Dz 2,14.22b–32 / Ps 16 / 1 P 1,17–21 / Łk 24,13–35
[19 kwietnia 2026 / III niedziela wielkanocna]
Gdzie, kiedy, w jakim właściwie celu – nie wiadomo. Ale wyjechał na pewno i zostawił nas tutaj, owszem, z bogactwem, ale samotnych.
Dla jednych to próba obrony transcendencji Boga: Przecież On nie będzie się babrał w naszej rzeczywistości. Owszem, Bóg jest, ale daleko, nie tutaj, na pewno nie tutaj. Skandalem jest myśleć o wcieleniu jako o czymś możliwym. Ściągać Boga na ziemię? Boga. Na ziemię. Myśl skandaliczna.
Dla innych to próba obrony Jego wszechmocy: ileż to już razy brzmiało i jeszcze zabrzmi w naszych ustach odmieniane przez wszystkie przypadki: „Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł”. To prawda, stworzył ten świat, ale zaraz potem go opuścił i stąd ten dramat, który nam się przydarza. Pogodzić cierpienie, którego doświadczamy, i istnienie dobrego Boga – zadanie zbyt trudne. Wyjechał na pewno.
Jeszcze inni mówią, że ta przeczuwana „chwilowa” nieobecność to w rzeczywistości nieobecność totalna: Boga nie ma. Jak u Camusa – absurd istnienia w obcym i nieprzyjaznym świecie spotyka się z próbą nadania sensu. Ludzie pracują i rozwijają się, ale Bóg nigdy nie wróci, nie rozliczy nikogo.
Być może najbardziej dramatycznie nasze obawy formułuje Kleofas podczas drogi do Emaus, gdy zarzuca Bogu nieobecność: „Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało”.
A jednak Ewangelia nie jest opowieścią o Bogu, który nas zostawia.
Jest dobrą wiadomością o Bogu, który powierza nam wszystko, włącznie z własnym Synem, i ufa, do końca ufa, że rozpoznamy Jego miłość. Dobrze ujął to poeta Rilke:
Dzieli nas tylko cienka ściana, Panie, przypadkiem; bo pewnego czasu sprawi ust Twych lub moich jedno zawołanie, że bez hałasu runie ta cała ściana. Z Twoich obrazów jest wybudowana.
Oceń