okładka książki Posty księdza Andrzeja Draguły

W cyklu „Po godzinach” Roman Bielecki OP poleca: „Posty”, ks. Andrzej Draguła

Rok życia na Facebooku. Setki krótszych lub dłuższych komentarzy do rzeczywistości 2020 roku, zebranych w całość. Można je czytać na wiele sposobów. Są ciekawą, nieraz ironiczną obserwacją codzienności. Na przykład: „Zauważyłem, że na TVP Kultura są (prawie) same reklamy środków przeciwbólowych. To kanał dla obolałych?”. Albo, jako bon moty na miarę haiku: „Czas na MsTeams, czyli moje życie w kamerce”.

Rok pandemicznych zapisków to wielobarwna historia, z której każdy może zaczerpnąć najbardziej interesujące go wątki. Ks. Andrzej Draguła jest krytycznym obserwatorem księżowskiego życia: „Wołałbym, żeby księża mówili na ambonach o Panu Jezusie, a spór o to, czy jest pandemia, czy jej nie ma, niech może zostawią lekarzom. Niech każdy mówi o tym, na czym się zna. Szkopuł w tym, że – jak się okazuje – księża niekoniecznie się na Panu Jezusie znają. A przecież coś mówić trzeba, no nie?”. Bywa złośliwy, broniąc zdrowego rozsądku: „»Wierzymy bardziej w wirusa czy w Chrystusa?« Naprawdę trudno o głupsze pytanie”. I teologicznie porządkuje rzeczywistość: „Takie credo znalazłem: »Jeśli Komunia święta, to tylko na kolanach, do ust i z rąk kapłana. Wszystko inne nie jest Komunią świętą«. Znaczy co: dokonuje się jakaś resubstancjacja, gdy człowiek wstaje i wyciąga rękę? To są jednak granice teologicznej aberracji. Albo już jesteśmy poza nimi”.

Posty są w końcu zapisem codziennego życia z jego niepokojem, lękiem i szukaniem nadziei. I to te fragmenty, mimo upływu czasu, brzmią przejmująco aktualnie: „Oczywiście znajdą się tacy, co zrelatywizują i zapytają, a ile na raka, ile na grypę, ile w wypadkach, a ile w skutek aborcji, a ile… Tak jakby śmierć liczyła się tylko statystycznie. A przecież to są ludzie, każdy z twarzą, imieniem i nazwiskiem. To nie roczniki statystyczne umierają, ale osoby”.

W natłoku zapisków łatwo stracić z oczu ich istotę. Bo całość, to ostatecznie nie popis erudycji autora. Prawdziwym tematem nie jest ani Kamieńska, ani Ratzinger, ani żadna z dziesiątków lektur przywoływanych w notatniku. Jest nim życie z Chrystusem: „Dobrze, że jest Dzień Pański. Dobrze, że wracam wtedy do wspólnoty ludzi modlących się. Jak ktoś powiedział, Eucharystia przywraca porządek światu”.

I choć wiadomo, że tylko Chuck Norris zapisał na dyskietce cały internet i nikt nie ma szans z nim konkurować, to księdzu Dragule udało się internet zatrzymać. Na chwilę, na 253 strony.