Jl 2,12–18 / Ps 51 / 2 Kor 5,20–6,3 / Mt 6,1–6.16–18
[18 lutego 2026 / Środa Popielcowa]
Wyobraźcie sobie więzienie na planie wieloboku z wieżą strażniczą pośrodku. Duże okna cel – bez krat – zwrócone są ku wewnętrznemu dziedzińcowi z wartownią na kształt kolumny. Ta dziwna konstrukcja panopticum pozwala obserwować wszystkich więźniów jednocześnie. Ważne, że osadzeni nie wiedzą, kiedy i czy są kontrolowani. Efekt? Brak przemocy, porządek, samokontrola zamiast karania… i – co najważniejsze – przemożne poczucie władzy tych, którzy w imię szczęścia większości „wzorowych obywateli” rozwiązali problem tych „nieprzystosowanych”. To nie scena z kiepskiego horroru, lecz model społeczeństwa utylitarystycznego wymyślony przez Jeremy’ego Benthama, angielskiego filozofa i prawnika żyjącego w XVIII wieku.
Siła tego systemu jest subtelna – w wieży strażniczej nie musi siedzieć wartownik. Paradoks polega na tym, że sami osadzeni stają się dla siebie strażnikami. To w ich oczach odbija się zadowolenie lub lęk towarzyszy losu.
Dzisiejsza Ewangelia pokazuje podobną postawę u faryzeuszy. Starają się oni sprawiać wrażenie doskonale wypełniających nakazy Tory (post, modlitwa, jałmużna), bo wiedzą, że są oceniani przez innych. I to nie tylko przez „obcych”, ale także przez „swoich”. Dzięki temu we własnym faryzejskim środowisku łatwo mogą zdobyć uznanie z powodu pozornej świętości. Mogą je także łatwo stracić.
A Bóg? Jest dyskretny, trzykrotnie w tej Ewangelii przypomina, że „widzi w ukryciu”. Jego spojrzenie nie kontroluje, lecz kocha – tak jak spojrzenie Jezusa zwrócone ku bogatemu młodzieńcowi (Mk 10,21) lub „przyjacielowi” Judaszowi (Mt 26,50). Nie wymusza zmian, nie narzuca nawrócenia i nie jest obojętne ani celebrujące. Patrzy z miłością na sprawiedliwych i niesprawiedliwych (Mt 5,45) i nie odpłaca im według ich czynów.
A ty? Czy żyjesz lepiej, bo patrzy na ciebie kochający Ojciec, czy dlatego, że obserwują lub nie obserwują cię inni? W jaki sposób chcesz rozpocząć kolejny już w twoim życiu Wielki Post?
Oceń