„Niewidzialne światło”, „Wiara, nadzieja i miłość”

„Niewidzialne światło”, „Wiara, nadzieja i miłość”

Niewidzialne światło. Z abp. Józefem Życińskim rozmawiają Dorota Zańko i Jarosław Gowin, wydanie drugie zmienione i uzupełnione, Znak, Kraków 2003, s. 312

Głos biskupa

Tym, co najbardziej zniechęca w Kościele, jest zachowanie ceremoniału dworskiego: tytuły, uniżoność, brak bezpośredniości. Irytujące chodzenie na palcach, kłanianie się w pas. Warto sięgnąć po wywiad–rzekę z arcybiskupem tarnowskim Józefem Życińskim Niewidzialne światło, aby za tytułami dojrzeć człowieka.

Książka składa się z pięciu części. Pierwsza przedstawia powołanie i kapłańską drogę Życińskiego aż do otrzymania sakry biskupiej. W kolejnych arcybiskup omawia swoje widzenie PRL–u, dokonuje oceny Polski po komunizmie, dzieli się pasją poszukiwania mądrości poprzez filozofię i sztukę. Obecne wydanie uzupełniono o nowe zagadnienia — problem zła i jego usunięcie w Kościele oraz wiara po 11 września.

Biskup to przede wszystkim znak jedności Kościoła. Niewidzialne światło jest wywiadem osobistym i podsumowaniem kilkudziesięciu lat życia przez człowieka reprezentującego wspólnotę wiernych. W książce najciekawsze są fragmenty, w których Życiński omawia relacje państwo–Kościół w Polsce komunistycznej i tej demokratycznej. Z rozmów wyłania się nie zawsze sympatyczny obraz ojczyzny – skłócone elity intelektualne, wzajemne pretensje między Kościołem a intelektualistami, dwuznaczne stanowiska polityków. Polska jest krajem, który rodzi na przemian frustrację i nadzieję, wściekły gniew i odwagę. Na przekór zniechęceniu, które wypływa z tego obrazu, bohater Niewidzialnego światła zachęca do patriotyzmu. Patriotyzm to zadanie ciągłego uczenia się nowych rzeczy, a także korzystania z doświadczeń pokoleń. Polska, jak dowodzi Życiński, ma olbrzymie doświadczenie w byciu pomostem między Zachodem i Wschodem.

Niewidzialne światło jest kolejnym tomem rozmów wydanym przez „Znak”. Niestety, jest to książka, która w wielu miejscach rozczarowuje. Razi uporczywe zachowanie tytulatury w zadawanych pytaniach, Życiński zaś niezbyt sprawdza się w roli rozmówcy–gawędziarza. Jego odpowiedzi są niezwykle zdawkowe, niemal oszczędne. Można odnieść wrażenie, że arcybiskup tarnowski do perfekcji opanował sztukę dyplomatyczną: jest grzecznie, kulturalnie, ale odpowiedzi niezbyt współgrają z pytaniami. Zagadką pozostaje, czy zabrakło rozmówcom czasu, czy dociekliwości.

Książka może pomóc w poznaniu jednego z polskich biskupów, dzięki niej można dojrzeć za tytułami i godnościami człowieka wierzącego. I tylko to, lub aż to, jest jej zaletą. Zdecydowanie wolę jednak felietony arcybiskupa Życińskiego.

Piotr Rostworowski OSB, Wiara, nadzieja i miłość. Trzy filary życia chrześcijańskiego, Tyniec, tom 27 w serii „Z tradycji monastycznej”, Kraków 2002, s. 90

Abba Rostworowski

Starożytni chrześcijanie dodawali do imion wybitnych mężów duchowości przydomek „abba”, który wyrażał szacunek i uznanie dla konkretnej osoby. Można powiedzieć tak o Piotrze Rostworowskim. Najpierw benedyktyn, później kameduła, ale przede wszystkim człowiek poświęcony modlitwie.

Wiara, nadzieja i miłość to zbiór notatek, konferencji i artykułów Rostworowskiego bardzo pomocny w rozwoju duchowym. Trzy cnoty teologalne – wiara, nadzieja, miłość – występują zawsze w relacji między człowiekiem a Bogiem. Relacją najbardziej intymną jest modlitwa.

To, że pragniemy milczenia, samotności i kontaktu z Bogiem, wcale nie oznacza, że potrafimy się modlić. Często wołamy do Boga, lecz mamy poczucie całkowitego opuszczenia. Rostworowski proponuje wobec takich odczuć przede wszystkim spokój płynący z wiary. Życie duchowe rozwija się na poziomie zawierzenia, nie uczuć. Chrystus powiedział, że mamy szukać, prosić i kołatać (Mt 7,7), ale nie obiecał nam poczucia wysłuchania. Obiecał za to rzecz znacznie ważniejszą: że zawsze nas słucha. Nie pozostaje nam zatem nic innego, jak wołać do Boga i wytrwale wierzyć, że modlitwa dotarła do Niego i została wysłuchana. W chwilach trudności warto pamiętać o tych prostych słowach, które zawierają w sobie olbrzymie pocieszenie: „Potrzebna Ci jest więc przede wszystkim wiara prosta, mocna i konsekwentna. Ona Ci pozwoli dać sobie radę. Uwierzyłeś w miłość, uwierzyłeś w wierność niezawodną, uwierzyłeś, że modlitwa ma zapewnione wysłuchanie. (…) A więc módl się i ufaj”.

Wspaniałe są myśli Rostworowskiego o Kościele. We wspólnocie wierzących wiele jest rzeczy, które drażnią. Czasem będą to dewoci, innym razem niektórzy księża. Z wiarą łączy się miłość. Nie można wołać do Boga, nienawidząc człowieka. Kościół nie po to został ustanowiony, aby był piękny, tylko po to, by zbawiał. Gdy mamy pasję prawdy, możemy powiedzieć o drażniącym nas „opakowaniu”, że jest nieważne. Najgłębsza treść Kościoła to przecież jego życie duchowe. Jest ono oparte na miłości osobistej, zażyłości i przyjaźni. Człowiek nieustannie pragnie miłości, jednak słowa „Będziesz miłował Pana Boga swego” (Pwt 6,5) odbiera jako nieznośny nakaz. W rzeczywistości jest to potwierdzenie naszych pragnień. Chcemy kochać kogoś niezmiennie przez całe nasze życie. Jedynie Boga można kochać wiecznie. Nie przywodzi nas ku Niemu zazdrość, gniew ani nawet złość. Szukamy Go, bo pragniemy kochać i być kochani. Miłość przyciąga miłość.

„Niewidzialne światło”, „Wiara, nadzieja i miłość”
Marcin Cielecki

urodzony w 1979 r. – polski poeta, eseista, recenzent, pisarz.  Autor m.in. zbioru esejów Miasto wewnętrzne, książek poetyckich Ostatnie Królestwo, Czas przycinania winnic....