Iz 35,1–6a.10 / Ps 146 / Jk 5,7–10 / Mt 11,2–11
[14 grudnia 2025 / III niedziela Adwentu]
Jak daleko sięgam pamięcią – czekałem. Zresztą nie tylko ja. Wszyscy czekaliśmy. Wypatrywaliśmy, porównywaliśmy. Zawsze z nutą tęsknoty: Kiedy u nas?
I oto są. Setki kilometrów wylanego asfaltu, równo ułożonych torów. Wskrzeszone rzeki, sunący wzdłuż nich przyodziani w stosowne uniformy cykliści. Od jednego zasobnego miasta do drugiego. Dogoniliśmy peleton. Polska dwudziestą gospodarką globu, przodującą już nie tylko w zbiorze porzeczek, jak na pocieszenie uczyłem się w liceum pośród biedy lat 90. Helwecja cichcem ustępuje Polonii i zadowala się miejscem w trzeciej dziesiątce bogaczy tego świata.
Czy jest jeszcze na co czekać?
Przecież własną pracą zrewitalizowaliśmy zdegradowane środowisko, na miarę naszego klimatu urzeczywistniliśmy wizję Izajasza z pierwszego czytania. Tymi ręcami ograniczyliśmy niedolę braci – ubogich, do których zwraca się Jakub w drugim czytaniu (po gniewnych słowach skierowanych do bogatych na początku rozdziału piątego). Zmieniło się tak wiele, że być może jedynym sposobem, by to zauważyć, jest spojrzenie z zewnątrz.
A jednak. Wciąż jest na co czekać.
„Ludność tego miasta bardzo się zmieniła… Zewnętrznie, mam na myśli… Zresztą i samo miasto… O ubraniach nie ma nawet co mówić. Ale pojawiły się te… Jak im tam… Tramwaje, automobile… Mnie jednak interesują nie tyle autobusy, telefony i inna aparatura, ile sprawa niepomiernie istotniejsza. Czy mieszkańcy tego miasta zmienili się wewnętrznie”.
Woland z Mistrza i Małgorzaty przygląda się moskwiczanom – i pyta. Jeszua Ha-Nocri (ten żywy, nie z tekstu) – też. Nie tylko o moskwiczan, ale i o nas. Bo nie lodówki, aplikacje i oczyszczalnie ścieków nadają sens naszemu życiu. Ostatecznie nie na nie czekaliśmy. Czy poza nowym sprzętem mam nowy wzrok, nowe kroki, nową, mniej grubą skórę, nowy słuch – nowe Życie? Albo choćby tęsknotę za Nim?
Maranatha, przyjdź, Panie, i dokonaj w nas najważniejszego z postępów!
Oceń