Iz 7,10–14; 8,10c / Ps 40 / Hbr 10,4–10 / Łk 1,26–30
[25 marca 2026 / Zwiastowanie Pańskie]
Podróże kształcą – mówi znane przysłowie. Miałem okazję przekonać się o tym osobiście. Dzieje się tak nie tylko dlatego, że wraz z opuszczeniem własnego świata poszerza się nasz horyzont poznawczy. Chodzi także o inność kultur, których subtelności mamy prawo nie rozumieć. To, co nam, Europejczykom, przywykłym do estetyki fresków Fra Angelica, wytworności rafaelowskich Madonn czy psychologiczno-duchowej głębi obrazów van Eycka, wydaje się niemal oczywiste, dla innych bywa nieczytelne.
Przed obrazem Zwiastowanie autorstwa Antonella da Messiny w Syrakuzach tłoczy się grupa turystów z Japonii, Filipin i Stanów Zjednoczonych. Ci ostatni głośno komentują „dziwny” dla siebie obraz:
– Nie ma tu anioła, a Maryja nie czyta psalmów.
– I to spojrzenie jakby do wewnątrz… Ona się wcale na nas nie patrzy.
Słuchając tej rozmowy, powstrzymuję się od krytyki. Myślę sobie: Są po prostu na innym etapie kontemplacji tajemnicy wcielenia. Potrzebują artefaktów, które dopowiedzą im całą biblijną historię.
Dla mnie ten niezwykły portret skupionej Maryi – jakby zatrzymanej w doświadczeniu, w którym poczuła to, czego my się jedynie domyślamy – jest syntezą mistycznego zjednoczenia. Nieopowiedzianą dosłownie, a jednak niezwykle sugestywnie wyrażoną: przez jej skupione oczy, wyciągniętą i otwartą ku nam prawą dłoń, ledwie zaznaczony uśmiech, welon ocieniający skroń, a nawet użyty z rozmachem przez artystę barwnik lapis-lazuli, droższy wówczas niż złoto.
Magnesem tego obrazu jest tajemnica poczęcia – uchwycona przez artystę z wyjątkowym kunsztem. Nierzadko bowiem mniej znaczy więcej: subtelniej, głębiej, rozumniej i czulej.
Oceń