Okładka książki „Felietony zza hołdy" na tle gazet

„Felietony zza hołdy” w mediach

O Kościele uczciwym, rozumnym, prawdomównym, wrażliwym na drugiego człowieka, po prostu ewangelicznym marzy każdy katolik. Nie dziwi więc zainteresowanie najnowszą książką ks. G. Strzelczyka. Oto niektóre z materiałów medialnych na jej temat.

Tygodnik „Idziemy” oraz idziemy.pl, Ze śląskiej prowincji:

Wybór felietonów ks. Grzegorza Strzelczyka publikowanych od ośmiu lat na łamach miesięcznika „W Drodze” ukazał się w formie książkowej.

Autor od 23 lat jest kapłanem archidiecezji katowickiej, obronił doktorat z teologii dogmatycznej na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie, od dwóch lat jest proboszczem parafii św. Maksymiliana Marii Kolbego w Tychach. „To bardzo ciekawa, porywająca i niezwykle pouczająca opowieść o Kościele – takim, o jakim wielu z nas marzy: uczciwym, rozumnym, prawdomównym, wrażliwym na drugiego człowieka, po prostu ewangelicznym.

Autor w niezwykle prosty i jednocześnie trafny sposób diagnozuje to, co nas w Kościele boli, obnaża to, co w nim słabe, co często oburza, z czym nie potrafimy sobie poradzić. I wytrąca nas z błogiego spokoju – zachęca we wstępie do książki Katarzyna Kolska, zastępca redaktora naczelnego miesięcznika „W Drodze”.

Kiedy się czyta felietony śląskiego duchownego pisane w cyklu „Śląska prowincja”, zadziwia ich aktualność, reagowanie na trudne sytuacje wokół nas i szczera troska o Kościół. Swoimi pomysłami autor stara się przybliżać ludzi do Boga.

Tygodnik „Idziemy” objął patronat medialny nad publikacją.

Poranek „Siódma9″, Ks. Grzegorz Strzelczyk o kryzysie w Kościele:

Na razie trwa trzęsienie ziemi. Wybiegliśmy z domów na ulice i rozglądamy się z pewnym niepokojem i zastanawiamy, co jeszcze się zawali. Zanim zaczniemy się zastanawiać to trzeba wbiec na gruzy i należy wyciągać tych, których przysypało. To będzie wymagać gigantycznej odwagi od tych, którzy przetrwali.


– powiedział w Poranku „Siódma9” ks. Grzegorz Strzelczyk, autor książki Felietony zza hołdy (Wyd. W drodze).

Kościół jest permanentnie w kryzysie, bo nie jest Królestwem Bożym. Jesteśmy pielgrzymami z daleka od Pana, jak to poetycko mówił św. Paweł. Czasami jest to bardziej, a czasami mniej dojmujące. Teraz mamy doświadczenie tego pierwszego, ale bywało gorzej. Nadzieja polega na tym, że wiemy, że z tego gorzej dało się wyjść, teraz też da się to zrobić.


– powiedział ks. Strzelczyk.

Rozmówca Marcina Fijołka tłumaczył czym jego zdaniem jest tzw. laboratorium klerykalizmu.

Bywa tak, że w pewnych kręgach i środowiskach panuje myślenie, że Kościół to właściwie kler. To bardzo łatwo przechodzi w myślenie, że «mój prywatny interes jako duchownego jest tak naprawdę interesem Kościoła, więc wszyscy inni mają mi służyć». Tak myślące jednostki potrafią bardzo skutecznie zakwaszać życie kościelne”.


– mówił ks. Strzelczyk.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy: siodma9.pl

Opoka.org.pl, Felieton bez śląskich wyrazów. Za to o celibacie:

Być może pierwszą rzeczą do zrobienia — i może nawet nie tak trudną w praktyce — jest oddzielenie momentu uroczystej deklaracji życia w celibacie od momentu święceń. Tak aby pewien strumień seminaryjnego przygotowania był wyraźnie nakierowany na ten właśnie moment. Przy czym taka decyzja musiałaby być podejmowana odpowiednio wcześnie przed święceniami (może w ogóle przed liturgicznym dopuszczeniem do grona kandydatów do święceń?) oraz obowiązywać nawet w wypadku nieprzyjęcia święceń — chodzi też o skutki prawne na przykład w postaci przeszkody do zawarcia małżeństwa. No bo jeśli ktoś wybierał bezżeństwo nie dla niego samego, a jedynie ze względu na przewidywane święcenia, to czy rzeczywiście możemy mówić o tym, że rozpoznał „dar i powołanie” do celibatu?

Zobowiązanie do celibatu pojawia się dopiero w liturgii święceń. Oczywiście ma to historyczne uzasadnienie, bo celibat wprowadzany był ze względów praktycznych, a nie teologicznych, zobowiązanie do niego miało zatem mizerne odbicie  w  liturgii.  Ale  czy  nie  powinniśmy  dać  mu  dziś  należytego miejsca? Uroczyście celebruje się przecież przyjmowanie przez kandydatów lektoratu i akolitatu (o obłóczynach nie wspomnę), których egzystencjalne konsekwencje są minimalne. Może czas na zmiany? Tylko takie, które nie zadowolą żadnego ze skrajnych skrzydeł…

Obszerniejszy fragment tekstu dostępny jest na stronie: Opoka.org.pl

Siodma9.pl,  „Felietony zza hołdy” , ks. Grzegorz Strzelczyk:

To jest książka o Kościele – takim, o jakim wielu z nas marzy: uczciwym, rozumnym, prawdomównym, wrażliwym na drugiego człowieka, po prostu ewangelicznym. Autor w niezwykle prosty i jednocześnie trafny sposób diagnozuje to, co nas w Kościele boli, obnaża to, co w nim słabe, co nas zawstydza, często oburza, z czym nie potrafimy sobie poradzić. I wytrąca nas z błogiego spokoju. Bo Kościół, o którym pisze ks. Grzegorz Strzelczyk, to wspólnota ludzi wierzących, odpowiedzialna za siebie, za innych i za wiarę, która nie jest tylko pamiątką po rodzicach, ale sposobem życia.

Książka powstała po to, by niejako dać drugi oddech felietonom ks. Strzelczyka, opublikowanych na przestrzeni kilku lat w miesięczniku „W drodze” w cyklu Śląska prowincja. Choć niektóre z nich napisane zostały przed laty, wciąż zastanawiają swoją aktualnością, a nawet proroczym tonem…

Opoka.org.pl, Trza rzykać:

„Rzykanie” to po śląsku modlitwa. O tym, że w ogóle „trza rzykać”, czytelników „W drodze” raczej nie trzeba przekonywać, chodzić więc będzie o pewną szczególną intencję. Nim ją jednak wyjawię, proszę o chwilę cierpliwości — wstęp do tego będzie nieznośnie autobiograficzny. Ale cóż: autor ma swoje prawa.

Najpierw coming out. Z pierwszego wykształcenia jestem technikiem. Dawno, dawno temu, gdy jeszcze po przenośne komputery chodziło się mniej więcej tak, jak po łoże z paralitykiem (czyli we czterech), w nieodległym Bytomiu skończyłem specjalność „elektroniczne maszyny i systemy cyfrowe”. Czyli w praktyce elektronikę silnie zorientowaną na informatykę, która wówczas — a była to końcówka lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku — zaczynała nabierać rozpędu. Komputerów w prywatnych rękach było niewiele. Przedmiotem westchnień z końca mojej podstawówki były maszyny, do których pro-gramy wgrywało się godzinami z kaset magnetofonowych. Pierwszego języka programowania nauczyłem się więc „na sucho”, symulując w głowie wyniki działania kodu… Zebrało się dziadkowi na wspominki. Już kończę…

Obszerniejszy fragment tekstu dostępny jest na stronie: opoka.org.pl

Wiara.pl, Felieton bez śląskich wyrazów. Za to o celibacie:

Niestety, teraz będzie wątek autobiograficzny – no bo śląskiego kontekstu zabraknąć nie może. Od kilku lat moja sytuacja jest dość specyficzna, wciąż dość wyjątkowa w polskim Kościele. Żyjąc w celibacie (od podjęcia decyzji będzie już ze 30 lat), formuję do święceń diakonatu żonatych kandydatów. Jakby tego było mało, naprzeciwko mojego „biura”, drzwi w drzwi, mieszka greckokatolicki prezbiter z żoną i dziećmi. Bodźców do przemyślenia roli małżeństwa lub celibatu w życiu duchownego miałem zatem ostatnio sporo. I zwłaszcza jeden wątek chodzi mi po głowie. Otóż Katechizm Kościoła katolickiego mówi tak: „Wszyscy pełniący posługę święceń w Kościele łacińskim, z wyjątkiem stałych diakonów, są zazwyczaj wybierani spośród wierzących nieżonatych mężczyzn, którzy chcą zachować celibat »dla Królestwa niebieskiego«” (1579). Ci, których Kościół święci na prezbiterów, są wybierani spośród tych, którzy chcą zachować celibat. Tekst sugeruje nie tylko pewną rozłączność, ale i uprzedniość decyzji dotyczącej celibatu (po stronie kandydata) w stosunku do decyzji o święceniach (po stronie przełożonych)…

Obszerniejszy fragment tekstu dostępny jest na stronie: wiara.pl

Przewodnik-katolicki.pl, Felietony zza hołdy:

To jest książka o Kościele – takim, o jakim wielu z nas marzy: uczciwym, rozumnym, prawdomównym, wrażliwym na drugiego człowieka, po prostu ewangelicznym. Autor w niezwykle prosty i jednocześnie trafny sposób diagnozuje to, co nas w Kościele boli, obnaża to, co w nim słabe, co nas zawstydza, często oburza, z czym nie potrafimy sobie poradzić. I wytrąca nas z błogiego spokoju. Bo Kościół, o którym pisze ks. Grzegorz Strzelczyk, to wspólnota ludzi wierzących, odpowiedzialna za siebie, za innych i za wiarę, która nie jest tylko pamiątką po rodzicach, ale sposobem życia…

Pełna wersja informacji prasowej dostępna jest na stronie: przewodnik-katolicki.pl

Radio Kraków, Felietony zza hołdy, Anna Kluza-Łoś:

To jest książka o Kościele – takim, o jakim wielu z nas marzy: uczciwym, rozumnym, prawdomównym, wrażliwym na drugiego człowieka, po prostu ewangelicznym. Utopia – nic podobnego – mocno stąpający po ziemi śląski realizm – spotkanie z felietonami, które – mimo zasady gatunku – nic nie tracą na aktualności, wręcz przeciwnie często mają rys prorocki. Autor ks. GRZEGORZ STRZELCZYK, doktor teologii dogmatycznej, proboszcz parafii św. Maksymiliana Kolbego w Tychach. Od grudnia 2020 roku członek Zarządu Fundacji Świętego Józefa KEP. Ale przede wszystkim wnikliwy obserwator życia, poetycka dusza, czuły fotografik m.in. przyrody.

Posłuchaj ROZMOWY

Główne zainteresowania badawcze ks. Grzegorza Strzelczyka to chrystologia, a zwłaszcza problemy współczesnych reinterpretacji klasycznej chrystologii dogmatycznej. Także historia teologii (metody teologicznej), kwestia związku teologii z doświadczeniem, wykorzystanie nowych technologii do wsparcia „warsztatu” teologicznego. Od 2013 roku stały felietonista miesięcznika „W drodze” pisze do rubryki Śląska prowincja.

liturgia.pl, Kościół: kocham i (nie)rozumiem – recenzja książki „Felietony zza hołdy” ks. Grzegorza Strzelczyka, Monika Pławecka OSU:

Dlaczego farorzowi w Tychach fuzekle kojarzą się z Wielkanocą, a tajemniczy pyrlik i żelozko (które wcale żelazkiem nie jest!) mogą być cenną wskazówką, jak członkowie Kościoła powinni reagować w obliczu kryzysu? Kto ciekaw tych śląskich smaczków, musi zagłębić się w lekturę osobiście, choć bez wątpienia także przedstawiciele innych regionów Polski odnajdą się w niejednym wątku poruszonym przez ks. Strzelczyka.

Eklezjologia urazowa

Tak w skrócie można by określić tematykę całej książki. To wieloodcinkowa opowieść o Kościele, Jego blaskach i cieniach, o tym, co cieszy serce i o tym, co wywołuje głębokie zmarszczki smutku i niezrozumienia. Kościół to bardziej ktoś niż coś, stąd jest to tak naprawdę – w jakiejś części – historia każdego, kto przez chrzest stał się członkiem Winnicy Pana. Warto tej wielobarwnej opowieści posłuchać, bo snuje ją ktoś, komu na Kościele autentycznie zależy.

Żadło, fyrlok, fuzekle, pyrlik i żelozko

Dla laika w kwestiach śląskiej godki słowa-klucze niektórych felietonów mogą stanowić nie lada zagadkę. Autor śpieszy jednak zawsze z przebogatym wyjaśnieniem, ubarwionym zazwyczaj jakimś niebanalnym wątkiem autobiograficznym. Co zatem ma wspólnego żadło z listem św. Jakuba, w czym pandemia podobna jest do fyrloka, dlaczego farorzowi w Tychach fuzekle kojarzą się z Wielkanocą, a tajemniczy pyrlik i żelozko (które wcale żelazkiem nie jest!) mogą być cenną wskazówką, jak członkowie Kościoła powinni reagować w obliczu kryzysu? Jakie cenne obserwacje można wyciągnąć z zestawienia polskich spółek górniczych z kościelną strukturą hierarchiczną? Kto ciekaw tych śląskich smaczków, musi zagłębić się w lekturę osobiście, choć bez wątpienia także przedstawiciele innych regionów Polski odnajdą się w niejednym wątku poruszonym przez ks. Strzelczyka (…)

Pełna wersja recenzji dostępna jest na stronie: liturgia.pl

Radio Nadzieja, 16 sierpnia 2021 r.:

przewodnik-katolicki.pl, Czas na zmianę modelu formacji, Małgorzata Bilska:

W książce Felietony zza hołdy pisze Ksiądz m.in. o przemocy seksualnej w Kościele. Czy to wina słabości jednostek, czy u podstaw leży błąd teologiczny? Jak Ksiądz widzi to dziś, będąc bogatszym o nowe doświadczenia w Fundacji św. Józefa?

– Niezrównoważona teologia może utrudniać reagowanie na wykorzystanie seksualne. Chodzi mi np. o koncepcję Kościoła, posługi prezbiterów, która przeakcentowuje ich godność. Wyeksportowuje ich w przestrzeń świętości i nietykalności, pewnej nieskazitelności, co sprawia, że nie wierzy się ich ofiarom. Musi się dokonać swoista desakralizacja myślenia o posługach kościelnych.

Sakralizacja nastąpiła po Soborze Trydenckim, na skutek polemiki z protestantami. W Katechizmie Trydenckim padły słowa, które zdeterminowały katechizmy do XX w.: „nic wyższego od kapłaństwa na tym świecie pomyśleć się nie zdoła”; „księży można nazywać nie tylko aniołami, ale wręcz bogami”. Nawet jeżeli w większości katechizmów nie używano już tych określeń, to jeszcze niedawno naukę dzieci o sakramencie święceń zaczynano od tego, jak wielka jest godność kapłaństwa… Kapłani są namiestnikami Boga na ziemi. Jeżeli dziecku wbiło się w głowę taką teologię, to każdy znak zainteresowania ze strony namiestnika Boga był traktowany jako wielki przywilej, łaska. Rodzice tracili czujność. Dzieci były bezbronne…

Obszerniejsza wersja rozmowy z ks. Grzegorzem Strzelczykiem dostępna jest na stronie: przewodnik-katolicki.pl

Aleteia.pl, Moi parafianie wiedzą, że mogą w każdej chwili zadzwonić: rozmowa z ks. Grzegorzem Strzelczykiem:

„Jedną z pierwszych rzeczy, jaką wprowadziłem, było żegnanie się z każdym po zakończeniu mszy. Moment podania ręki, wymiany uśmiechów, rozmowy, pomaga przełamać lody” – opowiada ks. dr Grzegorz Strzelczyk.

Z  ks. dr. Grzegorzem Strzelczykiem, proboszczem parafii pw. św. Maksymiliana Marii Kolbego w Tychach, doktorem teologii dogmatycznej, członkiem zarządu Fundacji Świętego Józefa Konferencji Episkopatu Polski, autorem m. in. książki „Felietony zza Hołdy” (2021), rozmawia Małgorzata Bilska.

(…) W książce „Felietony zza hołdy” czytałam zabawny opis, jak chodziliście z wikarym po kolędzie. Co w proboszczowaniu (ksiądz ma świeże spojrzenie jako naukowiec) jest najtrudniejsze?

To, że z większością parafian nie mam bezpośredniego kontaktu na co dzień. Nawet kolęda go nie daje a w tym roku jej nie było. Największy kłopot mam z dotarciem do ludzi, którzy nie uczestniczą w życiu parafii. Pandemia zablokowała jakieś 70 procent możliwości działania a przecież żeby ludzi zainteresować wiarą, sprowadzić do kościoła, trzeba się z nimi osobiście spotykać. Bez tego niewiele da się zrobić…

Pełna wersja rozmowy dostępna jest na stronie: Aleteia.pl.

niezawodnanadzieja.blog.deon.pl, Felietony zza hołdy, Magdalena Urbańska:

Ksiądz Grzegorz Strzelczyk, czy to nazwisko mówi ci cokolwiek? Mnie owszem, od dawien dawna uwielbiam krótkie i mądre komentarze tego śląskiego proboszcza. Czytałam wiele jego wypowiedzi, ostatnio też trafiła do mnie książka – zbiór opublikowanych na przestrzeni kilku lat tekstów, które ukazały się w miesięczniku „W drodze” w cyklu Śląska prowincja.

Powiedzmy szczerze – autor to wybitny teolog, doktor teologii dogmatycznej, ale też zwyczajnie niezwyczajny proboszcz w Tychach. Człowiek wszechstronny, z niesamowicie otwartym umysłem i gorącym sercem. Skąd taka opinia? Wystarczy przeczytać kilka jego wypowiedzi, by dostrzec, że ten człowiek wyróżnia się swoim sposobem patrzenia i mówienia.

Nie jestem wielką fanką felietonów, choć sama jestem też ich autorką. Często jednak irytuje mnie czytanie cudzych opinii z pewnym przekazem w tle: „patrz na mnie, jestem najmądrzejszy”. Takiej postawy u ks. Strzelczyka nie znajdziemy, więc jego felietony – mimo, że czytałam je długo – były dla mnie niesamowitą ucztą dla serca i głowy.

Tematyka, której dotyka autor jest tak szeroka jak wielobarwny jest sam Kościół Katolicki i codzienne życie. Modlitwa, sakramenty, zagrożenia duchowe, celibat, kryzysy w Kościele, przemoc seksualna, wrażliwość na drugiego i wiele innych…

Pełna wersja recenzji dostępna jest na stronie: niezawodnanadzieja.blog.deon.pl.