Skąd się wzięli Polacy?
fot. maksim shutov / UNSPLASH.COM

Skąd się wzięli Polacy?

W czasach Mieszka I nie można mówić ani o Polsce, ani o Polakach, bo takie pojęcia wówczas nie istniały. Nie ma nawet podstaw do podejrzewania, że funkcjonowały wtedy jakieś koncepcje tożsamości na wielką skalę.

Początki są zawsze interesujące. Dotyczy to też narodów, które swoje korzenie lokują jak najgłębiej w przeszłości. Ważne jest przy tym, aby nie dać się ubiec w starszeństwie innym nacjom, a szczególnie sąsiadom. Ideałem zakorzenienia wspólnoty narodowej jest pewność, że „jesteśmy tu od zawsze”, bo to uwierzytelnia prawo do ziem, które zamieszkiwaliśmy, zamieszkujemy i będziemy zamieszkiwać.

Naród siłą sprawczą państwa?

Nie inaczej jest z Polakami, którzy wedle powszechnego wyobrażenia są odwiecznymi użytkownikami części Europy leżącej między Bałtykiem, Sudetami i Karpatami. Na tych terenach znajduje się więc ich państwo, czyli organizacja terytorialna, którą uważa się za niezbędną polityczną emanację społeczeństwa świadomego swojej narodowej tożsamości i odrębności.

Nic więc dziwnego, że polska tradycja historiograficzna rozpatrywała początki polskiej państwowości w kategoriach narodowych. Ważnym przedstawicielem tego nurtu był Henryk Łowmiański, dla którego naród był siłą sprawczą państwa i decydującym czynnikiem życia społecznego, a ustanowienie państwa było „zwycięstwem idei narodowej nad plemiennymi sentymentami”.

W takim ujęciu wczesne państwa wyłaniały się w procesie stopniowego łączenia jednolitych etnicznie i kulturowo ziem, które trzeba było skupić w ramach takich samych systemów prawnopolitycznych. Z tej perspektywy pierwsi historyczni władcy byli jednoczycielami, którzy, tworząc duże organizacje terytorialne, nadawali ostateczny kształt dążeniom społeczeństw świadomych wspólnoty celów. Narody więc istniały, potrzebowały jedynie instytucjonalizacji organizacyjnej.

Alternatywnie widzi się w pierwszych władcach twórców podporządkowujących sobie (często siłą!) zróżnicowane społeczeństwa, które nie odczuwały żadnych wspólnych potrzeb politycznych, bo nie miały zbieżnych interesów ekonomicznych. Zgodnie z tym pierwsi książęta czy królowie, tworząc terytorialne struktury polityczno-gospodarcze, realizowali przede wszystkim własne interesy i zaspokajali potrzebę władzy, którą chcieli zmonopolizować w rękach swojego rodu, dając początek dynastiom monarszym.

Tradycyjna historiografia narodowa skłania się raczej ku tej pierwszej wizji, która lepiej spełnia potrzebę poczucia naturalności własnej wspólnoty, umacnia przekonanie o jej starożytności i pozwala wykazać liczoną stuleciami lub nawet tysiącleciami ciągłość narodowej tożsamości, której najwłaściwszą emanacją jest państwo narodowe.

Piastowska perspektywa

Dziewiętnasto- i dwudziestowieczni historycy, etnografowie i artyści konstruowali narody, promując zestaw cech uznanych za charakterystyczne dla wzmocnienia poczucia wewnątrzgrupowej tożsamości i międzygrupowej odmienności. Sięgali przy tym śmiało do zasobu wiedzy o przeszłości, wzmacniając funkcjonujące już przekonania i mity, które obudowywano argumentami nauko

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się