Polityka jako nakaz miłości

Polityka jako nakaz miłości

Oferta specjalna -25%
|
Wyczyść
Dodaj do koszyka

Dobra, o które zabiega polityka, muszą być odbiciem harmonii relacji moralnych w rzeczywistości ekonomiczno-społecznej.

Wikariusz Ojca Świętego, kard. Camillo Ruini, otwierając uroczyście 3 maja br. proces beatyfikacyjny sługi Bożego księdza Luigiego Sturza, powiedział o nim, że

uważał za swój obowiązek wypełnić kapłańską misję na polu różnym od powszechnie jej przypisywanego, lecz wcale nie mniej ważnym, a mianowicie na polu działalności politycznej, którą chciał doprowadzić do jej naturalnego celu — miłości i służby. Zasługuje on na miano apostoła polityki rozumianej jako miłość i działalność apostolska.

Sam Sturzo pisał o sobie dwa lata przed śmiercią, w wieku 85 lat:

Moje życie było nieustanną batalią o prymat moralności w polityce. Znam katolików przymykających oczy na pogwałcanie moralności w życiu publicznym. Jakże często, nawet nie zdając sobie z tego sprawy, ulegają pokusie akceptowania użycia niedozwolonych środków do osiągnięcia sukcesu. Słowa: „ojczyzna”, „monarchia”, „republika” używane są jak ideały, dla których należy poświęcić przeciwników, nie zważając na granice wyznaczone przez sprawiedliwość i miłość. W moim doświadczeniu administracyjnym i politycznym przekonałem się, że moralność i polityka mogą bardzo dobrze funkcjonować razem, bez jakiegokolwiek uszczerbku dla instytucji publicznych, którymi się zarządza i kieruje. W przypadku konfliktu należy ustąpić z pożytkiem dla kraju, przedkładając zapał moralny nad korzyści polityczne.

Niedoszły premier

Kim był kapłan, który wykraczając daleko poza obowiązki i świadomość współczesnego sobie duchowieństwa, wbrew obowiązującym przepisom kościelnym przez 65 lat swojej kapłańskiej posługi zajmował się działalnością polityczną, więcej nawet: założył pierwszą włoską partię demokratyczną o inspiracji chrześcijańskiej, a dziś jest kandydatem na ołtarze? Kim był ten ksiądz, któremu Bóg dał zrozumieć, że nie ma sprzeczności między ministerium kapłańskim a ministerium politycznym, chociaż on sam nigdy ministrem nie był, pomimo że rozwój wydarzeń politycznych nakazywał w 1922 roku powierzyć tekę premiera właśnie jemu, a nie Mussoliniemu? Kim był ów kapłan, który w pierwszych latach swego bolesnego wygnania, ścigany przez służby bezpieczeństwa i ostro krytykowany przez władze kościelne, pisał do redaktora jednego z katolickich dzienników:

Tobie nie muszę mówić, że prawie trzydzieści lat mojej działalności dla chrześcijańskiej demokracji, pracy w administracji, na polu naukowym, społecznym i politycznym, było i jest dla mnie realizacją religijnego i moralnego apostolatu. Gdybym nie miał tego przekonania i tego celu, nie mógłbym pogodzić mojej działalności z moim kapłaństwem i jedynym moim pragnieniem służenia Bogu.

Sługa Boży Luigi Sturzo urodził się 26 listopada 1871 roku w Caltagirone na Sycylii, dokąd jego rodzina przybyła z Mołdawii najpóźniej na początku XV wieku. Z zamiłowania i tradycji rodzinnych humanista, filozof, poeta, muzyk, koneser sztuki rozmiłowany w retoryce, grece i łacinie, podczas studiów doktoranckich w Rzymie wszedł w środowisko zaangażowanych społecznie katolików, zaprzyjaźnił się z księdzem Romolo Murrim i rzucił w wir pracy na rzecz polepszenia warunków socjalnych współziomków. Rozwijał w nich poczucie odpowiedzialności za własny los. Dużo publikował, zakładał nowe czasopisma oraz spółdzielnie rzemieślnicze i korporacje rolnicze, a także jedne z pierwszych kas chłopskich we Włoszech. Pomimo papieskiego non expedit stworzył ruch społeczny, który zdobywając siedem z czterdziestu miejsc w radzie miasta w wyborach lokalnych w 1902 roku, okazał się trzecią siłą polityczną w Caltagirone, a trzy lata później wprowadził do rady wszystkich swoich trzydziestu dwóch kandydatów. Sturzo został wówczas burmistrzem, piastował ten urząd nieprzerwanie przez kolejnych piętnaście lat aż do 1920 roku.

W przeciwieństwie do oficjalnego stanowiska Kościoła Sturzo uważał, że katolicy powinni brać czynny udział w życiu narodu na równi z członkami innych partii politycznych, bronić chrześcijańskich wartości i praw religijnych w szeregach partii demokratycznej: katolickiej, lecz nie klerykalnej, inspirującej się wartościami chrześcijańskimi, ale zachowującej swój prawdziwie awyznaniowy charakter. Wiedział, że to wymaga długiego przygotowania, edukacji mas, wykształcenia elit, opracowania realistycznego programu, a więc także rzetelnych studiów socjologicznych. Dopiero na ich bazie możliwe jest stworzenie projektu uzdrowienia sytuacji społeczno–gospodarczej nie abstrakcyjnego państwa, ale jego konkretnych obywateli. Przygotowywał katolików do przejęcia władzy najpierw na poziomie lokalnym, a dopiero później państwowym. 18 stycznia 1919 roku powołał do życia Partito Popolare Italiano — pierwszą włoską demokratyczną partię ludzi wolnych i odważnych, czyli niekonfesyjną partię katolików i stanął na jej czele. Zaledwie dziesięć miesięcy później, w pierwszych po wojnie wyborach politycznych, ugrupowanie to uzyskało ponad jedną piątą głosów i sto miejsc w parlamencie, stając się trzecią siłą polityczną w kraju. Dwa lata później umocniło tę pozycję o siedem kolejnych mandatów. Trudno zaprzeczyć, że po upadku kolejnych rządów Giolittiego, Bonomiego i Facty minimum kultury politycznej nakazywało powierzyć misję sformowania nowego gabinetu właśnie jemu. Stało się inaczej. Król przekazał tekę premiera Benito Mussoliniemu (który miał trzy razy mniej posłów niż PPI), natomiast Sturzo został zmuszony do szukania schronienia na emigracji.

Wbrew tradycji

Znalazłszy się w Londynie, podjął szeroką kampanię informacyjną demaskującą oblicze faszyzmu. Udowadniał demagogiczny charakter wystąpień Mussoliniego i niebezpieczeństwo jego polityki dla demokracji europejskich. Nie szczędził słów krytyki zarówno mocarstwom zachodnim z powodu ich bierności, jak i rodakom sprzyjającym imperialistycznej polityce Mussoliniego, a szczególnie skorumpowanej części duchowieństwa. Jako ksiądz katolicki i polityk, historyk i socjolog w jednej osobie Sturzo zdawał sobie doskonale sprawę z tego, że stosunek Kościoła do polityki był na przestrzeni wieków pełen rezerwy i podejrzeń, często niechętny, a nawet wrogi. Jego życiowe powołanie kształtowało się przecież w jednoczącej się liberalnej Italii, w której wszystkich zamieszkujących ją katolików obowiązywał papieski zakaz czynnego uprawiania polityki. Jeżeli Benedykt XV nakazał odwołać non expedit, to stało się to właśnie wskutek zabiegów sycylijskiego kapłana.

Sturzo znał doskonale rozmiary braku świadomości politycznej duchowieństwa i wiernych Kościoła katolickiego oraz głęboką, latami wpajaną im podejrzliwość do polityki. Jednak nie zmieniło to w niczym jego przekonania o moralnym obowiązku aktywnego udziału wiernych w życiu politycznym społeczeństwa.

Wyrazem poglądów Sturzo stało się opublikowane rok przed wybuchem drugiej wojny światowej studium Politica e morale. Analizując tam historię kultury chrześcijańskiej, jako socjolog zgłębia istotę zagadnienia i przedstawia rezultaty swoich badań; jako ksiądz jest szczególnie motywowany do szukania właściwej na nie odpowiedzi; jako polityk wprowadza tę odpowiedź na drogę praktycznej realizacji. Wobec nieustannych nacisków zmierzających do deifikacji państwa, a w partiach do deifikacji ich celów, na pytanie o to, „jaki jest obowiązek prawdziwych chrześcijan, którzy nie chcą adorować innego boga, jak tylko Boga jedynego i prawdziwego?”, Sturzo odpowiada, że problem ten dotyczy samej miłości. Nie należy jej jednak mylić z filantropią; chodzi bowiem o organiczne ujęcie całego zagadnienia. Trzeba korygować tych, co się mylą, sprowadzać na prostą drogę błądzących i pomagać powstać tym, co upadają, ale nie mniej ważne jest opracowanie odpowiednich narzędzi do uprawiania polityki, środków wynikających ze zdrowej i chrześcijańskiej orientacji moralnej. Mówienie o moralności, a tym bardziej o miłości w życiu politycznym jest — zdaniem Sturza — niepoważne i nieodpowiedzialne, dopóki celem partii politycznych jest państwo z jego namiastkami.

Akt miłości

Już starożytni filozofowie — zauważa Sturzo — upatrywali cel polityki we wspólnym dobru, które średniowieczna scholastyka zwykła określać jako bonum commune. Polityka polega na organizacji produkcji i dystrybucji dóbr, ochronie kraju i środków jego rozwoju, zapewnieniu ziemskiego porządku i koniecznego dobrobytu jego mieszkańców. Te pożyteczne, a nawet niezbędne dobra nie są jednak celem osoby ludzkiej, który stanowią — osiągane za pośrednictwem relacji moralnych — rozwój duchowy, królestwo Boże oraz jego sprawiedliwość. Królestwo Boże na ziemi to miłość Boga i bliźniego, a jego sprawiedliwość to dzieła wyrażające tę miłość; ich syntezą jest moralność. Dobra, o które zabiega polityka, muszą być odbiciem harmonii relacji moralnych w rzeczywistości ekonomiczno–społecznej. Miłość Boga i bliźniego jest źródłem wszelkiej moralności prawdziwie chrześcijańskiej — przypomina Sturzo.

Tym, czego potrzeba, jest powrót do chrześcijańskich zasad pełnego szacunku do osoby ludzkiej, która jest uszlachetniana i wynoszona tylko wtedy, gdy bazą życia społecznego i indywidualnego jest moralność jako niezmienny wyraz i trwały owoc miłości Boga i miłości bliźniego.

Socjolog z Caltagirone stwierdza więc otwarcie, że z chrześcijańskiego punktu widzenia

polityka, o której mówi się tak źle, ponieważ łatwo może spowodować zapomnienie obowiązków moralnych, sama w sobie jest obywatelskim obowiązkiem, aktem miłości bliźniego, jak ją zdefiniował Pius XI,

który istotnie przemawiając do belgijskich pielgrzymów, stwierdził, że polityka jest działem miłości bliźniego i z definicji zmierza do dobra wspólnoty państwowej.

Moralnego obowiązku miłości bliźniego człowiek nie może ograniczać do kochania tylko jemu podobnych, świadcząc dobro wobec nielicznych najbliższych mu osób. Powinien miłować każdego bliźniego takiego, jaki jest, wnosząc wkład w budowanie dobra wspólnego wszystkich ludzi.

Miłość bliźniego to nie tylko miłość jednostki do sobie podobnych, ale również grupy do grupy i jednostki do całej wspólnoty. W obu przypadkach jedyną regułą dla chrześcijan jest to, że materialne więzy pokrewieństwa i materialne znaki braterstwa się nie liczą; ten, kto pełni wolę Boga, który jest miłością, jest prawdziwie dzieckiem Bożym i bratem wszystkich ludzi.

Chrześcijanin, jeśli chce w imię przekonań zarówno społeczno–politycznych, jak i religijnych, skutecznie ustrzec się wszelkich indywidualnych i grupowych egoizmów narodu, warstwy społecznej czy kategorii zawodowej, powinien dbać o własną postawę moralną i jej szczególny religijny charakter.

Katolicy muszą pokazać, że nie tylko bronią własnych małych interesów materialnych i interesów ich kościółków, ale że dbają o zasady moralne wspólnoty chrześcijańskiej. W przeciwnym razie nadal będą myleni z reakcyjnymi partiami i uważani za rządowych służalców.

Izolacja a zaangażowanie

Jako socjolog Sturzo był w stanie wyjaśnić i zrozumieć dwuznaczne postawy licznych katolików i hierarchii kościelnej w stosunku do faszyzmu, ale jako chrześcijanin i kapłan był głęboko zgorszony brakiem odpowiedzialności i moralnym rozdwojeniem osób, które nigdy nie wzięłyby udziału w żadnym akcie przemocy, nie zraniłyby nawet muchy i z powodu uderzenia przeciwnika politycznego za to, że jest ich przeciwnikiem, trawiłyby ich ciężkie wyrzuty sumienia, ale bez najmniejszych skrupułów zachęcają innych do tego wszystkiego, udzielają moralnego wsparcia posługującym się przemocą dyktatorom i wierzą we własną niewinność, tak jakby nie popełnili żadnego grzechu przeciwko miłości bliźniego i wbrew moralności chrześcijańskiej.

Katolik nie może pozostać w izolacji, obojętny na życie współczesnego państwa. To ostatnie przywłaszczyło sobie funkcje kulturalne i moralne, których przedtem nie miało: złączyło w sobie wszystkie siły społeczne i podporządkowało wszystko swojej dominacji. Brakiem zainteresowania katolik bierze na siebie ciężką odpowiedzialność przed Bogiem i bliźnim, bo zostawia sprawy publiczne w rękach tych, którzy nie są katolikami i nie czują nakazów moralności chrześcijańskiej.

Sturzo nie stwierdza, jakoby każdy był zobowiązany w sumieniu zapisać się do partii politycznej i działać w niej, co oczywiście nie zawsze jest możliwe, natomiast zawsze zależy od konkretnego przypadku. Mając to wszystko na względzie, przyjmuje jednak — jako kryterium generalne w relacji do korzystania z praw politycznych — że moralne współdziałanie (bardziej lub mniej aktywne) z partią polityczną jest rzeczywistym obowiązkiem. Nikt nie może pozostać obojętny na życie publiczne, niezainteresowany dobrem społecznym, neutralny wobec obywatelskich problemów, gdyż taka egoistyczna postawa jest moralnie nie do przyjęcia.

Przeciw moralności upolitycznionej

Powołując się na interpretację encykliki Quadragesimo anno dokonaną miesiąc po publikacji przez kardynała Francisa Bourne’a, Sturzo stwierdza, że chrześcijanie mogą i powinni działać według własnych kryteriów politycznych i ekonomicznych:

Nie wolno ich zmuszać do bycia demokratami, gdy są przekonanymi konserwatystami, ani do bycia republikanami, gdy są przekonanymi monarchistami, ani do pragnienia wolnego rynku, gdy optują za protekcjonizmem. W przeciwnym razie zwiążemy im sumienia rzeczami podlegającymi dyskusji i pozostającymi poza orbitą zagadnień religijnych.

Dodaje przy tym na kanwie dyskusji co do możliwości działania w partiach ideologicznie obojętnych lub wrogich chrześcijaństwu:

Moje doświadczenie dostarczyło mi wielu dowodów na to, że katolicy, którzy wstępują do partii ściśle politycznych, nie tylko tracą sens apostolatu społecznego i moralnego — jaki znajduje się w partiach o inspiracji chrześcijańskiej — ale nadto przywiązują się bardzo do materialnych i utylitarnych aspektów polityki i nie są w stanie odróżnić środków godnych od tych, które nazwałbym dyskusyjnymi; ci katolicy stają się często izolowaną mniejszością pozbawioną wpływu pośród nazbyt zmaterializowanej i realistycznej większości. Partia dla katolików nie może być tylko instrumentem politycznym, ale musi mieć program ideowy i moralny.

Z drugiej strony zakładanie i funkcjonowanie partii wyznaniowych Sturzo uważał za nieporozumienie i wielki błąd polityczny. Jego partia, PPI, powstała, aby realizować społeczno–polityczny program obywatelski, który powstawał przez kilkunaście lat w pełnej harmonii z zasadami chrześcijańskiej moralności. Była to partia katolików, świecka partia dla katolików, ale nie partia katolicka. O taki jej charakter zabiegał, począwszy od słynnego przemówienia programowego w Caltagirone w 1905 roku, po IV kongres narodowy PPI w Turynie w 1923 roku. Do końca swoich dni wyznawał zasadę, wyraźnie określoną w założeniach programowych PPI, że to polityka ma być moralna, a nie moralność upolityczniona, i jako katolik pragnął, aby polityka realizowała moralność chrześcijańską, a nie chrześcijaństwo moralność polityczną. Należy tu dodać, że jako socjolog Sturzo był syntetystą i głosił koncepcję jednej, jedynej rzeczywistości zawsze jednocześnie społecznej i jednostkowej, z której wynika istnienie jednocześnie indywidualnej i społecznej świadomości, oraz jednej społeczno–indywidualnej moralności:

Dla nas moralność jest jedna, indywidualno–społeczna, z tego powodu, że nie istnieje jakiekolwiek społeczeństwo ekstraindywidualne ani jednostka ekstraspołeczna. Kto akceptuje naszą tezę o naturze społeczeństwa i jego konkretyzacji, nie może dzielić moralności na indywidualną i społeczną. Moralność jest zawsze indywidualna, ponieważ wszystkie czyny ludzkie pochodzą od jednostki, i jest zawsze społeczna, ponieważ wszystkie czyny ludzkie uzewnętrzniają się w społeczeństwie.

Podczas wojny domowej w Hiszpanii Sturzo przestrzegał katolików europejskich traktujących antyrepublikańską reakcję generała Franco jako katolicką krucjatę przeciw komunizmowi, aby nie opowiadali się po stronie interweniujących sił militarnych. Zachęcał do zdecydowanego potępienia nie tylko ataków na kościoły, duchowieństwo i zakonnice, ale także masakr i mordów dokonywanych w imię religii przez siły frankistowskie. Kościół, zdaniem Sturza, nie może stawać po żadnej stronie barykady. Współpracował z Jacquesem Maritainem w tworzeniu komitetów pour la paix civile et religieuse en Espagne w Paryżu i założył British Commitee for civil and religious peace in Spain w Londynie. Próbował nakłonić papieża do mediacji w rozwiązaniu konfliktu i nie wahał się wzywać redakcji L’Osservatore Romano do większego obiektywizmu w relacjonowaniu wydarzeń hiszpańskich.

Rok przed drugą wojną światową Sturzo podjął inicjatywę zmierzającą do uniknięcia jej wybuchu. Nawiązał stosunki z wybitnymi osobistościami katolickich środowisk politycznych w Anglii i we Francji i przekonał do realizacji swojego projektu kardynałów Arthura Heisleya i Jeana Verdiera. Zorganizował delegację, której zadaniem było nakłonienie papieża do podjęcia konkretnych kroków dyplomatycznych w celu zachowania pokoju. Chociaż inicjatywa napotkała początkowo poważne trudności w samym Watykanie, na początku 1939 roku, kiedy uzyskał poparcie i pomoc Eduardo Daladiera, premiera Francji, sprawy posunęły się zdecydowanie do przodu. Wszystko wskazywało na to, że wysiłki Sturza i jego przyjaciół zostaną ukoronowane sukcesem: kard. Verdier uzyskał akceptację Piusa XI na zorganizowanie konferencji poświęconej powszechnemu rozbrojeniu, a papież poprosił o przygotowanie odpowiedniego przemówienia na dzień rocznicy swojej intronizacji. Jednak umierając dwa dni wcześniej, nie wygłosił go nigdy, a konferencja nie została zwołana.

Przystąpienie Włoch do działań wojennych latem 1940 roku zmusiło Sturza do szukania schronienia w Ameryce. Jego pełne goryczy wygnanie trwało 22 lata. Do ojczyzny wrócił dopiero po referendum konstytucyjnym w 1946 roku. Wielu widziało w nim wówczas najlepszego kandydata na prezydenta republiki. On jednak usunął się ze sceny politycznej, ale tylko na kilka lat, bo w roku 1952 został mianowany przez prezydenta Luigiego Einaudi dożywotnim senatorem. Uważany za moralne sumienie narodu, zwłaszcza elit politycznych, w pamięci rodaków pozostaje przede wszystkim politykiem w sutannie. Zmarł 8 sierpnia 1959 roku.

Polityka jako nakaz miłości
Marek Jeżowski CMF

urodzony 29 września 1960 r. w Kaliszu – misjonarz klaretyn, doktor socjologii, studiował teologię i nauki społeczne we Wrocławiu, Rzymie i Lublinie, członek Centro Internazionale Studi...