Wezwanie brzmi: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”, a nie: „Spowiadajcie się”. Nawrócenie nie zawsze wymaga spowiedzi.

Z księdzem Grzegorzem Strzelczykiem rozmawia Roman Bielecki OP

Spowiada ksiądz od blisko trzydziestu lat. Czy po takim czasie można dostrzec jakieś zmiany w tym sakramencie?

To zależy, o jakiej spowiedzi mówimy. Jeżeli myślimy o wersji rytualnej, w związku ze świętami, pogrzebami, komuniami czy jakimikolwiek innymi uroczystościami rodzinnymi, to dzisiejsze spowiedzi niewiele się różnią od tego, co było kiedyś. Wciąż są odprawiane w oparciu o jakiś rachunek sumienia. Bez większej refleksji i na zasadzie: co będzie, to będzie, ważne, żeby mieć to za sobą.

Zmieniła się natomiast jakość spowiedzi osób świadomie wierzących. Widać u nich większe oczekiwania wobec spowiednika, chcą, by jego rola nie sprowadzała się jedynie do wysłuchania penitenta i rozgrzeszenia, ale była pomocą w rozwoju duchowym.

Czyli w sumie nie znika chęć do spowiadania się?

Mam wrażenie, że liczba spowiedzi się zmniejsza. Nie mam w tym zakresie badań, bazuję jedynie na własnej praktyce. Z pewnością ubywa tych, dla których spowiedź była jedynie podejmowanym co jakiś czas obowiązkiem. Powody tego są złożone, niemniej najprostszym wytłumaczeniem jest porzucanie praktyki wiary, co w konsekwencji skutkuje zarzuceniem spowiedzi. I to nie jest pozytywne.

A może ludzie nie chcą się spowiadać, bo traktują ten sakrament jako mechanizm opresyjny. Nikt nie lubi być dziś oskarżany czy napiętnowany albo żyć z poczuciem winy, a te elementy są w jakiś sposób obecne w tym sakramencie.

Być może tak jest, choć trudno jest mi to zweryfikować, ponieważ w tym celu trzeba by zbadać motywacje osób, które się spowiadają. Oczywiście spotykam ludzi, którzy mówią o swoich trudnościach dotyczących konieczności wyznawania grzechów wobec księdza albo wstydu czy lęku przed podejściem do konfesjonału. Tyle tylko, że w mojej ocenie jest to część szerszego zjawiska, jakim jest brak zrozumienia tego, jak funkcjonuje katolicyzm z różnymi jego elementami.

Skoro tak, to jak takim ludziom mówić o sensie tego sakramentu?

Pokazując jego szerszy kontekst. Spowiedź to tylko fragment opowieści o pokucie, która jest ściśle złączona z odpowiedzialnością za własne zachowanie, czyli, mówiąc wprost, za grzechy, które zdarza nam się popełniać.

Dzisiaj nikt nie chce brać tej odpowiedzialności – raczej idzie na terapię.

Zgadzam się, żyjemy w epoce terapii i ona zasadniczo przynosi wiele dobrego. Ale może mieć też w sobie rys samoakceptacji, który skutecznie potrafi nas nauczyć, jak wytłumaczyć swoje zachowanie okolicznościami lub wychowaniem, byle tylko nie przyznać, że coś jest naszą wi

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2026, nr 03, a przeczytasz cały numer

Wyczyść
Sam na sam z sumieniem
ks. Grzegorz Strzelczyk

urodzony w 1971 r. – prezbiter archidiecezji katowickiej, doktor teologii dogmatycznej, były członek Zarządu Fundacji Świętego Józefa KEP (2020-2023). W diecezji odpowiada za formację stałą prezbiter...

Sam na sam z sumieniem
Roman Bielecki OP

urodzony w 1977 r. – dominikanin, absolwent prawa KUL i teologii PAT, kaznodzieja i rekolekcjonista, od 2010 redaktor naczelny miesięcznika „W drodze”, były Prowincjalny Promotor Środków Społecznego Przekazu (2018-2022), autor wielu wywiadów, recenzji filmowych i literackich...

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze