Rekolekcje dla przypadków beznadziejnych
„I jeszcze ja – Zosia” – powiedziała, przedstawiając się i podchodząc blisko, podczas gdy inni opuszczali już zakrystię. Stała przede mną zupełnie nieznana, bardzo młoda kobieta, która patrząc mi prosto w oczy, dziękowała za rekolekcje, mówiła, że bardzo się ...