Mój list
fot. stephanie harvey / UNSPLASH.COM

Kochany Ojcze Święty,

jest już wieczór, a Ty, prawdopodobnie, odmawiasz kompletę po bardzo długim i męczącym dniu. Patrzę przez okno mojej sypialni na słabo oświetlone i pokryte śniegiem dachy Warszawy. Wokół mnie jest bardzo cicho.

Tak, Ojcze Święty, to był bardzo długi dzień. Teraz zaś opada zasłona nocy na wszelkie głosy rozpaczy, na aktualności, komentarze, niedowierzania oraz emocje.

Muszę Ci się przyznać, że pozostawiłeś mnie bez słów, gdy zdecydowałeś, że już nie będziesz pełnił posługi Biskupa Rzymu. Moimi pierwszymi reakcjami były gniew oraz bunt.

Pomyślałam sobie, że „Ojciec nie zostawia nigdy swoich dzieci”, a potem zaczęłam płakać. Gdy jednak obejrzałam nagranie ze spotkania, podczas którego ogłosiłeś swoją wolę, uświadomiłam sobie, jak bardzo bycie ojcem dla mnie oraz milionów moich sióstr i braci mogło Cię zmęczyć w ciągu ostatnich lat. Twój głos drżał, twarz się post

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się