Dzieci
fot. NATIONAL CANCER INSTITUTE / UNSPLASH

Nie podoba mi się narracja, w której mniejsze rodziny są określane mianem patologii, a rodzice wyzywani są od egoistów. Nie podoba mi się piętnowanie takich małżonków, bo nie osiągnęli jakiegoś wyimaginowanego celu, a tym samym nie pretendują do miana prawdziwych katolików.

Pewnego dnia bawiłam się z moimi wtedy jeszcze małymi dziećmi w piaskownicy, kiedy nagle, między jedną a drugą piaskową babką, usłyszałam kierowane ewidentnie do mnie słowa: „Czy mogę zadać pani niedyskretne pytanie?”. Powinnam stanowczo odpowiedzieć „nie” i nie wdawać się w żadne dyskusje, ale zwyciężyła we mnie ciekawość, co też bawiącej się obok z wnuczkiem pani przyszło do głowy, żeby w taki sposób zwracać się do obcej sobie kobiety. Z promiennym uśmiechem na ustach zachęciłam ją więc do wypowiedzenia tego, co ewidentnie leżało jej na wątrobie. A to niedyskretne pytanie brzmiało tak: „Czy wszystkie pani dzieci były planowane?”. Lekko zaniemówiłam, bo na jakiej podstawie mogła pani stwierdzić, że jest inaczej, wszak dzieci były czyste, radosne i zadbane. Moja mina po usłyszeniu tego pytania sprawiła jednak, że pani szybko zaczęła przepraszać za brak taktu (dobrze, że się zreflektowała!) i tłumaczyć się, że nieczęsto spotyka mamę z gromadką dzieci i że dla niej to niecodzienny widok, bo kto w tych czasach decyduje się na kilkoro dzieci. W potocznym myśleniu – albo wariaci, albo patologia, albo… katolicy.

Mam pięcioro dzieci nie dlatego, że ktoś mi kazał, nie dlatego, że miałam wyrobić jakąś normę, tylko dlatego, że tak chciałam, a w zasadzie chcieliśmy, bo dzieci to nasza wspólna sprawa. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale dopóki nie urodziło się nasze piąte dziecko, czułam, że kogoś w naszym domu jeszcze brakuje. Droga do posiadania dużej rodziny nie była prosta. Na własnej skórze doświadczyłam, co to znaczy po raz kolejny patrzeć ze łzami w oczach na negatywny test ciążowy, słuchać wścibskich pytań – „Nie chcecie mieć dzieci czy nie możecie?” – zastanawiać się, co ze mną jest nie tak, że nie mogę zajść w ciążę. Po urodzeniu pierwszego dziecka, na które czekaliśmy kilka lat, usłyszałam od mojej lekarki: „Niech się pani cieszy, że ma to jedno, bo przy takich zaburzeniach hormonalnych różnie może być”. Nim na świecie pojawiło się moje drugie dziecko, minęły kolejne lata. Z czasem, wbrew początkowym prognozom, staliśmy się rodziną wielodzietną czy dużą, jak niektórzy taki model rodziny określają. Nigdy z tego powodu nie czułam się lepszą ani gorszą katoliczką. Wielodzietność nie definiowała mojej tożsamości ani nic nie mówiła o poziomie mojej duchowości czy przeżywanej wiary, nie była też barometrem poziomu mojego katolicyzmu. Nie sprawiała, że z góry patrzyłam na tych rodziców, którzy mają mniej dzieci albo z różnych względów nie mają ich wcale. Nie kupowałam też historii o pięknej katolickiej rodzinie z kilkorgiem dzieci, bo wiem, jak taka narracja jest krzywdząca dla tych, którzy są w innej sytuacji. Przecież ich rodziny są równie piękne, choć nie tak liczne! Kilkukrotnie zdarzyła mi się sytuacja, kiedy mama jednego dziecka (wierząca, praktykująca katoliczka) usprawiedliwiała przede mną swoją sytuację. Sama, niepytana o to przeze mnie, bo nikomu nie zadaję pytań o liczbę dzieci albo powody ich nieposiadania. I choć tłumaczyłam tym osobom, że naprawdę nie muszą się przede mną aż tak otwierać, że nie muszę tego wszystkiego wiedzieć, że nie startujemy w zawodach, w których wygrywa ta rodzina, w której urodzi się najwięcej dzieci, to i tak wydawały się przymuszone do tego, by opowiedzieć mi o swoich kłopotach zdrowotnych, kolejnych poronieniach czy się przede mną w jakiś sposób usprawiedliwić. I niektóre czuły się naprawdę winne, że nie sprostały zadaniu, jakie – w ich mniemaniu – stawia przed nimi Kościół

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2026, nr 01, a przeczytasz cały numer

Wyczyść
Po Bożemu, czyli ile?
Małgorzata Terlikowska

urodzona w 1976 r. – etyk, redaktor, dziennikarka, specjalista ochrony dzieci COD, absolwentka Wydziału Filozofii Chrześcijańskiej UKSW. Małgorzata Terlikowska jest autorką zbioru rozmów z siostrami zakonnymi Dzięki Bo...

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze