Żyjemy w epoce nadmiaru i ten nadmiar nas od siebie oddala. W tym nadmiarze można się zagubić i szukać ciągle nowych pomysłów, a tymczasem się okazuje, że dziecku najbardziej potrzebny jest spokojny, obecny, dostępny dorosły.

Z psycholożką i psychoterapeutką Martą Wojtas rozmawia Małgorzata Terlikowska

Czy samotność dzieci, nastolatków to temat wykreowany przez media, czy rzeczywistość, z którą pani się spotyka w swoim gabinecie?

To absolutnie nie jest wydumany problem, lecz fakt związany z niełatwymi czasami, w których żyjemy. Dziś prawie nie buduje się relacji, a te, które są, zostały bardzo zubożone. Wielu z nas idealizuje przeszłość, porównuje teraźniejszość z tym, co było dawniej. Nie zawsze to jest uprawnione, ale mówiąc o relacjach, warto wskazać istotną różnicę. Kiedy byliśmy mali, częściej z naszymi bliskimi spotykaliśmy się przy stole czy przed telewizorem. Dziś można mieszkać w jednym domu i wcale się ze sobą nie spotkać, bo każdy zajęty jest swoimi sprawami i swoim telefonem. Czas i uwagę dają dzieciom dziś niestety nie rodzice, a ekrany. I to jest istotna przyczyna problemu, o którym rozmawiamy. Ekrany stają się obiektami zastępczymi, tyle że to iluzja relacji. Z pozoru nawet może się wydawać, że z różnych względów kontakt online jest łatwiejszy, wymaga mniej wysiłku, ale na dłuższą metę nie służy budowaniu relacji. Nawet jeśli dziecko czy nastolatek ma jakieś relacje online i wymienia codziennie wiadomości z wirtualnymi znajomymi, to i tak w pewnym momencie się orientuje, że fizycznie nikogo obok niego nie ma. I tak rodzi się samotność.

Z jednej strony mamy przestrzeń cyfrową, w której młodsze i starsze dzieci na co dzień funkcjonują. A z drugiej, co niemniej istotne, mamy za sobą niespotykane wcześniej doświadczenie pokoleniowe. Mam na myśli pandemię, która nas zamknęła w domach, a z perspektywy czasu widzimy, jak wielkie piętno odcisnęła na naszych dzieciach.

To prawda. W zasadzie z dnia na dzień dzieci zostały pozbawione różnych możliwości kontaktu z ludźmi, a także różnych form radzenia sobie z emocjami. Widzimy w gabinetach psychoterapeutycznych, że pandemia bardzo mocno się odbiła choćby na relacjach rówieśniczych. Wielu młodych ludzi nie było w stanie wrócić do takiego życia, jakie prowadzili wcześniej. Mieli ogromne trudności z ponownym wchodzeniem w grupę rówieśniczą. Odzwyczaili się od pracy zespołowej, woleli wszystko robić sami. To był ogromny krok w tył. Część tych młodych ludzi być może te umiejętności z powrotem przyswoiła, ale dla niektórych okazało się to niezwykle trudne i z różnych względów niewykonalne.

I jest to kolejny czynnik, który pogłębia samotność młodych ludzi. Ale

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2026, nr 03, a przeczytasz cały numer

Wyczyść
Zainwestujmy w więź
Marta Wojtas

psycholożka i psychoterapeutka, od wielu lat związana z Fundacją Dajemy Dzieciom Siłę. Ekspertka w obszarze ochrony dzieci i młodzieży oraz bezpiecze...

Zainwestujmy w więź
Małgorzata Terlikowska

urodzona w 1976 r. – etyk, redaktor, dziennikarka, specjalista ochrony dzieci COD, absolwentka Wydziału Filozofii Chrześcijańskiej UKSW. Małgorzata Terlikowska jest autorką zbioru rozmów z siostrami zakonnymi Dzięki Bo...

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze

omtogel

togel

togel online

togel toto

toto togel

bandar togel

togel slot

omtogel

situs toto

toto slot

toto slot