralnego. To mądra pedagogika sięgająca przyszłości obecnych studentów, ale wkrótce odpowiedzialnych za innych.

Cyzelowanie duchowości – współpraca z aniołem…

     Znaczenie, piękno i użyteczność tej swoistej korespondencji polega na bogactwie poruszanych w niej wątków. Ich refleksyjna lektura może prowadzić do zastosowania przy rachunku sumienia i to całkiem niezwykłego: z medytacją nad własną dyscypliną wewnętrzną czy też ważnymi pytaniami życiowymi. Konfrontacja sugestii starego anioła z własnym życiem i sposobem  postępowania może zaowocować postanowieniami o mnogości korekt, zwłaszcza ludzi duchowo zmęczonych, wypalonych czy mających trudności z koncentracją na rzeczach ważnych, lub pozbawionych silnej woli. Taka spowiedź może się okazać duchową przygodą, stworzyć psychiczny komfort w zmodyfikowanych i bardziej dojrzałych relacjach z Chrystusem. W obu częściach tych Listów wybrzmiewa syntetyzująca trafność rzeczywistości po obu stronach kratki konfesjonału. Publikacja jest też rodzajem… suflera duchowego. Jej plusem jest zwarta forma wypowiedzi, przez co można z łatwością i bez znużenia zapoznać się z wieloma problemami. Listy niewątpliwie zawierają emocjonalny ładunek osobisty Autora – duszpasterza. To dobrze przemyślana inicjatywa, rodzaj duchowego przewodnika, szczególnie przy „instruktarzu dla młodego adepta” sztuki, który ma się opiekować człowiekiem. Przyczynek do budowania rozumnego i odpowiedzialnego życia wiarą.

…i potyczki z diabłem

    W Zakończeniu tej publikacji o. Pyda OP pisze: „Chodzi o to, aby najpierw z człowieka, który wszystko dostaje od swojego Boga i Ojca, zrobić naszego klienta, który wszystko musi od nas kupić. Później kilkoma sprawnymi ruchami z naszego klienta czynimy naszego dłużnika. Na koniec z niewypłacalnego dłużnika staje się on naszym niewolnikiem”. To podsumowanie instruktażu.                     

    Jest to niewątpliwie ważna i zobowiązująca do refleksji pozycja o świecie duchowym, w którym roi się od złych duchów, a który jest tak samo rzeczywisty, jak ten w którym żyjemy. Tym bardziej, że coraz więcej osób, poprzez zaangażowanie w różne nurty psychologii i filozofii, a także nośny medialnie New Age, ulega wpływom złych duchów. O. Pyda OP podjął próbę prezentacji jednej, „pracowitej” doby diabła. Zawarł w niej wiele istotnych, a także interesujących informacji o sposobach działania tego złego ducha oraz zagrożeniach przy braku duchowej czujności. Diabeł z pewnością jest pracoholikiem, gdyż ma zadanie wykorzystania każdej sytuacji. Z satanizmem powiązane są podszywające się pod psychologię jako naukę rozmaite nurty okultyzmu i posługując się jej słownikiem, promują nie tylko jego zasady, lecz także rytuały; następuje też rozwój technik manipulacji ludźmi poprzez, np. psychotronikę i rozmaitość sekt. W tym kontekście można się zastanawiać czy lawinowo postępująca laicyzacja jest naturalnym zjawiskiem, czy też sztucznie wypromowanym, m.in. przez zwolenników różnych prądów pseudofilozoficznych,  religijnych i kultów, które przeciwne są wierze w Boga. Książka przekonuje o potrzebie wpisania w swoją świadomość istoty zagrożeń wynikających, bądź to z małej wiedzy, bądź niedoceniania znaczenia sprytnych podchodów diabła. W scenie kuszenia Jezusa na pustyni, w pewnym momencie, szatan zażądał od Niego pokłonu – powiedzielibyśmy symbolicznego aktu. Tymczasem jest to zuchwałe wyzwanie rzucone Bogu, gdyż czynność symboliczna otwiera  człowieka na działanie ducha, w tym wypadku złego, ale może być działanie pozytywne, kreśląc na sobie znak krzyża przywołujemy Trójcę Świętą. Jeśli otwieramy się na działanie Ducha Bożego, to On działa w nas. I chyba o taką świadomość o. Januszowi Pydzie OP chodzi.

Warto oddać się lekturze tych książek, gdyż stanowią ważny punkt odniesienia do osobistych przemyśleń i służą budowaniu racjonalnej wiary. Ich użyteczność nie do przecenienia.

Ryszard Hubicki