Dla Marty dom to nie tylko dach nad głową. To bliscy. „Dom jest dla mnie całym światem, rodziną. Dom to moja matka, moje dzieci, wszystko to, co straciłam”.
Bezdomnych widywał od dziecka – jego tata im pomagał, przychodzili do ich domu. Gdy dorósł, mieszkał z nimi. Czasem częstował na ulicy kanapkami. To pod ich wpływem Jacek Hajnos wstąpił do zakonu dominikanów.
Album (od)ważny
Portretów jest siedemdziesiąt siedem. – Tyle razy Jezus kazał przebaczyć Piotrowi – tłumaczy. Przeważnie czarno-białe. Niektóre w sepii. Bezdomnych portretował pięć lat.
„Odkąd pamiętam, czułem bliskość z tymi, którzy byli odrzuceni czy słabi. Może dlatego, że sam taki jestem?” – zastanawia się ojciec Jacek Hajnos.
Rysował ich węglem, ołówkiem, gwaszem, cienkopisem, suchą igłą, techniką linorytu, akwaforty.
Portretowani opowiadają swoje życie. Mówią:
że kiedyś też mieli dom;
jak go stracili;
o swoich nałogach;
krzywdach (wyrządzonych i doznanych);
marzeniach.
„Chcę się dzielić tym, co dla mnie najistotniejsze – osobistym spotkaniem z człowiekiem” – napisał we wstępie do albumu.
Różnica – taki dał tytuł. Przewrotnie – chodziło o pokazanie czegoś odwrotnego.
– Żeby nie czynić różnic w traktowaniu ludzi, zwłaszcza tych, od których odwracamy wzrok – mówi.
„To rzeczywiście odważne (od-)ważne – malować tych, na których nikt nie chce patrzeć!” – napisał w tym samym albumie biskup Grzegorz Ryś (nie był jeszcze kardynałem).
Jego Jacek Hajnos też sportretował.
Adam
„Nazywam się Adam Łukasik, pochodzę z Radomska” – zaczyna opowieść. Wielu przedstawia się z imienia i nazwiska.
Był w wojsku (w czasach PRL-u służba była obowiązkowa), poznał dziewczynę, sześć lat mieszkali razem. „Rozstaliśmy się, bo każdy z nas miał inny pomysł na życie” – mówi.
Nie miał rodziców: zginęli w wypadku, został sam z siostrą. Wychowywali ich wujek z ciocią. „Byłem strasznym łobuziakiem” – wspomina wczesne lata.
Jako dorosły jechał po pijanemu samochodem, zabił dwie osoby, dostał dwanaście lat. Po wyjściu nie miał dokąd pójść. Mieszkał z kolegami na działce. „Myślało się tylko o tym, żeby zapić smutki”.
Bywa, że lepiej mu się wiedzie.
„Jak sobie zarobię pieniądze, to chodzę do sióstr tylko na herbatę, a na obiad do baru, jak mam więcej, to idę do studenckich barów na obiad z dwóch dań”.
Zasady Adama:
„Można być szczęśliwym, nie mając nic”.
„Co znajdę, to moje, co zgubię, to nie moje”.
„Uważam, że świat jest piękny, życie, szczególnie to młodego człowieka”.
Pragnienie Adama:
„Mam tylko jedno pragnienie – żeby mieć spokojną śmierć, żebym się nie męczył”.
Pracownia za klauzurą
Dominikanie w Gdańsku mają 799 lat: 22 stycznia 1227 roku sprowadził ich książę Świętopełk. Niedaleko Starego Miasta postawili klasztor i gotycki kościół Świętego Mikołaja.
Jacek Hajnos jest tutaj od trzech lat – trafił tu zaraz po święceniach. Opiekuje się pracownią ikon, grupą medytacyjną, bractwem różańcowym. W niedziele najczęściej odprawia msze po południu.
W klasztorze urządził pracownię. Nie wpuści mnie – pracownia jest za klauzurą, gdzie świecki nie może wejść. To miejsce kontemplacji i modlitwy.
Te
Oceń