Wartość życia

Wartość życia

Gdy śmierć zagląda nam w oczy, wartość życia wzrasta.

Śmierć nie jest już obca w moim domu. Składała mi swe nieproszone wizyty zbyt wiele razy. Dwie z nich pamiętam szczególnie żywo, to te, gdy czarny anioł przyszedł po moich rodziców.

Pamiętam ostatnie słowa mojego ojca — jakżebym mógł je zapomnieć? Jednak najbardziej prześladują mnie moje ostatnie słowa wypowiedziane do niego.

Śmierć często obarcza tych, którzy zostali, poczuciem winy. Prześladują nas wspomnienia tego, czego nie powiedzieliśmy czy nie zrobiliśmy, albo rany, które zadaliśmy zmarłym. Moje poczucie winy tkwi w nieczułych, głupich słowach, które wypowiedziałem do ojca. Powiedziałem coś złego, młodzieńcze głupstwo, i śmierć nie pozwoliła mi za nie przeprosić.

Jakże pragnąłbym odegrać tę scenę z życia powtórnie, ale na to jest już za późno. Muszę zaufać, że tę ranę uzdrowi niebo. To, co się stało, można wybaczyć, zlekceważyć albo się o to spierać, a w pewnych wypadkach nawet naprawić. Nigdy jednak nie można tego anulować.

Pewnych rzeczy nie da się zatrzymać: kuli wystrzelonej z pistoletu, strzały wypuszczonej z łuku i słowa, które wyszło już z ust. Możemy się modlić, aby kula nie trafiła celu albo strzała upadła na ziemię, nikogo nie raniąc, ale nie możemy im rozkazać, by w połowie swego lotu zawróciły.

Cóż takiego powiedziałem, co każe mi teraz przeklinać własny język? Nie były to słowa buntu ani krzyk złości. Były to słowa wyparcia — niezgoda na przyjęcie ostatniego stwierdzenia mego ojca. Po prostu powiedziałem:

— Nie mów tak, tato.

W ostatnich chwilach ojciec próbował zostawić mi spuściznę, z którą mógłbym żyć. Starał się pokonać własne cierpienie i dodać mi otuchy. Był heroiczny, a ja uciekłem przed jego słowami jak tchórz. Nie potrafiłem stawić czoła temu, czemu on musiał sprostać.

Uciekłem w niewiedzę. Gdy tylko zrozumiałem tych kilka jego słów, odskoczyłem od nich.

— Synu — powiedział — w dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem i wiary ustrzegłem.

Cytował ostatnie słowa apostoła Pawła do jego ucznia Tymoteusza (2 Tm 4,7), ale nie rozpoznałem tego. Nigdy nie czytałem Biblii — nie miałem wiary, której mógłbym ustrzec, ani nie uczestniczyłem w biegu, który mógłbym ukończyć.

Ojciec przemawiał z pozycji zwycięzcy. Wiedział, kim był i dokąd idzie. Ja w jego słowach potrafiłem dostrzec jedynie zapowiedź, że niedługo umrze.

Cóż to była z mojej strony za impertynencja, gdy odpowiedziałem mu: „Nie mów tak”. Skarciłem ojca w najdzielniejszej chwili jego życia. Własną niewiarą zdeptałem jego duszę.

Niczego więcej już sobie nie powiedzieliśmy — nigdy. Zarzuciłem jego sparaliżowane ramiona na swoją szyję i unosząc jego bezwładne ciało, podpierając plecy i ramiona, zaciągnąłem do łóżka. Potem wyszedłem z jego pokoju i skupiłem się na swoim zadaniu domowym.

Godzinę później moją naukę przerwał huk z odległej części domu. Pobiegłem, by sprawdzić, co się stało. Znalazłem ojca nieprzytomnego, leżącego na podłodze. Krew ciekła mu z nosa i uszu.

Leżał półtora dnia w śpiączce, zanim śmiertelne konwulsje oznajmiły jego kres. Kiedy jego ciężki oddech ustał, pochyliłem się i pocałowałem go w czoło.

Nie płakałem. Przez następne kilka dni — w czasie wizyt rodziny i pogrzebu — grałem na zewnątrz człowieka bardzo spokojnego. W środku jednak byłem załamany.

Ile znaczył dla mnie ojciec? Zrobiłbym wtedy wszystko, co w mojej mocy, oddałbym wszystko, co miałem, by mieć go z powrotem. Nigdy nie odczuwałem klęski tak ostatecznej ani nie straciłem kogoś tak drogiego jak on. Zdarzyło się to trzydzieści cztery lata temu i nie potrzeba psychologa, aby stwierdzić, że nie uporałem się tym do dziś.

tłum. Justyna Grzegorczyk

Fragmenty pochodzą ze zbioru Boża witamina C dla ducha mężczyzn opracowanego przez Larry’ego Millera, który ukaże się niebawem nakładem wydawnictwa Zysk i S–ka.

Wartość życia
R.C. Sproul

(ur. 13 lutego 1939 r. w Pittsburghu, Pensylwania, Stany Zjednoczone zm. 14 grudnia 2017 r. w Altamonte Springs, Floryda, Stany Zjednoczone) – Robert Charles Sproul, amerykański duchowny, ewangelista i teolog prezbiteriański, jeden z czołowych przedstawicieli konserwatywnego...