Hej ho, hej ho, do pracy by się (nie) szło

Kiedy ostatnio myśleliście o swojej pracy? Albo o sobie w pracy? A może tak dużo i tak intensywnie pracujecie, że nie macie już siły ani ochoty o tym myśleć?

Jest słoneczna niedziela, przedwiośnie, a ja siedzę przy komputerze i piszę recenzję książki. Narzekam? Że piękna pogoda, a ja znów za biurkiem? Albo że niedziela, a ja znów w pracy? Absolutnie nie! Zdążyłam już dotlenić mózg i – po raz kolejny – uświadomić sobie, jak wielką jestem szczęściarą. Praca? Od zawsze robię to, co lubię, i jeszcze mi za to płacą. Czy można chcieć więcej?

Jest słoneczna niedziela, przedwiośnie, wyobraźcie sobie ten fajny spacer, po którym nie chce nam się już robić obiadu, więc zamawiamy jedzenie z dowozem. Dla naszych małych przyjemności pracować musi ktoś inny. I niech ta chwila będzie miejscem, w którym zaczniemy podróż po świecie współczesnego (nie)zatrudnienia wraz z Markiem Szymaniakiem, autorem książki Młócka. Reportaże o pracy przyszłości.

Dzień dobry? Kiepski żart…

Przywiezie nam w końcu ten zamówiony w aplikacji obiad jeden, drugi czy trzeci chłopak albo facet z jednego, drugiego czy trzeciego serwisu, których nazw nie wymienię, bo – po pierwsze – znamy je aż za dobrze, a – po drugie – nie widzę sensu dopieszczania tych firm. Czy są złe? Nie wiem. Wiem, że o swoich klientów dbają bardziej niż o pracowników. Ba, pewnie nierzadko w centralach tych międzynarodowych korporacji o kurierach pędzących z jedzeniem czy zakupami na podrasowanych elektrycznie rowerach w ogóle się nie myśli w kategorii „pracownik”. Wszak nieraz między korpo a najniższym ogniwem nie brak pośredników w postaci agencji pracy tymczasowej. Szymaniak rozmawia z jednym z tych, którzy przywożą nam jedzenie pod drzwi – studentem z Indii, mieszkającym wraz z kolegami na opłotkach Warszawy. Chłopak ma gigantyczny kredyt na naukę zaciągnięty u rodziny, haruje jak wół, gdy nie haruje, to pada na twarz, a dla nas – jak opowiada – jest po prostu przejrzysty. Klienci nie odpowiadają nawet na powitanie, na uśmiech, nie obdarzają też spojrzeniem. Zresztą i on już tego nie robi; przestał mówić nam: „Dzień dobry”.

Nie pytajmy tego bohatera Młócki, czy lubi swoją pracę. Odpowiedź znamy chyba aż za dobrze. Podobnie zaczyna być z tymi, którzy szukają pracy, korzystając z licznych aplikacji. Jak to wygląda? Trochę tak, jak w amerykańskich filmach z mniej więcej połowy ubiegłego wieku –

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2026, nr 04, a przeczytasz cały numer

Wyczyść
Hej ho, hej ho, do pracy by się (nie) szło
Aleksandra Przybylska

absolwentka politologii na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza i studiów podyplomowych z coachingu menedżerskiego na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. Dziennikarka i redaktorka. Mieszka w Poznaniu....

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze