Nigdy nie można dobrze trafić
fot. kae ng kUt6nSTTF / UNSPLASH.COM

Nigdy nie można dobrze trafić

Chcielibyśmy żyć w przekonaniu, że składamy przysięgę raz na całe życie. Tymczasem ciągle musimy dokonywać wyboru. Rzeczywistość zmienia się bardzo dynamicznie, my się zmieniamy i stajemy przed sobą coraz bardziej prawdziwi.

Anna Sosnowska: Skąd mamy wiedzieć, że to ten jedyny albo ta jedyna?

Lena Wojdan: Skąd mamy wiedzieć? Przecież pani już wie, niedługo będzie pani obchodzić pierwszą rocznicę ślubu, więc to ja mogłabym zapytać, po czym pani poznała, że pani mąż to właśnie ten facet?

Zamieniamy się rolami?

To może być ciekawe.

Zaczęło się od tego, że niespodziewanie, w okolicznościach, których nigdy byśmy sobie nie wymyślili, wpadliśmy na siebie. I od razu zwróciliśmy na siebie uwagę. Polubiliśmy się i do dziś bardzo się lubimy. Przeszliśmy razem próbę wielu dość poważnych życiowych kłopotów. W ten sposób nam wyszło, że mamy szansę na udaną wspólną przyszłość.

Czyli mieliście czas, mogliście pooglądać siebie w różnych sytuacjach, okazać sobie wierność i zaufanie. Ale jednak ten pierwszy impuls też był bardzo ważny, prawda? Rozmawiałam niedawno z młodym małżeństwem i oni opowiedzieli o swoim pierwszym spotkaniu, o tym, jak doświadczyli jakiejś dziwnej siły przyciągania, było to coś trochę poza nimi. Kiedy siebie pierwszy raz zobaczyli, poczuli wzajemne zaciekawienie i przymus bliższego poznania.

Na ile warto wierzyć takim intuicjom, poruszeniom serca, a na ile powinniśmy je kwestionować?

Te poruszenia serca mogą być prawdziwe, ale żeby to stwierdzić, potrzebujemy czasu i uważnego przyglądania się im, bo one bywają niekiedy naprawdę zagadkowe. To jest proces, na który powinniśmy sobie pozwolić. Dziewczyna z tego małżeństwa, o którym wspomniałam, powiedziała coś, co jest też moim doświadczeniem: Poczuła, że spotyka właśnie kogoś ważnego, ale on był tak kompletnie inny! I właściwie sama się sobie dziwiła, bo w pewnym sensie poszła za tym, czego nie chciała. Ten mężczyzna nie spełniał jej standardów – ideału przyszłego męża, a jednocześnie tak ją do niego ciągnęło! Powiedziała jeszcze: Miałam wrażenie, że ten człowiek, chociaż taki markotny i wycofany, szuka jakiejś prawdy, ma w sobie głębię. Wydaje mi się, że czasami zachowujemy się tak, jakbyśmy widzieli niewidzialne, jakby oczy naszej duszy sięgały trochę dalej. Przeczuwamy, że w tym kimś, kogo spotykamy, został złożony jakiś diament, coś, co nas przyciąga, co tak bardzo chcemy pozn

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się