Pasja
fot. ian dooley / UNSPLASH.COM

Stwierdzenie: „Żydzi zabili Jezusa” zbyt często było w historii pretekstem do różnych nadużyć i musi być wypowiadane jedynie z pełną świadomością historycznych uwarunkowań tego, co się stało.

Dominik Jarczewski OP: Na początku Wielkiego Tygodnia, w Niedzielę Palmową, czytamy Ewangelię o uroczystym wjeździe Jezusa do Jerozolimy. Skąd taki pomysł?

Barbara Strzałkowska: Niedziela Palmowa wprowadza nas w czas Wielkiego Tygodnia. Obecna liturgia tego dnia stanowi połączenie dwóch tradycji – rzymskiej i jerozolimskiej. W tej drugiej wspominano uroczysty wjazd Jezusa do Świętego Miasta, a charakterystycznym elementem obchodów była procesja z palmami. W Rzymie zaś czytano tego dnia opis męki Chrystusowej, wprowadzającej w to, co przeżywano następnie każdego dnia Wielkiego Tygodnia, zwłaszcza w czasie Triduum Paschalnego.

Warto zauważyć, że opis uroczystego wjazdu Jezusa do Jerozolimy, choć sporo poprzedza w ewangeliach sam opis męki, śmierci i zmartwychwstania, wymownie się z nim łączy, co oddaje także liturgia Niedzieli Palmowej i co sprawia, że niektórzy już w tym opisie wjazdu do Miasta widzą początek opisu męki Jezusa, najważniejszej, jeśli można tak powiedzieć, części Ewangelii.

Ludzie wiwatują na cześć Jezusa, ale nie minie tydzień, a zaczną skandować: Ukrzyżuj! Skąd taka nagła zmiana?

To niełatwa kwestia. Możemy się domyślać, że chodzi tu o dwie różne grupy ludzi. Skąd taka intuicja? Otóż Jan pisze o tej pierwszej grupie, wołającej „Hosanna!”: „wielki tłum, który przybył na święto” (J 12,12). Dorośli, zdrowi Izraelici mieli obowiązek pielgrzymowania do Jerozolimy na święta nazywane szalosz regalim, to znaczy: trzy razy na nogach. Były to Pascha, Święto Tygodni i Święto Namiotów. Wjazd Jezusa do Jerozolimy dokonuje się w kontekście zbliżającego się święta Paschy. Wielu Żydów przybywało wówczas do Miasta całymi rodzinami, jak chociażby rodzina Jezusa. Przybywali z Galilei i innych części Bliskiego Wschodu. Wydaje się zatem, że ten „tłum”, który wołał „Hosanna”, to nie musieli być mieszkańcy Jerozolimy, w odróżnieniu od innego „tłumu”, tego z Wielkiego Piątku, który był na dziedzińcu Piłata i według wszelkiego prawdopodobieństwa związany był z kręgami świątynnymi. Dodatkową wskazówką dla takiej interpretacji mogą być słowa: „Dawał więc świadectwo ten tłum, który był z Nim wówczas, kiedy Łazarza z grobu wywołał i wskrzesił z martwych. Dlatego też tłum wyszedł Mu na spotkanie, ponieważ usłyszał, że ten znak uczynił” (J 12,17–18). To mogli być ludzie, którzy podążali za Jezusem od Galilei i, w odróżnieniu od mieszkańców Jerozolimy, byli świadkami niejednego cudu Jezusa, znali Jego nauczanie. Kiedy się dowiedzieli, że przychodzi, wybiegli Mu na spotkanie, widząc w Nim oczekiwanego króla. Czy przyłączali się do nich także Judejczycy? Trudno powiedzieć. Może i do niektórych Judejczyków dotarły wieści o Jezusie, zwłaszcza po wskrzeszeniu Łazarza. Ale z pewnością nie byli oni w większości.

Galilea pogan przyjmuje Jezusa, a Judea – najświętsze pokolenie – odrzuca Go. Czy to też było zapowiedziane przez proroków?

Rzeczywiście ciekawe, że nawet wśród apostołów tylko jeden jest Judejczykiem – Judasz. Inni pochodzą z Galilei, ze środowisk, z których nie spodziewano się Mesjasza czy jakichś pogłębionych refleksji religijnych. Gdy mówiono o Galilei, używano określenia „Galilea pogan”. Nie oczekiwano stamtąd niczego dobrego. Typowa była reakcja Natanaela, który na wiadomość, że uczniowie znaleźli Pana – Jezusa z Nazaretu, pyta retorycznie: „Czyż może być co dobrego z Nazaretu?” (J 1,46). Nikt w tamtym czasie nie wiązał żadnych żydowskich nadziei religijnych z Galileą.

Pogarda była powodem odrzucenia Jezusa przez mieszkańców Jerozolimy?

Mogło tak być. Decydujące okazało się jednak to, że nauczyciel, który pociągał za sobą tłumy, stanowił pewne zagrożenie dla oficjalnego nurtu religijnego. Jego nauka była niezwykła, do tego działał z mocą. Już na początku, po kazaniu na górze, słuchacze zauważyli, że mówi inaczej niż uczeni w piśmie, „jak ten, który ma władzę” (Mt 7,28–29). Warto zauważyć, że w Ewangelii Janowej, już po pierwszym uzdrowieniu chromego przy sadzawce Betesda w Jerozolimie, Judejczycy postanawiają, że należy Go zabić, „bo nie tylko nie zachowywał szabatu, ale nadto Boga nazywał swoim Ojcem, czyniąc się równym Bogu” (J 5,18).

Dlaczego od razu zabić? Nie było innego wyjścia?

Nie zrozumiemy

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się