fot. archiwum redakcji

Tośka Szewczyk

pseudonim osoby wykorzystanej seksualnie przez duchownego, prawdziwe imię i nazwisko jest znane redakcji.

Tośka Szewczyk jest autorką wydanej przez Wydawnictwo Więź książki Nie umarłam. Od krzywdy do wolności (2023).

W październikowym miesięczniku, w tekście Wbrew nienawiści. Moja historia, tak pisze o swoim doświadczeniu:

Nazywam się Tośka Szewczyk. Nazywam się tak od niedawna, bo zaledwie od marca, kiedy trzeba było wybrać pseudonim, którym podpiszę książkę. Polubiłam jednak „Tośkę”. Ma w sobie jakiś rodzaj zadziorności, której wtedy mi zabrakło.

„Wtedy” w moim gimnazjum pojawił się nowy ksiądz (nazwijmy go X) – młody, przebojowy, zupełnie inny od swojego nudnego poprzednika. Szybko zyskał naszą nastoletnią sympatię – mówił naszym językiem, słuchał tej muzyki, co my, miał podobne ideały. W kilka tygodni zgromadził wokół siebie sporą grupę młodych. Oni właśnie stanowili trzon nowo powstałej wspólnoty przy naszym kościele parafialnym. Grupy, do której po czasie nieśmiało dołączyłam.

Co taka wspólnota oznaczała dla dzieciaków z pokręconymi relacjami rodzinnymi, potrzebujących bliskości, zrozumienia, wysłuchania? Dom. Miejsce, w którym można czuć się bezpiecznie, w którym relacje są prawdziwe, w którym znajduje się sens i spotyka się Boga. Myślę, że nie przesadzam. Dla mnie spotkania wspólnoty, przynajmniej na początku jej istnienia, wiązały się z rzeczywistym doświadczeniem stawania twarzą w twarz z dobrym Bogiem. To wtedy zaczęłam czytać słowo, modlić się, nawracać. Nie tylko ja. Byliśmy zakochani w Bogu, pełni motywacji do opowiadania o Nim, szczęśliwi i bezpieczni. Tak nam się przynajmniej wydawało.