Światy równoległe
fot. markus spiske / UNSPLASH.COM

Mój ojciec, podobnie jak wiele innych osób ocalałych z Holokaustu, nie mógł znieść pamięci o swoim dzieciństwie. Bo im większy jest kontrast między tym, co było, a tym, co nadeszło, tym trudniej to znieść. Dlatego zapomniał. Stworzył sobie nowe życie po wojnie.

Joanna Sarnecka: Zaczęło się od zdjęć?

Monika Sznajderman: Nie miałam pojęcia o ich istnieniu. W ogóle niewiele wiedziałam. Mniej więcej dziesięć lat temu ojciec pokazał mi pudełko i powiedział, że przyszły fotografie z Ameryki od jego ciotki, a raczej jej spadkobierców. Ciotka przyjaźniła się z moją żydowską babcią Amelią. Amelia przed wojną wysyłała jej bardzo dużo zdjęć. Opowiadała w ten sposób o rodzinie. Słała też listy, w których szczegółowo opisywała swoje życie. Miałam nawet wątpliwości, czy mogę ją tak podglądać, bo ona bardzo szczerze pisała o swoich zmianach nastroju: a to, że ma depresję, a to melancholię, a to, że za czymś tęskni. Ale nie umiałam się oprzeć. I z tych listów, z podpisów na zdjęciach i z samych zdjęć wyłoniła się bardzo wyrazista osoba. Zdjęcia robił jej brat, który z zawodu był inżynierem elektronikiem, a z zamiłowania fotografem. Robił rzeczywiście świetne fotografie, publikował je nawet w specjalistycznych pismach. Dlatego na niewielu jest on sam, za to szczegółowo udokumentował całą rodzinę: uroczystości rodzinne – na tle domu, w ogrodzie, na leśnej polanie, wizyty gości z Ameryki.

Oprócz fotografii i listów w pudełku była też szara serwetka wyhaftowana ręcznie przez moją babcię.

Zdjęcia stały się pretekstem do rozmowy?

Nigdy wcześniej nie rozmawiałam z ojcem o przeszłości. Nie tylko o Zagładzie, którą przeżył jako jedyny z rodziny. Ojciec nie chciał też rozmawiać o tym, co było przed Zagładą, czyli o swoim szczęśliwym dzieciństwie. O ile podczas oglądania zdjęć zapytałam go o dzieciństwo, o tyle nigdy nie ośmieliłam się zapytać o obóz.

Była Zagłada, był Holokaust, była śmierć, ale jak o tym rozmawiać? To zbyt straszne rzeczy, żeby ich dotknąć, żeby zapytać. Czytałam o tym książki, ale nie rozmawiałam z własnym ojcem. I do tej pory tak jest. Kiedy poszliśmy razem na film Syn Szawła, po wyjściu z kina powiedział jedynie: „Pamiętam bunt w Sonderkommando”. I tyle.

Co ci opowiedział o swoim dzieciństwie?

Niewiele. Bo ojciec naprawdę bardzo niewiele pamięta. Psychiatrzy znają ten mechanizm nie tylko psychologicznego, ale i fizjologicznego wyparcia. Coś się takiego dzieje w mózgu, że człowiek, jeśli nie chce pamiętać, zapomina. Dotyczy to wielu ocalałych. Mój tata pamięta wybiórczo, bardzo wielu rzeczy nie pamięta w ogóle. Na pewno pamięta, że ta część rodziny, w której się wychował, nie była rodziną tradycyjną. Jego matka i jej bracia studiowali. Na szczęście w latach dwudziestych, czyli przed okresem największego nasilenia antysemityzmu i gett ławkowych.

Rodzina ojca była zamożna, mieli pensjonat, dziadek – lekarz neurolog – otwierał w nim la

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się