No to mamy papieża! Wiem, wiem, to już nie będzie nowość, kiedy ukaże się ten felieton, ale piszę go nazajutrz po wyborze kardynała Prevosta, który od tej pory będzie znany światu jako Leon XIV. Nie będę się silił na żadną analizę i nie będę próbował przepowiadać przyszłości – jest po prostu radość i nadzieja. O tej ostatniej też nie będę się rozpisywał, chociaż już kilka oczekiwań pojawiło się w mojej głowie. Niech jednak na razie tam zostaną – komentarze i prognozy odkładam chwilowo na bok. Przy okazji uroczystego ogłoszenia wyboru czegoś się też nauczyłem. Otóż, kiedy kardynał protodiakon obwieszczał światu, jakie imię wybrał sobie papież, powiedział: Qui sibi nomen imposuit Leonem decimum quartum, czym dość mnie zaskoczył, bo użył accusativu (biernika), a nie genetivu (dopełniacza): Leonis decimi quarti, jak oczekiwałem. Początkowo pomyślałem, że się pomylił, bo tam – byłem pewien – powinien być genetivus explicativus, i nawet niezbyt pochlebnie pomyślałem sobie o znajomości łaciny wśród współczesnych hierarchów Kościoła. Jednak, pomny nauk moich dawnych mistrzów, postanowiłem sprawdzić, jak się rzeczy mają, i dowiedziałem się, że formuła podstawowa faktycznie uzgadnia imię papieża ze słowem „nomen”, które jest w bierniku, co jest gramatycznie popra
Zostało Ci jeszcze 75% artykułuWykup dostęp do archiwum
- Dostęp do ponad 7000 artykułów
- Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
- Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
Oceń