Życie człowieka w ręku człowieka

Życie człowieka w ręku człowieka

„Wreszcie człowiek stał się na tyle mądry i odważny, że wziął swoje życie we własne ręce… i rozpoczęło się siedem ostatnich dni stworzenia” — pisał przed laty Jörg Zink. W siódmym dniu, w którym człowiek wziął swoje życie w swoje ręce, tylko Duch Boży unosił się nad bezładem i pustkowiem. Wizja Zinka wzywa do zadumy, jeszcze bardziej do opamiętania.

Literatura opisująca techniczne osiągnięcia i możliwości człowieka jest niezmiernie bogata, ale w ogromnej części jednostronna, koncentrująca się wyłącznie na osiągnięciach i możliwościach. Dlatego biorę świadomie do ręki pracę Altnera 1, w niej znajdują się nie tylko opisy biotechnicznego postępu, lecz również wywołana przez nie problematyka filozoficzna i teologiczna. Po analizie zasadniczych pytań, dotyczących godności człowieka, teologii stworzenia i przyszłości koncernów chemicznych (s. 1–74), Altner kreśli aktualny horyzont analizowanych przez niego problemów, obejmujący: diagnozę, terapię i technikę genów, transplantację organów, eutanazję, klonowanie i patentowanie osiągnięć biotechnicznych (s. 75–184). Ostatnia część książki poświęcona jest ustaleniu warunków owocnej i koniecznej dyskusji na temat problemów biotechniki (s. 185–221).

Altner reprezentuje bioetykę zrodzoną z szacunku i czci dla każdego życia, zobowiązującą do ochrony — bez żadnego wyjątku — wszelkie stworzenie, opartą na filozofii wartości i teologii. „Tradycja żydowsko–chrześcijańska mówi… o obrazie i podobieństwie człowieka do Boga. Przygodność bycia całego stworzenia osiąga w ludzkiej egzystencji świadomy kształt, w tej świadomości jawi się coś z nieskończonej wartości rzeczy oraz ich pochodzenia z rzeczywistości, która nie jest dziełem ręki człowieka. Podstawy tego myślenia nie są dla współczesnego człowieka czymś oczywistym. Nam się wydaje, że wszystko można zrobić. Argumentacja [oparta na dziedzictwie tradycji — JM] stanowi niezwykle ważny element w aktualnej dyskusji dotyczącej manipulacji życiem” (s. 7).

Skonfrontujmy wypowiedź Altnera z niektórymi problemami pojawiającymi się przy transplantacji ludzkich organów. Na przeszczepienie nerki, serca, wątroby, płuc i trzustki czekało w krajach Europy Zachodniej — według danych z roku 1993 — ponad 40 tys. ludzi. Tych ludzi trzeba mieć przed oczyma nawet wtedy, kiedy nie ma wśród nich naszych bliskich i znajomych. Człowiek ma tylko jedno życie! Jak winien się zachować człowiek wobec „w widoczny sposób” upływającego życia? Odpowiedzi można podzielić na dwie grupy. Do pierwszej należą zwolennicy transplantacji, do drugiej ci, którzy zgłaszają wobec niej zastrzeżenia lub ją odrzucają. Zwolennicy transplantacji twierdzą, że zaniechanie funkcji mózgu jest identyczne ze śmiercią człowieka. Za taką definicją śmierci człowieka opowiedziała się Rada Naukowa Niemieckiej Izby Lekarskiej, do niej nawiązuje wspólna wypowiedź Konferencji Biskupów Niemieckich i Rady Kościoła Ewangelickiego z roku 1990. Wobec tej naukowej definicji śmierci pojawiają się uzasadnione pytania, oto niektóre z nich: czy śmierć posiada charakter punktowy, czy jest raczej procesem? Czy człowiek z obumarłym mózgiem już rzeczywiście umarł? A może na śmierć mózgu trzeba patrzeć jako na jedno ze stadiów procesu umierania? Czy przez ustanie wszelkich funkcji mózgu zostaje zniszczona cielesno–psychiczno–duszno–duchowa jedność człowieka, a tym samym zakończone jego ziemskie istnienie? Czy równolegle do śmierci mózgu umiera również człowiek jako osoba?

Pytania są uzasadnione. Ludzie z obumarłym mózgiem nie są zimni, zdrętwiali, bladzi, „bez życia”. Wprost przeciwnie, oni są ciepli, mają często gorączkę, reagują w sposób refleksyjny, ich serce bije, oni wywołują wrażenie śpiących, ludzi pozbawionych (chwilowo) świadomości. Naukowcy mówią o „ciepłych zwłokach”: w człowieku jeszcze jest życie, proces umierania wszedł wprawdzie w końcową fazę, ale nie został ostatecznie zakończony. Organy przeznaczone do transplantacji są ukrwione, one żyją. Umierający jest na granicy życia i śmierci. Tej sytuacji nie można pozostawić interpretacji nauki i techniki. „Znaczenie teologicznego głosu w dyskusji dotyczącej transplantacji organów polega na tym, że argumentacja teologiczna musi włączyć do analizowanego problemu relacje Bóg — człowiek, którą zsekularyzowane nastawienie zupełnie wyklucza” (s. 101). W tradycji żydowsko–chrześcijańskiej umieranie jest przejściem do innej rzeczywistości, a nie unicestwieniem istnienia człowieka, jednoznacznym określeniem jego końca. Tradycja religijna patrzy na człowieka z perspektywy Boga. W tej tradycji człowiek wie, skąd wyszedł, dokąd zmierza i kim jest. Ona odpowiada na potrzebę sensu w istnieniu człowieka. Perspektywy naukowe mówią o człowieku z zauważonego i podjętego empirycznego zainteresowania. One ten własny interes absolutyzują kosztem całościowego spojrzenia, do którego nie są zdolne, bo ono nie leży w ich możliwościach. Tym właśnie stanem tłumaczy się powstawanie rozmaitych etyk o utylitarystycznym charakterze. „Odniesienie człowieka do Boga [wiedzie — JM]… do całościowego rozumienia człowieka, które nie konkuruje z nikim i niczym. Z tego powodu teologiczna argumentacja wcale nie zniesławia i nie osłabia aspektów medycznych, naukowych i filozoficznych, lecz jedynie pyta o zasięg i wartość ich argumentacji w świetle ostatecznych kryteriów” (s. 102).

Religia mówi, kim jest człowiek, nauka — co i jak można zrobić (z człowiekiem lub z tym, co z niego pozostało). Pierwsze ujęcie jest w perspektywie stworzenia, drugie — w perspektywie wybranego interesu.

Tradycja biblijna jest ważnym głosem w dyskusji dotyczącej transplantacji organów, ponieważ pytania dotyczące końca ludzkiego życia otrzymują pełną odpowiedź tylko na podstawie dyskusji, w której zostają uwzględnione, oprócz kryteriów naukowych, również kryteria religijne i kulturowe. Tradycja biblijna, opowiadająca się za życiem człowieka, pokazuje, że do życia ludzkiego należy również śmierć, mająca swój sens i swoją godność. Dla świadomości naukowej, operującej tylko w obszarze rzeczywistości stworzonej, jednowymiarowej, śmierć jest unicestwieniem istnienia człowieka, dlatego też wszystko można zrobić, aby życia nie wydać nicości. Z przykazania miłości bliźniego nie można czerpać argumentów wymuszających na wiernych przyzwolenie pobrania organów potrzebnych do transplantacji. Takie przyzwolenie może i winno być zawsze i jedynie osobistą decyzją.

Altner opisuje biotechniczne osiągnięcia i je analizuje w kontekście filozofii wartości i teologii. Jego praca zwraca uwagę opinii społecznej na szanse i ryzyka wynikające z manipulacji życiem. Szanse i ryzyka będą z każdym rokiem wzrastać, dlatego analizy prowadzone na poziomie zaprezentowanym w tej pracy będą zyskiwać na znaczeniu. Bóg powierzył człowiekowi kontynuowanie dzieła stworzenia, dlatego człowiek odpowiada przed Nim, przed samym sobą i pozostałym stworzeniem za to, co z tego daru zaufania uczyni. Zapoznanie przez człowieka relacji stworzenie — Stwórca wiedzie w każdym przypadku do mniejszego lub większego nieszczęścia. O tym pisał Zink, przed tym ostrzega Altner.

1 G. Altner, Leben in der Hand des Menschen. Die Brisanz des biotechnischen Fortschritts, Darmstadt — Primus Verlag 1998, s. 234.

Życie człowieka w ręku człowieka
ks. Jerzy Machnacz

urodzony 10 stycznia 1949 r. we Wrocławiu – polski filozof i ksiądz katolicki, były salezjanin, profesor nauk teologicznych, przedstawiciel tomizmu fenomenologicznego.W 1968 roku ukończył naukę w Lotniczych Zakładach Nauk...