Znak na drodze
fot. Ryan Stefan / unsplash

Ml 3,1–4 / Ps 24 / Hbr 2,14–18 / Łk 2,22–40

[2 lutego 2026 / Ofiarowanie Pańskie]

Ewangelista napisze o nim krótko: był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekujący pociechy Izraela, któremu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Tradycja dopowie, że był już starcem, gdy przybył do świątyni, by doświadczyć spełnienia się tych słów, co sugeruje, że być może całe swoje życie czekał.

Kiedy zatem tego dnia, na granicy czasu wyznaczonej przez Boga, Symeon prowadzony przez tego samego Ducha, od którego otrzymał obietnicę, udaje się do świątyni, moglibyśmy się spodziewać, że spotka tam Boga w jakiejś spektakularnej postaci. W końcu tyle na Niego czekał. Wszystko dzieje się jednak inaczej, a przy tym nie umyka wcale zmęczonym oczom Symeona. Mesjasz, którego rozpoznaje w dziecku, nie jest bowiem władcą ani wojownikiem. Nie ma w Nim nic z potęgi, którą można by natychmiast rozpoznać.

Symeon jednak, lepiej niż wielu współczesnych Jezusowi, rozumie, czym naprawdę jest niewola człowieka i kto może ją zakończyć. Nie sprowadza jej – chociaż mógłby – do okupacji, biedy czy choroby. Wie, że prawdziwa niewola dotyczy serca zranionego grzechem, i że tylko Bóg może to serce uleczyć. Dlatego nie dziwi go, że Zbawiciel, którego rozpoznaje w dziecku, jest bezbronny, milczący, zdany na cudze ramiona.

W tradycji prawosławnej to święto nazywa się „dniem spotkania”: reprezentowany przez Symeona stary człowiek przyjmuje na swoje ręce Nowego Adama i widząc w Nim stworzenie odkupione z grzechu, radośnie oddaje mu wszystko to, co sam do tej pory nosił. Paradoks tej sceny polega na tym, że w dziecku, które trzyma, rozpoznaje Boga i Zbawiciela, który jego samego podtrzymuje.

Czyż nie na tym właśnie polega spowiedź? Przychodzimy do konfesjonału jak Symeon do świątyni: z całym swoim życiem, z jego ciężarem i zmęczeniem, i chcemy spotkać Mesjasza. Odpowiedzią Boga nie jest manifestacja siły ani władzy, lecz cicha, bezbronna, niemal ukryta obecność: życie, które trzeba po prostu przyjąć.

Może warto na ten sakrament spojrzeć jak na moment spotkania, na które czekaliśmy bardzo długo.

Ta Ewangelia jest zaproszeniem, byśmy przyszli i przyjęli na swoje zmęczone ręce obiecanego Mesjasza.

Artykuł pochodzi z miesięcznika W drodze 2026, nr 02. Kup cały numer.

Wyczyść
Idź w pokoju!
Łukasz Janik OP

urodzony w 1995 r. – dominikanin, duszpasterz młodzieży, od sierpnia 2025 roku sekretarz miesięcznika „W drodze”. Święcenia kapłańskie przyjął 31.05.2025 r. w Krakowie....

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze