„Więź”, „Znak”, „Niedowiarstwo moje”

„Więź”, „Znak”, „Niedowiarstwo moje”

Oferta specjalna -25%

Pierwszy List do Koryntian

0 votes
Wyczyść

„Więź”

Z czym do Unii?

Dobre geny i wódkę wniosą Polacy do Unii Europejskiej – odpowiada na zadane przez styczniową „Więź” pytanie o to, co Polska może wnieść do Unii, prof. Piotr Słonimski. Ale żarty na bok, pytanie jest całkiem poważne, chociaż – jak zauważają Niemiec Nicholas Lobkowicz i Francuz Alain Touraine – dziwne, bo gdy Portugalczycy czy Grecy przystępowali do UE, nie pytali się o to, co do niej wnoszą, a Polska nigdy nie przestała być częścią Europy. Ankieta leczy więc częściowo nasz kompleks niższości, gdyż liczne grono odpowiadających mnoży argumenty przemawiające za tym, że nasz – ewentualny – udział w Unii Europejskiej będzie znaczący.

Pogłębioną analizę problemów związanych z Unią przedstawia Rocco Buttiglione w tekście Sokrates i Chrystus. Religia i wolność religijna w debacie o konstytucji Unii Europejskiej, w którym broni obecności religii i odniesień do chrześcijaństwa w przyszłej konstytucji Unii, widząc w nich warunek zabezpieczenia demokracji przed nią samą: „demokracja bez wartości musi padać ofiarą powszechnej korupcji i zepsucia. Demokratyczna zasada tolerancji wymaga czegoś innego: przekonania, że każda osoba ludzka ma prawa i jednocześnie obowiązek szukania prawdy w wolności mocą własnej inteligencji i wysiłkiem własnej woli. Nikt nie może uznawać prawdy za innego człowieka, dlatego też nikt nie może próbować do niczego zmuszać innego człowieka w kwestiach dotyczących sumienia. Inne stanowisko doprowadziłoby do nowego rodzaju totalitaryzmu. Autor pokazuje, że dzisiejszej Europie grozi jednak takie niebezpieczeństwo – wynika ono z wojującego relatywizmu.

Przegląd postaw polskich katolików wobec Unii proponuje o. Ksawery Knotz. Jego zdaniem, prounijna lewica, zabiegając o poparcie Kościoła w sprawie przystąpienia do Unii, jest nawet w stanie zrezygnować „przynajmniej do czasu – z poruszania drażliwych tematów, np. aborcji, które mogłyby spowodować nerwową reakcję Kościoła i utożsamianie Unii z wrogą Kościołowi organizacją”. Życie dopisało epilog do tej wypowiedzi – już zapowiedziano nowelizację ustawy regulującej tę kwestię; czy oznacza to, że Kościół ostatecznie poparł wstąpienie do Unii i już się z tego nie wycofa? O. Knotz dowodzi, że sprawa nie jest prosta i grozi wręcz podziałem wewnątrz Kościoła w Polsce. Jak go uniknąć – o tym w artykule Obawy i nadzieje. Katolicy wobec Unii Europejskiej.

Na zakończenie pozbawieni zostajemy nadziei na spowiedź przez Internet. Ks. Andrzej Draguła mnoży argumenty przeciw i podkreśla, nawet w tytule, że w tej sprawie Ciało [jest] koniecznie potrzebne.

(AG)

„Znak”

Chrześcijaństwo w oczach Żydów

Styczniowy numer „Znaku” próbuje zdać sprawę z najnowszych tendencji dialogu chrześcijańsko–żydowskiego. Czyni to w sposób szczególnie interesujący dla chrześcijan, jako że przedstawia perspektywy i wysiłki strony żydowskiej na rzecz zrozumienia chrześcijaństwa i uznania jego religijnej prawomocności.

Pięknym świadectwem takiej postawy jest artykuł ortodoksyjnego rabina Irvinga Greenberga, proponującego „nowy model żydowskiej afirmacji chrześcijaństwa”, który „umożliwiłby obu stronom uszanować w pełni naturę drugiej religii we wszystkich sformułowaniach jej wiary”. Autor próbuje pokazać, w jaki sposób teologia żydowska może „być otwarta na chrześcijańskie samorozumienie – łącznie z niezwykłymi, niewiarygodnymi twierdzeniami o zmartwychwstaniu, wcieleniu”. Greenberg zaskakuje swoją otwartością. Uważa np., że „kiedy pierwsi chrześcijanie rozpoznali Jezusa, byli wiernymi Żydami. (…) Jest to niezwykle wierna odpowiedź Żyda: rozpoznać nadejście mesjasza i odpowiedzieć na nie”. Równie zaskakujące i bliskie chrześcijaninowi mogą wydać się słowa, w których autor stwierdza, że „nie wyklucza możliwości, że sakramentalne chrześcijaństwo jest rzeczywiście wyższą formą religii biblijnej, to znaczy taką, w której Bóg jest bardziej obecny i widoczny”. Nieprzypadkowo ks. Michał Czajkowski w swoim entuzjastycznym komentarzu do tego tekstu podkreśla jego nowatorski charakter i olbrzymie znaczenie dla dialogu chrześcijańsko–żydowskiego. Ponadto, jak słusznie zauważa polski biblista, artykuł rabina Greenberga „uderza zbieżnością” z deklaracją Dabru emet, napisaną w 2000 roku przez czterech amerykańskich myślicieli żydowskich. Również ten, przełomowy, jeśli chodzi o postrzeganie chrześcijaństwa z perspektywy teologii żydowskiej, dokument przypomniany został w numerze wraz z poświęconą mu dyskusją z udziałem m.in. Michaela Signera (współautora deklaracji), Stanisława Krajewskiego, ks. Johna Pawlikowski i ks. Łukasza Kamykowskiego.

 Ks. Kamykowski dostrzega w Dabru emet wiele punktów dyskusyjnych, których nie może jako chrześcijanin zaaprobować, podkreśla jednak: „ze względu na dynamiczną wizję relacji między judaizmem i chrześcijaństwem są one dla mnie znakiem nadziei, nie zaś rozpaczy”.

W rubryce Diagnozy zamieszczono m.in. refleksje o. Józefa Augustyna na temat problemu nadużyć seksualnych księży. Autor zauważa, że zbrodnie te „nieczęsto wychodzą na światło dzienne”, stąd też „nagłośnienie nadużyć seksualnych księży w mediach (…) może mieć także pozytywną stronę”.

(PŁ)

Józefa Hennelowa, Niedowiarstwo moje, Kraków 2002, Wydawnictwo Znak, s. 150

Cegiełki, które budują wiarę

„Z każdym z nas dzieje się cud, jeśli tylko wierzymy. I każdy z nas wie, jak bardzo wiara jego wymaga wspomożenia – właśnie przez Tego, który cudu ma dokonać. I jest to najważniejsza sprawa naszego życia, jakiekolwiek by było” (Józefa Hennelowa, Niedowiarstwo moje).

Niedowiarstwo moje to, jak mówi podtytuł, zbiór „refleksji religijnych”, tekstów drukowanych w różnych miejscach i czasie. Tym, co je łączy, jest głęboka zaduma nad światem, nad życiem i nad sobą, odnajdywanie Boga w codziennych – i niecodziennych – czynnościach, w innych ludziach, w sobie. Każde z wydarzeń, o których pisze autorka, jest cegiełką budującą i umacniającą wiarę jej i – za jej pośrednictwem – czytelnika. Felietony Hennelowej zostały pogrupowane w czterech działach: Confiteor, Świadkowie, Świadectwa, Credo.Pierwszy poświęcony jest refleksji nad sobą. W przypadkach autorki odnajdujemy zdarzenia z własnego życia. Każdy z nas ma bowiem w pamięci potrzebującego człowieka, któremu kiedyś nie pomógł, uczynki, które uważa za błąd, albo te, które powinny były zaistnieć, a nigdy nie zaistniały. W takich trudnych chwilach pomagają przewodnicy – świadkowie. O nich mówi drugi dział książki. Hennelowa wspomina tu swoich przyjaciół i mistrzów. Mówi o tych, z którymi stykała się osobiście – o Karolu Wojtyle, Jerzym Turowiczu – ale przywołuje także osoby, z którymi nie spotkała się nigdy bezpośrednio: ks. Popiełuszkę, księży proboszczów z małych parafii czy swojego patrona, św. Józefa.

Część trzecia, Świadectwa, i czwarta, Credo, poświęcone świętom Bożego Narodzenia i Wielkanocy, to serie pytań o obecność wiary i Kościoła we współczesnym świecie. Czy należy pisać o wszystkim, oglądać wszystko, co serwuje nam współczesność, nierzadko wyzbyta skrupułów i wstydu? Czy poddać się pośpiechowi, niedającemu nawet czasu na refleksję? Jaka jest w tym wszystkim rola mediów? Jaka jest rola Kościoła?

Hennelowa nie poucza i nie daje odpowiedzi na wszystkie pytania. Stawia je z pozycji człowieka poszukującego prawdy i słuszności. Jej pytania są jak kamyczek, uruchamiający lawinę nowych pytań. Stanowią zachętę do obserwacji i do życia świadomego, do szukania Boga we wszelkich przejawach życia.

(EM)

„Więź”, „Znak”, „Niedowiarstwo moje”

recenzent....

„Więź”, „Znak”, „Niedowiarstwo moje”
AM

recenzent....

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze