Następca świętego Piotra w Parlamencie Rzeczpospolitej

Następca świętego Piotra w Parlamencie Rzeczpospolitej

Oferta specjalna -25%

Ewangelia według św. Marka

0 opinie
Wyczyść

Przed polskim parlamentem przemawiał Papież, którego wezwanie — „Zło dobrem zwyciężaj” i „Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi” — w stopniu niewymiernym, ale zdaniem wielu decydującym, przyczyniło się do upadku systemu totalitarnej, komunistycznej dyktatury, do odzyskania wolności, niepodległości i odbudowania demokracji przez państwa i narody Europy środkowo–wschodniej.

Przemówienie wygłoszone przez Ojca Świętego Jana Pawła II w Parlamencie Rzeczpospolitej Polskiej było jedynym tego rodzaju spotkaniem Papieża z narodowym parlamentem, albowiem wystąpienie Jana Pawła II przed Zgromadzeniem Ogólnym ONZ, 5 października 1995 roku, miało znacznie szersze, ponadnarodowe, uniwersalne odniesienie.

Do polskich posłów i senatorów przemawiał nie tylko, zdaniem bardzo wielu, największy Polak w całej naszej historii, ale także najwybitniejszy człowiek II połowy XX wieku. Przemawiał niekwestionowany autorytet moralny, wybitny intelektualista, mający ogromne wyczucie i zrozumienie problemów współczesności. Człowiek niestrudzenie działający na rzecz rzeczywistego pokoju, rozwiązywania konfliktów, sporów i wojen na wszystkich kontynentach, obrony wszystkich bez wyjątku: słabych, biednych, głodnych, uciśnionych i prześladowanych. Będący otuchą, wsparciem moralnym, czasami jedyną nadzieją dla wielu bezdomnych, głodujących, więźniów politycznych na całym świecie. Ktoś wielki, kto pozwala po wszystkich potwornościach, zbrodniach i szaleństwach dyktatorów, doktrynerów, wizjonerów i psychopatów — w jakie obfitował nasz wiek XX — odzyskać wiarę w istnienie na świecie także dobra, piękna oraz ładu moralnego.

Przemawiał wreszcie następca świętego Piotra, Prawdziwy Zastępca Chrystusa (Verus Vicarius Christi), który wprawdzie nie ma słynnych dywizji, ale którego słowa znaczą bardzo często znacznie więcej niż one. Wydaje mi się, że nieprzypadkowo przesłaniem tej pielgrzymki do Ojczyzny było osiem błogosławieństw, wzruszających swoim pięknem, prostotą i bijącą z nich miłością do człowieka, zwłaszcza do wszystkich, którym z ziemskiego, czysto ludzkiego punktu widzenia nie udało się.

I wreszcie, w Parlamencie Rzeczpospolitej przemawiał Najwyższy Kapłan Kościoła rzymskokatolickiego, który odwiedził zdecydowaną większość krajów na wszystkich kontynentach. Docierał nawet tam, gdzie trwają konflikty i wojny, gdzie słowa o błogosławionych, wprowadzających pokój, miłosiernych i tych, którzy płaczą mają szczególną, dramatyczną wymowę. Odwiedzał umierających i nieuleczalne chorych. Szanował tradycję jak nikt inny, ale potrafił także modlić się razem ze starszymi braćmi w wierze w synagodze, spotkać się ze zwierzchnikami odłączonych Kościołów i wyznań na Wschodzie i na Zachodzie, uczynił dla pojednania i ekumenizmu tak wiele, jak mało kto do tej pory.

Przed polskim parlamentem przemawiał Papież, którego wezwanie — „Zło dobrem zwyciężaj” i „Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi” — w stopniu niewymiernym, ale zdaniem wielu decydującym, przyczyniło się do upadku systemu totalitarnej, komunistycznej dyktatury, do odzyskania wolności, niepodległości i odbudowania demokracji przez państwa i narody Europy środkowo–wschodniej. Po raz kolejny okazało się, że to prawda prowadzi do wyzwolenia, a jej depozyt zawiera nauka Jezusa Chrystusa, ewangelia, która tak jak przed wiekami, tak i teraz stanowi nadzieję dla świata. I to w imię wierności ewangelii możliwe było zwycięstwo dobra nad złem, nawet w miejscu tak makabrycznym jak nazistowski obóz koncentracyjny, swojego rodzaju — anus mundi. W imię ewangelii możliwe było pokonanie zbrodniczego systemu ludobójstwa — komunizmu, który próbował budować na nienawiści przede wszystkim do Boga i głosił obalenie Nowego Testamentu.

Przemawiał Jan Paweł II do Parlamentu w swojej Ojczyźnie, której problemy zna i rozumie, i w kształtowaniu której, w znaczącym stopniu, ma swój udział. I wreszcie kraju, w którym komunizm w nowej postkomunistycznej wersji jest nadal zagrożeniem dla stabilności demokracji, a przede wszystkim stanowi wyzwanie dla poczucia sprawiedliwości.

Jan Paweł II w Parlamencie Rzeczpospolitej powtórzył zasady, jakimi kieruje się Kościół w odniesieniu do polityki, która jak każda ludzka działalność musi opierać się na zasadach moralnych, na skale, którą jest Chrystus. Nawiązanie do tego fragmentu Ewangelii, który wskazywał na konieczność budowania moralności na Prawdzie, a nie na piaskach osobistej satysfakcji lub doktrynerskiego zaślepienia, za którymi często kryje się cudza krzywda, jest jednym ze stałych wątków nauczania Ojca Świętego zarówno podczas tej, jak i poprzednich pielgrzymek.

 (…) pojawia się dzisiaj nie mniej poważna groźba zanegowania podstawowych praw osoby ludzkiej i ponownego wchłonięcia przez politykę nawet potrzeb religijnych, zakorzenionych w sercu każdej ludzkiej istoty: jest to groźba sprzymierzenia się demokracji z relatywizmem etycznym, który pozbawia życie społeczności cywilnej trwałego moralnego punktu odniesienia, odbierając mu w sposób radykalny zdolność rozpoznawania prawdy. Jeśli bowiem „nie istnieje żadna ostateczna prawda, będąca przewodnikiem dla działalności politycznej i nadająca jej kierunek, łatwo o instrumentalizację idei i przekonań dla celów, jakie stawia sobie władza. Historia uczy, że demokracja bez wartości łatwo przemienia się w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm”.

Bardzo wyraźnie wskazał na „Solidarność”, która jest w jakimś stopniu kontynuatorką polskiej, narodowej, patriotycznej i demokratycznej tradycji. Tego wszystkiego, co w dziejach naszych od Konstytucji 3 Maja, będącej testamentem I Rzeczpospolitej, poprzez zarówno narodowe powstania, a także pracę organiczną na rzecz odbudowania państwa, było najlepsze i najpiękniejsze:

Wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że to dzisiejsze spotkanie w Parlamencie byłoby niemożliwe bez zdecydowanego sprzeciwu polskich robotników na Wybrzeżu w pamiętnym Sierpniu 1980 roku. Nie byłoby możliwe bez „Solidarności”, która wybrała drogę pokojowej walki o prawa człowieka i całego narodu. Wybrała także zasadę, jakże powszechnie wtedy akceptowaną, że „nie ma wolności bez solidarności”: solidarności z drugim człowiekiem, solidarności przekraczającej różnego rodzaju bariery klasowe, światopoglądowe, kulturowe, a nawet geograficzne, czego świadkiem była pamięć o losie naszych wschodnich sąsiadów.

Przypominając własną adhortację apostolską Christifideles laici, o konieczności udziału świeckich w polityce i powtarzając definicję polityki jako „różnego rodzaju działalności gospodarczej, społecznej i prawodawczej, która w sposób organiczny służy wzrastaniu wspólnego dobra”, Ojciec Święty znaczną część swojego przemówienia poświęcił konkretnej polskiej rzeczywistości, w której te zasady powinny być zrealizowane. Tylko przestrzegając tych zasad, Polska może stać się szansą na duchowe odrodzenie chrześcijańskiej Europy, tej Europy, która powinna otworzyć drzwi Chrystusowi. Albowiem tak jak nie można zrozumieć Polski bez Chrystusa — o czym dramatycznie krzyczał Jan Paweł II na Placu Saskim w czerwcu 1979 roku, w komunistycznej Warszawie — tak i nie można zrozumieć Europy bez Chrystusa, tej Europy, w której tak wielu usiłuje dziś Chrystusa wyszydzić, znieważyć, a w najlepszym wypadku zapomnieć.

Myślę, że do wszystkich, nie tylko do Polaków, skierowane było wezwanie z Nowego Sącza, które towarzyszyło kanonizacji świętej Kingi w dniu 16 czerwca 1999 roku: „Nie lękajcie się być świętymi! Uczyńcie kończący się wiek i nowe tysiąclecie erą ludzi świętych!”.

Wyzwania stojące przed demokratycznym państwem domagają się solidarnej współpracy wszystkich ludzi dobrej woli — niezależnie od opcji politycznej czy światopoglądu.

Wielu uważało się za szczególnie uprawnionych do uznania się za wrażliwych społecznie na tyle, że poniższy fragment skwitowali przesadnie hałaśliwymi brawami:

państwa, które (…) respektuje prawo do pracy, widzi istotne sprawy całego narodu i jest wrażliwe na potrzeby konkretnego człowieka, szczególnie ubogiego i słabego.

Te oklaski były zapowiedzią instrumentalnego potraktowania wizyty Ojca Świętego, wyrwania z kontekstu Jego wypowiedzi i cytowania ich fragmentów, mających uzasadnić z góry przyjęte założenia. Pod tym względem, co zaskakujące, szczególnie wyróżniali się właśnie postkomuniści, którzy tak niedawno zarzuty tego rodzaju kierowali pod adresem polityków prawicy. Dziś sami, bez żadnego skrępowania, podczas debat sejmowych i poprzez środki przekazu udawali najbardziej konsekwentnych realizatorów papieskiego przesłania i nauczania. Ale sekundowali im także przeciwnicy integracji europejskiej, nie chcący zauważyć, a tym bardziej zrozumieć słów Ojca Świętego o poparciu Stolicy Apostolskiej dla udziału Polski w tym procesie.

Sama wizyta Jana Pawła II w Parlamencie odbyła się w atmosferze podniosłej i wzruszającej. Ładne było przywitanie Marszałka Sejmu Macieja Płażyńskiego i wzruszające przygotowania wszystkich bez wyjątku służb parlamentarnych, aby sam budynek, plac dookoła, kwiaty, drzewa i krzewy, wszyscy i wszystko wyglądało jak najpiękniej, aby gmach Sejmu dopasować do godności dostojnego Gościa. Ale klasa polityczna jest jaka jest i dlatego odbyło się także słynne już spotkanie Ojca Świętego z reprezentantami prezydiów klubów parlamentarnych, podczas którego jedna z bardziej zajadłych posłanek, będąca symbolem, wrogości do Kościoła, religii, katolickiej moralności i tradycji, przywitała Ojca Świętego nonszalanckim — „dzień dobry”, inny poseł namawiał Papieża do odwiedzenia pielęgniarek akurat wymuszających głodówkami i strajkiem podwyżki płac, jeszcze inny dziękował za pomoc w odzyskaniu niepodległości, a inna posłanka dla odmiany namawiała do odwiedzenia rolników, którzy właśnie przerwali blokady dróg. Nie to spotkanie jednak było typowe dla wizyty Jana Pawła II w Parlamencie, a raczej stanowiło jej ambarasujący margines.

Przemówienie w Parlamencie było w moim przekonaniu pięknym, jak cała pielgrzymka, dopełnieniem polskiego cudu, na który od wyboru Karola Wojtyły na papieża składają się odzyskanie niepodległości, bezpieczeństwo granic, pomyślny rozwój.

5 lipca 1999 roku

Następca świętego Piotra w Parlamencie Rzeczpospolitej
Stefan Niesiołowski

urodzony 4 lutego 1944 r. w Kałęczewie – polski polityk, profesor entomologii, nauczyciel akademicki, publicysta, senator RP, członek PO. Autor między innymi książek Wysoki brzeg (opowiadania więzienne), Niemi...

Produkt dodany do koszyka

Polecane przez W drodze