Twarz
fot. Jacek Hajnos OP

Spełniające się marzenie

Papież Franciszek mówił, że od jakiegoś czasu Jezus chce się wyrwać z kościołów, puka w drzwi kościelne od środka, wygląda również na to, że od zewnątrz puka w drzwi naszych chrześcijańskich domów. Chce po prostu zasiąść z nami do stołu, tak jak na weselu w Kanie Galilejskiej, jak podczas ostatniej wieczerzy.

Dlaczego Żywego szukacie wśród umarłych? – z tym pytaniem zwraca się do zrozpaczonych kobiet wysłannik nieba. Zrozpaczonych, to znaczy bezradnych wobec faktu, którego nie powinno być, a jest, w powszechnym nieomal przekonaniu w sposób bezwzględny. Istnienie śmierci jest przecież niepodważalne. Jeśli czegoś możemy się spodziewać więcej niż na sto procent, to jedynie tego, że pomrzemy. Kobiety idące do grobu wiedzą o tym, ale tej powszechnej wierze, właściwej każdemu człowiekowi, nie dowierzają, bronią się przed przyjęciem do wiadomości, że człowiek, którego pokochały, miałby przestać istnieć. To przekonanie czerpią z autopsji, z tego, co same przeżyły. Dlatego dzisiaj łatwiej nam w tę miłość uwierzyć. Zobaczmy, kto stoi przy krzyżu, na którym umiera ich ukochany syn, kuzyn, przyjaciel, słowem dobry człowiek, dla nich najlepszy z ludzi, do ostatniego oddechu bardziej troszczący się o nich niż o siebie. Widzimy matkę, ciotkę, przyjaciółkę, prawdopodobnie stryjenkę i ukochanego ucznia, według tradycji najmłodszego z apostołów. Jak mówiono u nas na wsi, Jezusowi na koniec zostały jak zwykle baby i dzieci, czyli ci, którzy podobnie jak Emily Dickinson wierzyli, że:

Miłość – jest wcześniej niż Życie –
Trwa dłużej niż Śmierć – jest Stworzenia
Pierwszym Aktem – głównym Aktorem
Na Scenie, jaką jest Ziemia –

(przekład Stanisław Barańczak)

Oczarowani bezsensem śmierci

My jednak, zwłaszcza ostatnie kilka pokoleń, wbrew trwającemu miliardy lat życiowemu doświadczeniu, daliśmy sobie wmówić, że jeśli coś niezniszczalnego na pewno istnieje, to na pewno niezniszczalna śmierć. Z góry więc zakładamy, że życie po życiu jest niemożliwe i możemy to udowodnić na sposób jedynie prawomocny, bo naukowy. Tymczasem filozof Leszek Kołakowski mówi: „Kto może dzisiaj powiedzieć na pewno, że to czy tamto jest niemożliwe? W XVII wieku to było łatwe, zgoda. Kartezjanie byli wszechwiedzący, znali niezawodnie wszystkie prawa ruchu, wiedzieli dokładnie, jak odróżnić rzeczywiste od wyobrażonego, możliwe od niemożliwego. Tak już nie jest. Racjonalizm i scjentyzm pozostały na swoich miejscach, bez zmian, ale nauka dawno utraciła bezwzględną niezawodność”. Co gorsza, ta zabobonna wiara rozpanoszyła się również wśród chrześcijan, którzy przecież powinni być na nią uodpornieni. Tenże filozof, ale i teolog, twierdzi: „Można odnieść wrażenie, że na wydziałach teologii ostatnią rzeczą, o której się słyszy, jest Bóg (…). Cóż to za spektakl! Załamuje się wiek oświecenia i racjonalizmu, światła oświecenia gasną wszędzie, ale nie w Kościołach i u teologów”. Jeśli szukamy dzisiaj przyczyn kościelnych kryzysów, warto by się zastanowić, czy przypadkiem nie jesteśmy sami sobie winni. Wygląda bowiem na to, że utraciliśmy wiarę w życie, gdyż utraciliśmy umiejętność kochania, a co za tym idzie umiejętność bycia szczęśliwymi, nic dziwnego więc, że przestaje się nam chcieć żyć. W miejsce życia ws

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2026, nr 04, a przeczytasz cały numer

Wyczyść
Spełniające się marzenie
Wacław Oszajca SJ

urodzony 28 września 1947 r. w Zwiartowie – jezuita, teolog, poeta, eseista, publicysta prasowy i radiowy, autor licznych książek, znany kaznodzieja i rekolekcjonista. Mieszka w Jastrzębiej Górze....

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze